Mapa propagandowa

Mapa propagandowa „Polska od Bałtyku” w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni

Czas czytania: 23 minuty

Mapa propagandowa „Polska od Bałtyku” w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni

Dawid Gajos – doktor nauk społecznych, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Gdańskim, adiunkt w Dziale Historycznym Muzeum Miasta Gdyni, opiekun zbioru dokumentów, planów i map. Rodowity gdynianin zainteresowany historią i pasjonat odkrywania na nowo swojego rodzinnego miasta.

Mapa zatytułowana „Polska od Bałtyku” (ang. View of Poland from the Baltic Sea), opracowana przez Tadeusza Zwolińskiego i wydana w 1934 roku przez Ministerstwo Komunikacji, należy do najbardziej sugestywnych wizualnie przedstawień międzywojennej Polski. Jej znaczenie wykracza daleko poza funkcję kartograficzną – stanowi ona świadectwo epoki, w której państwo polskie intensywnie budowało swoją tożsamość i świadomość morską oraz mit Gdyni, która jako młode miasto portowe stała się symbolem nowoczesności, niezależności gospodarczej i narodowych aspiracji. Mapa Zwolińskiego jest dziełem, które łączy funkcję informacyjną, edukacyjną i propagandową, wpisując się w szeroki projekt państwowy, którego celem było ugruntowanie idei „Polski morskiej”.

„Mistyka dostępu do morza”

Przez większą część swojej historii Polacy pozostawali narodem o orientacji lądowej. Gospodarka oparta głównie na rolnictwie sprawiała, że nie skupiano się na uzyskaniu i utrzymaniu dostępu do morza. W 1595 roku Sebastian Fabian Klonowic pisał: „Może nie wiedzieć Polak, co to morze, gdy pilnie orze”[1]. Przez wieki I Rzeczpospolita nie wykazywała większego zainteresowania morzem. Polaków bardziej pociągały ogromne przestrzenie Kresów Wschodnich niż dalekie wyprawy morskie. Mimo to w polskiej świadomości istniało przekonanie, że dostęp do morza jest czymś naturalnym i potrzebnym. W 1790 roku tę potrzebę wyraził w „Przestrogach dla Polski” Stanisław Staszic, formułując slogan: „Trzymajmy się morza!”[2]. Władysław Orkan wspominał, że przed I wojną światową Polacy czuli się „zepchnięci z brzegów otwartych, z dala od wodnych dróg świata, na mapie ziemi niewidni, cieniami jesteśmy jeno ludzi wolnych”[3]. Te słowa dobrze oddają mentalny dystans, jaki dzielił Polaków od morza. Bałtyk był przestrzenią obcą, nieoswojoną, a w polskiej kulturze dominowała perspektywa kontynentalna. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku sytuacja zmieniła się jednak radykalnie. Polska stanęła wobec konieczności zdefiniowania swojej pozycji geopolitycznej. Dostęp do Morza Bałtyckiego, uzyskany w 1920 roku na mocy traktatu wersalskiego, miał charakter zarówno praktyczny, jak i symboliczny. Jednak nie istniała w Polsce tradycja myślenia o Bałtyku jako o przestrzeni narodowej. Młode państwo musiało dopiero zdefiniować własną tożsamość morską, uzasadnić i udowodnić, dlaczego morze jest ważne. Szczególnie w obliczu coraz silniejszych roszczeń niemieckich wobec Pomorza.

Jak zauważał Stefan Żeromski, polska literatura była dotąd „lądowa od początku do końca”. Brakowało nawet języka, który pozwalałby opisywać doświadczenie morskie. W latach dwudziestych XX wieku w magazynie „Morze”tłumaczono podstawowe terminy marynistyczne, takie jak „kuter” czy „sztorm”[4]. To pokazuje, jak głęboko zakorzeniona była lądowa mentalność Polaków. Władze państwowe, środowiska eksperckie i organizacje społeczne zgodnie podkreślały, że Bałtyk jest „oknem na świat”, a jego znaczenie dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa jest fundamentalne. W tym czasie narodziło się zjawisko, które francuski profesor André Tibal nazwał „mistyką dostępu do morza”[5]. W międzywojennej Polsce morze zaczęto postrzegać jako przestrzeń wolności, nowoczesności i dziejowego przeznaczenia. Żeromski pisał o powrocie Polski nad Bałtyk: „Przychodzimy na to jałowe wybrzeże z cudownego losów użyczenia, aby uczynić z niego skarb bez ceny”[6], a w Sejmie w dniu zaślubin Polski z morzem w 1920 roku z ust Marszałka Wojciecha Trąmpczyńskiego padły słowa: „Szum Bałtyku – to najpiękniejszy hymn naszej państwowości”[7].

W ten sposób w latach dwudziestych i trzydziestych narodziła się koncepcja „Polski morskiej” – idei propagandowej państwa, według której morze miało stać się jednym z fundamentów nowoczesnej polskiej tożsamości narodowej. Mówi się w tym kontekście nawet o wypracowanym w II Rzeczypospolitej „kulcie morza”. Powstawały liczne instytucje i inicjatywy wspierające rozwój świadomości morskiej. Najważniejszą z nich była Liga Morska i Kolonialna (LMiK), organizacja masowa, która prowadziła szeroko zakrojone działania edukacyjne, propagandowe oraz wydawnicze, przede wszystkim poprzez wydawany przez nią od 1924 roku miesięcznik „Morze”, którego jednorazowy nakład wynosił średnio 228 tys. egzemplarzy. Jej celem było przekonanie społeczeństwa, że morze jest nie tylko przestrzenią gospodarczą, ale także elementem polskiej kultury i patriotyzmu.

Jedną z najważniejszych publikacji tego okresu była również książka wydana w 1935 roku przez Instytut Wydawniczy Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni pod redakcją Aleksa Majewskiego pod tytułem „XV lat polskiej pracy na morzu”. Obok omówienia dotychczasowych osiągnięć, zamieszczono w niej również tekst o charakterze programowym autorstwa ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego, zatytułowany „O światopogląd morski w Polsce dawnej i współczesnej”[8].

Istotnym obszarem działalności Ligi Morskiej i Kolonialnej było także upowszechnianie wiedzy o morzu poprzez praktyczne formy kontaktu z Wybrzeżem. Organizacja zachęcała społeczeństwo do poznawania Bałtyku, przygotowywała niedrogie wyjazdy nad morze, rozwijała kulturę sportów wodnych – w tym od 1933 roku popularne spływy pod hasłem „Przez Polskę do morza” – oraz promowała różne formy turystyki morskiej. Wszystkie te inicjatywy miały przybliżać Polakom świat marynistyki i wzmacniać ich poczucie związku z morzem jako przestrzenią narodowej przyszłości.

Największe znaczenie w kalendarzu inicjatyw Ligi Morskiej i Kolonialnej miało organizowane – przy współudziale władz państwowych i wojska – Święto Morza. Po raz pierwszy odbyło się ono w Gdyni 31 lipca 1932 roku i już wtedy zgromadziło imponującą liczbę uczestników – około stu tysięcy osób, które przybyły nad Bałtyk z różnych stron kraju. W następnych latach uroczystości zaczęto obchodzić 29 czerwca w całej Polsce, a od 1937 roku funkcjonowały one pod nazwą Tygodnia Morza, by rok później przekształcić się w Dni Morza. Organizowane w ich ramach pochody miały charakter niemal procesyjny – przypominały religijne celebracje, z tą różnicą, że zamiast relikwii niesiono w nich ogromne, kilkumetrowe modele statków lub okrętów podwodnych, by wzmocnić symboliczny i podniosły wymiar święta[9]. Rangę Ligi podkreślał również fakt, że liczba osób zrzeszonych w niej rosła niezwykle szybko – w 1938 roku osiągnęła 889 tysięcy członków, co czyniło LMiK drugą pod względem wielkości organizacją społeczną w całej II Rzeczypospolitej[10].

 Znaczącym elementem wizualnej propagandy morskiej II Rzeczypospolitej były również blankiety telegramowe i pocztówki, zwłaszcza cykl Nasze morze autorstwa Bohdana Nowaka. Były to przedstawienia o charakterze alegorycznym, nasycone patosem i symboliką, które miały podkreślać wzniosłość polskiej obecności nad Bałtykiem. Jak zauważał Mieczysław Porębski, tego rodzaju „graficzność” prowadziła do swoistego uniezwyklenia przedstawianych scen, dzięki czemu łatwiej było wydobyć ich symboliczne znaczenia i oderwać je od dosłownej rzeczywistości. Jedną z najbardziej sugestywnych pocztówek cyklu była „Nasza siła”. Przedstawiony na niej port gdyński był wizualnym symbolem nowoczesnego, uprzemysłowionego państwa, którego gospodarka opiera się na współpracy Śląska i Pomorza. W tle pobrzmiewała więc idea „Polski mocarstwowej”, kraju silnego ekonomicznie, zdolnego do samodzielnego działania na arenie międzynarodowej.

Pocztówka „Nasza siła” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

Podobny wydźwięk miały pocztówki  „Nasze prawo” i „Do krwi ostatniej kropli z żył…”, w których Nowak posłużył się jeszcze bardziej jednoznaczną symboliką. Na pierwszym planie umieścił potężny okręt podwodny, taranujący fantastyczne morskie stwory – alegoryczne uosobienia zagrożeń czyhających na polską suwerenność. Zaś w centrum kompozycji drugiej pocztówki  znalazła się postać polskiego wojownika, przywołanego jakby z kart historii, który ponownie podejmuje walkę o dostęp do morza i składa uroczystą przysięgę na świetlisty, królewski miecz. Całość dopełnia widok polskiego wybrzeża ukazanego z lotu ptaka, z wyraźnie zaznaczonym portem w Gdyni i dynamicznie rozwijającym się miastem. W ten sposób Nowak łączył przeszłość z teraźniejszością, tworząc wizję Polski silnej, zakorzenionej w tradycji, a jednocześnie nowoczesnej i morskiej. O emocjonalnym stosunku Polaków do morza świadczyły także dwie kolejne pocztówki z cyklu.

Pocztówka „Nasze prawo” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

W pracy „Nasza duma” ukazano Orła Białego w koronie, wynurzającego się z morskich fal niczym potężna, mityczna istota, co podkreślało zarówno majestat państwa, jak i jego odrodzoną obecność na Bałtyku. Z kolei pocztówka „Nasza miłość” przedstawiała nagie dziecko unoszące się ponad panoramą Gdyni widzianej z oddalenia. Jak stwierdza Andrzej Szczerski, motyw ten nawiązywał do symbolistycznej ikonografii nagiego dziecka jako uosobienia czystości, szczerości i intensywności uczuć, a jednocześnie przywoływał gest oranta – postaci modlitewnej o uniesionych rękach. W ten sposób podkreślono quasi-religijny charakter kultu morza. Bałtyk traktowano nie tylko jako przestrzeń geograficzną, lecz także jako obiekt narodowej wiary i emocjonalnego zaangażowania. Cykl zamykała pocztówka „Nasze wrota”, na której potężny żaglowiec opuszczał gdyński port i kierował się ku otwartemu morzu, przepływając przez delikatnie zarysowaną, niemal niematerialną „bramę na świat”[11].

Pocztówki „Nasza duma”, „Nasza miłość”, „Nasze wrota”, „Do krwi ostatniej kropli z żył…” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

Tę działalność propagandową uzupełniają liczne publikacje Instytutu Bałtyckiego. W prasie, literaturze, muzyce, radiu i materiałach wizualnych, a nawet architekturze regularnie pojawiały się wątki dotyczące znaczenia Bałtyku, polskiej floty handlowej i budowy portu w Gdyni[12]. Często sięgały one do historii, mitologizując epizody morskie, takie jak bitwa pod Oliwą[13], flota kaperska Zygmunta Augusta[14] czy rozbudowa armady przez Władysława IV. Niektórzy cofali się myślą jeszcze głębiej w przeszłość. Wacławowi Sieroszewskiemu, gdy po raz pierwszy spojrzał na morze ze szczytu gdyńskiej Kamiennej Góry, przypomniał się dramat Słowian Połabskich, wypartych znad Bałtyku przez napierające plemiona germańskie. Kulminacją tych działań były starania o pozyskanie dla naszego kraju kolonii zamorskich[15]. Morze stało się wyraźnym symbolem odrodzenia, nowoczesności i siły państwa. Wycieczkę nad polskie morze choć raz w życiu uznawano wręcz za patriotyczny obowiązek[16]. Propaganda morska stała się jednym z najbardziej konsekwentnych i wielowymiarowych projektów komunikacyjnych II Rzeczypospolitej – obejmowała edukację, kulturę wizualną, działalność organizacji społecznych i politykę gospodarczą.

Centralnym elementem tej nowej narracji była Gdynia – miasto, które w ciągu kilkunastu lat przeszło drogę od wioski do symbolu modernizacji i nowoczesności II Rzeczypospolitej. Gdynia w wyobraźni Polaków urastała do rangi niemal świętego symbolu. Takie postrzeganie nie było jednak obecne od razu. Społeczeństwo musiało dopiero oswoić się z myślą, że morze ma dla Polski fundamentalne znaczenie i że nowo odzyskany dostęp do Bałtyku powinien stać się jednym z filarów państwowej tożsamości. Początkowo propaganda morska spotykała się z dużym sceptycyzmem społecznym. Wielu Polaków nie miało żadnego kontaktu z morzem, a idea „Polski morskiej” wydawała się abstrakcyjna. Dopiero sukcesy Gdyni, rozwój floty i widoczne efekty inwestycji sprawiły, że narracja ta zaczęła być powszechnie akceptowana.

W literaturze Gdynię określano jako „cud prawdziwy”, „cudogród”, „admirała Bałtyku”[17], a Kornel Makuszyński twierdził, że „Gdynia stała się najpiękniejszym słowem polskiej mowy”[18]. Żeromski widział w powstającym porcie „niewysławionej piękności poemat, tworzony w drzewie, betonie i żelazie”[19]. Na rok przed uzyskaniem przez Gdynię praw miejskich, w 1925 roku pisał, zdając sobie sprawę z roli propagandy morskiej dla państwa: „Powiedzą mi, oczywiście, iż to nie sprawa i zadanie poetów – porty budować. Lecz trzeba ten port, jego obraz, jego niezbędną konieczność, jego narodowe widziadło w duszach ludzkich wykuwać, ryć w sercach, ciosać w granicie woli. Trzeba otoczyć to dzieło pospólną miłością[20]”. Choć nie brakowało również krytyki – Żeromski narzekał, że w Gdyni „jest coś w rodzaju Zakopanego, tylko stokroć brudniej i obmierzłej zabudowane i, równie jak tam, bez jakiegokolwiek planu i sensu”, a Melchior Wańkowicz skarżył się na „gdyniohymny”, choć sam ulegał fascynacji liczbami, zwracając uwagę na powstałe w Gdyni 320 ha basenów portowych, 11 km nabrzeży, 200 000 m² najnowocześniejszych w Europie magazynów, chłodnie na 1200 wagonów, elewator na 15 000 ton, 75 „dźwigów-potworów” przerzucających 750 wagonów –  7 500 ton ładunku na godzinę[21]. Mimo to jednak mit Gdyni jako „polskiej bramy na świat” zdecydowanie dominował w kulturze wizualnej II Rzeczypospolitej[22]. Fenomen zbudowanej w ekspresowym tempie nowej konstrukcji społecznej, jaką była polska polityka „wychowania i światopoglądu morskiego” oraz obudowanie jej silną propagandą społeczną i kulturową stał się determinantą przetrwania Polski i jej gospodarki, za której wymianę towarową w szczytowym okresie II Rzeczypospolitej aż w 48% odpowiadała Gdynia i jej port[23].

Mapa „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Kartografia w służbie propagandy

Mapa „Polska od Bałtyku” (ang. View of Poland from the Baltic Sea) autorstwa Tadeusza Zwolińskiego, znajdująca się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, jest jednym z najbardziej sugestywnych wizualnych świadectw polskiej fascynacji morzem w okresie II Rzeczypospolitej. Wydana w 1934 roku w Warszawie przez Ministerstwo Komunikacji, zachwyca nietypową orientacją – panoramicznym widokiem na Polskę od północy – jakby oglądaną z pokładu statku wpływającego do Gdyni. Bogata symbolika marynistyczna, ośmioramienna róża wiatrów i starannie opracowana legenda wpisują się w nurt tworzenia nowej „ikonosfery propagandy morskiej”. Ten zabieg ma znaczenie symboliczne: morze staje się punktem wyjścia, a nie granicą. Polska jawi się jako kraj otwarty, zwrócony ku światu, a Bałtyk – jako przestrzeń możliwości. Mapa miała więc nie tylko dokumentować przestrzeń geograficzną, lecz także kształtować społeczeństwo odrodzonego państwa.

Interesujący jest również kontekst jej powstania, ponieważ została narysowana… w Zakopanem, przez wybitnego taternika, autora przewodników górskich i kartografa, księgarza Tadeusza Zwolińskiego. Współpracował on z Ministerstwem Komunikacji, dla którego tworzył mapy, plakaty i materiały promocyjne. To właśnie ta współpraca zbliżyła go do tematyki morskiej. Zwoliński, dzięki swojej dekoracyjnej, syntetycznej stylistyce i wyczuciu propagandowego przekazu, idealnie odpowiadał potrzebom instytucji państwowych, które chciały przedstawiać Polskę jako kraj ambitny, uporządkowany i nowoczesny. Choć nie był Gdynianinem, jego prace – w tym mapa „Polska od Bałtyku” – stały się częścią wizualnej opowieści o mieście. Gdynia, przedstawiana jako port nowoczesny, bezpieczny i pełen możliwości, była w jego twórczości nie tylko punktem na mapie, lecz symbolem aspiracji całego państwa.

W tradycyjnej kartografii Polska była przedstawiana jako państwo lądowe, natomiast Zwoliński odwrócił ten porządek i zasugerował, że właściwym punktem widzenia nowoczesnej Rzeczypospolitej jest Bałtyk. W okresie międzywojennym taki sposób przedstawienia kraju był zabiegiem wyjątkowym – wcześniejsze analogie znajdujemy głównie w kartografii szwedzkiej XVII wieku, gdzie orientacja „od morza” służyła planowaniu ataku na Rzeczpospolitą[24]. Zwoliński świadomie przyjmuje perspektywę dawnego agresora i odwraca jej sens: Bałtyk nie jest tu przestrzenią zagrożenia, lecz bramą prowadzącą ku światu. W tym kontekście mapa Zwolińskiego pełniła funkcję nie tylko informacyjną, ale i ideologiczną: ukazywała Polskę jako kraj skomunikowany i dynamicznie rozwijający się. Widać to w sposobie przedstawienia infrastruktury. Czerwone linie kolejowe i drogowe, biegnące z południa ku północy, tworzą obraz kraju zintegrowanego i uporządkowanego, w którym wszystkie szlaki prowadzą do Gdyni. To wizualna metafora polityki państwa: morze staje się centrum, a nie peryferium.

Jednocześnie mapa zachowuje lekko humorystyczny, ilustracyjny charakter – typowy dla Tadeusza Zwolińskiego – który łagodzi propagandowy ton i czyni całość bardziej przystępną. Artysta potrafił połączyć funkcję użytkową z atrakcyjną formą graficzną, dzięki czemu jego prace były chętnie wykorzystywane w publikacjach promocyjnych i edukacyjnych. Mapa nie jest tylko prostym dokumentem, lecz wizją Polski szczęśliwej, bezpiecznej i nowoczesnej. Jej litograficzne wykonanie w stosunkowo dużym formacie 53 na 72 centymetry, panoramiczna perspektywa, cieniowanie rzeźby terenu i centralnie umieszczona róża wiatrów tworzą kompozycję, która do dziś zachwyca badaczy i miłośników dawnej kartografii. Ten ostatni element ma również ogromne znaczenie symboliczne – wprowadza odbiorcę w świat żeglugi, orientacji morskiej i przestrzeni otwartej, sugerując, że Polska powinna być postrzegana z perspektywy morza, a nie lądu.

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Gdynia zajmuje na mapie miejsce centralne – zarówno geograficznie, jak i symbolicznie. To do niej prowadzą linie kolejowe i drogowe, to z niej wychodzą linie żeglugowe. Wszystkie szlaki prowadzą do Gdyni. W ten sposób mapa odzwierciedlała politykę państwa, które uczyniło z Gdyni główny port i ikonę modernizacji – „miasto idealne”, którego wizerunek miał charakter niemal utopijny.

Niewątpliwie Tadeusz Zwoliński był mistrzem w swoim fachu. Z polecenia profesora Eugeniusza Romera, jednej z najważniejszych postaci polskiej geografii i kartografii, Zwoliński podjął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tam kształcił się pod okiem dwóch wybitnych geomorfologów i specjalistów od zjawisk krasowych — Józefa Smoleńskiego oraz Ludomira Sawickiego. Następnie spędził jeden semestr we Lwowie, gdzie studiował geografię bezpośrednio u Romera, jednocześnie pomagając mu przy opracowywaniu map wojskowych. Przez wiele lat mapy turystyczne Tatr, wraz z opisami wycieczek, stworzone przez Tadeusza Zwolińskiego były uważane za najlepsze i najdokładniejsze[25]. Dystrybuowane bezpośrednio przez prowadzoną wraz z bratem zakopiańską księgarnię były podstawowym produktem turystycznym taterników i podróżników docierających do „stolicy Tatr”. Jednym z nich był także Gdynianin Marian Niemierkiewicz, właściciel jednej z najważniejszych księgarni międzywojennej Gdyni, który pracował u Zwolińskich w latach 1900–1901 oraz ponownie w czasie II wojny światowej (1940-1945)[26].

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Na mapie „Polska od Bałtyku” Zwoliński nie zapomniał o swoim ukochanym regionie. Łuk Karpat z zaznaczonymi szczytami i wysokościami dopełnia kompozycję, podkreślając, że Polska jest krajem zarówno morskim, jak i górskim[27].

Mapa pełniła przede wszystkim funkcję dydaktyczną: uczyła patrzenia na Polskę z perspektywy morza, oswajała odbiorców z ikonografią morską, budowała emocjonalny związek z Bałtykiem i wizualizowała nową tożsamość narodową. W połączeniu z literaturą, sztuką, architekturą i działalnością organizacji społecznych współtworzyła mit Gdyni i Bałtyku jako fundamentów odrodzonego państwa. Mapa „Polska od Bałtyku” jest więc nie tylko dziełem kartograficznym, lecz także manifestem epoki, w której Polska budowała swoją nowoczesną, morską tożsamość. To jeden z najważniejszych dowodów przedwojennej polskiej propagandy morskiej – dzieło, które uczyło Polaków patrzeć na własny kraj z nowej perspektywy i które do dziś pozostaje fascynującym świadectwem ambicji II Rzeczypospolitej.

dr Dawid Gajos

Bibliografia

– K. Chruściński, Gdynia w literaturze lat 1918-1975, [w:] Dzieje Gdyni, R. Wapiński (red.), Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1980.

– T. Falba, Historia morzem niepisana, Potalmorski.pl, 05.05.2023, https://www.portalmorski.pl/historia/53342-historia-morzem-niepisana [dostęp: 25.02.2026].

– D. Gajos, Nasz Bałtyk polskim na wieki. Telegramy patriotyczne, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2024/02/nasz-baltyk-polskim-na-wieki-telegramy-patriotyczne/ [dostęp: 25.02.2026].

– D. Gajos, „Tfu…Szwedzi!” Najstarszy plan z okresu potopu szwedzkiego (1655) w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2025/09/tfu-szwedzi-najstarszy-plan-z-okresu-potopu-szwedzkiego-1655-w-zbiorach-muzeum-miasta-gdyni/ [dostęp: 23.03.2026].

– S.F. Klonowic, Flis. To jest spuszczanie statków Wisłą i inszemi rzekami do niej przypadającemi, Chełmno 1862, https://pl.wikisource.org/wiki/Flis_to_jest_spuszczanie_statk%C3%B3w_Wis%C5%82%C4%85/Tekst_poematu [dostęp: 24.02.2026].

– M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021.

– K. Makuszyński, Wielka brama, Gdańsk 2001.

Mały Rocznik Statystyczny 1939, Warszawa 1939.

Niemierkiewicz Marian, z-ne.pl, https://z-ne.pl/t,haslo,3364,niemierkiewicz_marian.html [dostęp: 23.03.2026].

– W. Orkan, Z nad Bałtyku, Lwów 1926, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026].

– M. Rosalak, Kolonie dla Polaków! Czy II RP miała na nie szansę?, Historia Do Rzeczy, 05.03.2019, https://historia.dorzeczy.pl/95718/2/polskie-kolonie-marzenie-ii-rp.html [dostęp: 25.02.2026].

– A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność. Liga Morska i Kolonialna w II Rzeczypospolitej, [w:] Polska&Azja. Od Rzeczypospolitej szlacheckiej do Nangar Khel, M. Cegielski (red.), Poznań 2013.

Sztuka w służbie polityki. Polska propaganda morska w czasach II RP, Muzeum POLIN, https://polin.pl/pl/wydarzenie/sztuka-w-sluzbie-polityki-polska-propaganda-morska-w-czasach-ii [dostęp: 25.02.2026].

Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca, DryTooling.pl, https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].

– M. Wańkowicz, Judym w szczeblu służbowym, „Wiadomości Literackie”, nr 27, 27.06.1937 r.

– A. Wójcicki, Gdynia i Wybrzeże nieprzemijającą atrakcją turystyczną, [w:] Monografia Wielkiego Pomorza i Gdyni, Toruń-Lwów 1939.

XV lat polskiej pracy na morzu, Aleks Majewski (red.), Gdynia 1935.

– P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

– S. Żeromski, Międzymorze, Warszawa-Kraków 1924, s. 90, Wolnelektury.pl, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miedzymorze.html [dostęp: 25.02.2026].

– S. Żeromski, Port w Gdyni, [w:] Elegie i inne pisma literackie i społeczne, Warszawa-Kraków 1928.

– S. Żeromski, Wiatr od morza, Warszawa-Kraków 1924.


[1] S.F. Klonowic, Flis. To jest spuszczanie statków Wisłą i inszemi rzekami do niej przypadającemi, Chełmno 1862, https://pl.wikisource.org/wiki/Flis_to_jest_spuszczanie_statk%C3%B3w_Wis%C5%82%C4%85/Tekst_poematu [dostęp: 24.02.2026].

[2] T. Falba, Historia morzem niepisana, Potalmorski.pl, 05.05.2023, https://www.portalmorski.pl/historia/53342-historia-morzem-niepisana [dostęp: 25.02.2026].

[3] W. Orkan, Z nad Bałtyku, Lwów 1926, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026].

[4] Zdarzało się, że w popularyzatorskim i propagandowym magazynie „Morze” wyrazy takie jak „kuter” czy „sztorm” opatrywano wyjaśniającymi przypisami – „łódź żaglowa” i „niepogoda”;  P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[5] A. Tibal twierdził, że „istnieje w Polsce uczucie, które można nazwać mistyką dostępu do morza”; Ibidem, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[6] S. Żeromski, Międzymorze, Warszawa-Kraków 1924, s. 90, Wolnelektury.pl, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miedzymorze.html [dostęp: 25.02.2026].

[7] D. Gajos, Nasz Bałtyk polskim na wieki. Telegramy patriotyczne, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2024/02/nasz-baltyk-polskim-na-wieki-telegramy-patriotyczne/ [dostęp: 25.02.2026].

[8] XV lat polskiej pracy na morzu, Aleks Majewski (red.), Gdynia 1935.

[9] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność. Liga Morska i Kolonialna w II Rzeczypospolitej, [w:] Polska&Azja. Od Rzeczypospolitej szlacheckiej do Nangar Khel, M. Cegielski (red.), Poznań 2013, s. 52-53.

[10] Mały Rocznik Statystyczny 1939, Warszawa 1939, s. 352.

[11] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność.…, s. 56-59.

[12] Jak podkreślano: „film, literatura, muzyka, sztuki wizualne i architektura wprzęgnięte zostały w proces kreowania propagandy wokół polskiej polityki morskiej”; Sztuka w służbie polityki. Polska propaganda morska w czasach II RP, Muzeum POLIN, https://polin.pl/pl/wydarzenie/sztuka-w-sluzbie-polityki-polska-propaganda-morska-w-czasach-ii [dostęp: 25.02.2026].

[13] To właśnie 28 listopada 1918 roku, w rocznicę zwycięskiej bitwy pod Oliwą, Józef Piłsudski – jako Naczelnik odrodzonego państwa – powołał do istnienia Marynarkę Polską. Dzisiejszy proporzec polskiej marynarki wojennej nawiązuje wyglądem do tego, który powiewał na okrętach biorących udział w bitwie pod Oliwą.

[14] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność…, s. 59.

[15] Więcej patrz: M. Rosalak, Kolonie dla Polaków! Czy II RP miała na nie szansę?, Historia Do Rzeczy, 05.03.2019, https://historia.dorzeczy.pl/95718/2/polskie-kolonie-marzenie-ii-rp.html [dostęp: 25.02.2026].

[16] „Pośrodku cudów żyjemy. (…) Przecierają ludzie oczy, jakby z ciemnicy wyszli. Polskie morze! Niewielu w Polsce zna je – niewielu w Polsce poznało brzeg polski. A musi je zobaczyć – przejrzeć się w niem jako w zwierciedle – cały naród.” – pisał Władysław Orkan w 1926 roku.; W. Orkan, Z nad Bałtyku…, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026]; A. Wójcicki, Gdynia i Wybrzeże nieprzemijającą atrakcją turystyczną, [w:] Monografia Wielkiego Pomorza i Gdyni, Toruń-Lwów 1939, s. 99.

[17] K. Chruściński, Gdynia w literaturze lat 1918-1975, [w:] Dzieje Gdyni, R. Wapiński (red.), Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1980, s. 328-339.

[18] K. Makuszyński, Wielka brama, Gdańsk 2001, s. 22.; P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[19] S. Żeromski, Wiatr od morza, Warszawa-Kraków 1924, s. 301-302.

[20] S. Żeromski, Port w Gdyni, [w:] Elegie i inne pisma literackie i społeczne, Warszawa-Kraków 1928, s. 205-208.

[21] „Mam dosyć gdyniohymnów. Już czas tej Gdyni starzeć, obrastać polskim kłopotem, jak kadłub okrętu, wodorostem. Jakże to? Polska jest wsiowa i powolna, miasteczkowa i brudna, nierychliwa i nędzna, toczona przez wszelkie trądy moralne i materjalne. A nad nią wysoko wspięte – miałoby istnieć takie lakierowane, niklowe, neonowe coś, co byczy się jak hymn o potędze.”; M. Wańkowicz, Judym w szczeblu służbowym, „Wiadomości Literackie”, nr 27, 27.06.1937 r., s. 18.

[22] P. Zakrzewski, dz. cyt.

[23] M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021.

[24] D. Gajos, „Tfu…Szwedzi!” Najstarszy plan z okresu potopu szwedzkiego (1655) w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2025/09/tfu-szwedzi-najstarszy-plan-z-okresu-potopu-szwedzkiego-1655-w-zbiorach-muzeum-miasta-gdyni/ [dostęp: 23.03.2026].

[25] Przewodnik doczekał się aż dwunastu wydań, publikowanych pod różnymi, stopniowo modyfikowanymi tytułami i regularnie aktualizowanych. Trzy ostatnie edycje ukazały się już po śmierci Zwolińskiego — ich opracowania i uzupełnienia podjął się wówczas Józef Nyka.; Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca, DryTooling.pl, https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].

[26] Niemierkiewicz Marian, z-ne.pl, https://z-ne.pl/t,haslo,3364,niemierkiewicz_marian.html [dostęp: 23.03.2026].

[27] Tadeusz Zwoliński odegrał kluczową, pionierską rolę w rozwoju polskiej kartografii tatrzańskiej. Wielokrotnie publikował mapy obejmujące Tatry Polskie, Tatry Wysokie, Tatry Bielskie oraz cały masyw tatrzański, stopniowo udoskonalając ich treść i formę. Jego pierwsza publikacja — przygotowana wspólnie z bratem i wydana w 1922 roku pod tytułem Zakopane – stacja klimatyczna w Tatrach. Krótki przewodnik po Zakopanem i okolicy – stanowiła wstęp do znacznie obszerniejszego przewodnika obejmującego już cały obszar Tatr. Kolejne edycje ukazywały się w latach 1925, 1927 i 1930 (również we współpracy z bratem), natomiast wydania z 1936 roku oraz te powojenne Zwoliński przygotowywał już samodzielnie. Oprócz map i przewodników pieszych tworzył także specjalistyczne przewodniki narciarskie, przyczyniając się do popularyzacji zimowej turystyki tatrzańskiej. Tadeusz Zwoliński zasłynął również jako utalentowany fotograf, utrwalający na swoich zdjęciach tatrzańskie krajobrazy i ich zmienną, często dramatyczną atmosferę. Jego fotografie, podobnie jak mapy, wyróżniały się dbałością o detal i wyczuciem kompozycji, dzięki czemu stały się ważnym uzupełnieniem jego działalności kartograficznej i regularnie pojawiały się w prasie przyrodniczej, sportowej i turystycznej. Jego fotografie publikowano także w wydawnictwach drugiego obiegu oraz poza granicami kraju, między innymi w Wielkiej Brytanii. W 1948 roku doceniono jego wieloletni dorobek i wkład w rozwój polskiej kartografii oraz popularyzację Tatr, odznaczając go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Po śmierci spoczął na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem — miejscu, w którym pochowano wielu wybitnych twórców związanych z Podhalem, co dodatkowo podkreśla znaczenie Zwolińskiego dla kultury i historii regionu.; Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca… https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].