Zapis Czarny_J.O._KG-L (2)

„Zapis czarny” Janusza Osickiego

Czas czytania: 11 minut

„Zapis czarny” Janusza Osickiego

Adiuntka w Dziale Sztuki, doktorantka w Szkole Doktorskiej Wydziału Historycznego na Uniwersytecie Gdańskim, w dyscyplinie nauki o sztuce. Historyczka sztuki, fascynatka brutalizmu w architekturze, muzealniczka, która pisze artykuły, opracowuje zbiory, przygotowuje wystawy, a także koordynuje projekty związane z historią miasta, szeroko pojętym dizajnem, architekturą i sztuką. Z pochodzenia Tyszanka, obecnie szczęśliwa mieszkanka Gdyni.

Dziełem otwierającym wystawę pt. „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki” jest obraz Zapis czarny, który zarówno dla kuratorki (autorki tekstu), architektki (Anny Orchowskiej), jak i graficzki (Barbary Bugalskiej) stał się impulsem do zaprojektowania przestrzeni ekspozycji i jej identyfikacji wizualnej. Twórczość artysty jest bardzo zróżnicowana pod kątem tematyki, kolorystyki i przede wszystkim techniki, jednak to właśnie wybrany obraz najlepiej oddaje zgromadzone doświadczenie i jest kwintesencją jego twórczości. Tytuł wystawy „Ciągłość w procesie” nie jest jedynie metaforą – to realny rytm funkcjonowania artysty, który od ponad pięćdziesięciu lat tworzy każdego dnia.  „Wciąż maluję jeden obraz”– tym zdaniem sam trafnie ujął istotę własnej twórczości.

Projekty plakatów promujących wystawę. Autorka identyfikacji wizualnej: Barbara Bugalska.

Prace Janusza Osickiego wyrażają wiele emocji, myśli i uczuć. W Zapisie czarnym artysta stawia na siłę wyrazu znaków i symboli. Czerń nie jest jedynie kolorem, staje się  przestrzenią, w której ujawniają się ślady narzędzi ryjących w gęsto nakładanej materii malarskiej. Identyfikacja wizualna wystawy opiera się na wykorzystanych fragmentach właśnie z tej kompozycji. Geometryczne, ażurowe motywy wraz z ich własnymi barwnymi cieniami umieszczone m.in. na plakatach i grafikach promocyjnych do wystawy, stanowią bezpośrednie odwołanie do obrazu.

Janusz Osicki, Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Zapis czarny to praca, która znajduje się w zbiorach sztuki Muzeum Miasta Gdyni. Namalowana w 1996 roku, sytuuje się akurat w przełomowym momencie – pomiędzy okresem tworzenia ciemnych obrazów z lat 80. XX w. a tymi jasnymi, o intensywnych barwach powstającymi od końca lat 90. XX w. W tej pierwszej fazie twórczości artysta operuje jeszcze płasko kładzioną farbą i buduje atmosferę tajemniczości za pomocą kompozycji postaci wyłaniających się z mroku. Próby fakturowania powierzchni nie są jeszcze tak wyraziste i istotne, jak atmosfera dzieła. Lata 90. XX w. to strukturalny eksperyment, który rozpoczął się równolegle z fascynacją znakami i symbolami. To właśnie one wyzwoliły wprowadzenie trójwymiarowych kompozycji w postaci wgłębnych reliefów, linii wyrytych niczym rzeka oraz impastowo kładzionych kropek czy odstających grudek farby. Po przekroczeniu milenijnego roku eksperyment postępuje dalej – nie tylko zmieniają się kolory, ale również formy prac i ich wymiary. Janusz Osicki z dużych płócien przechodzi do małych formatów, np. 25 x 20 cm, 30 x 30 cm, 40 x 15 cm, i wykorzystuje drewniane deseczki oraz skrzyneczki, na których bocznych ściankach tworzy równie ciekawe kształty jak na licu.

Janusz Osicki, fragment obrazu Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Technika

„Od zawsze fascynowała mnie materia, struktura – czułem się od nich wręcz uzależniony. Faktura sama ze mnie wychodziła”– przyznaje artysta. Do swoich kompozycji stosuje biel tytanową w paście i pył marmurowy lub mielony, granitowy, a także niekiedy pył z odłamków kamieni wyglądający niczym gruboziarnisty piasek. Proces tworzenia obrazu jest niezwykle zmysłowy: nie tylko przyjemnie chrupie pod szpachlą, ale także unosi się woń farby, rozpuszczalników i olei żywicznych. Pył przyspiesza suszenie, a jednocześnie uszlachetnia fakturę – „odsącza świecenia”, nadając matowość fakturze.

Kadr z wideoartu w konwencji ASMR, udostępnionego na wystawie w przestrzeni pracowni artysty, reżyseria Maja Markowska, operator kamery Marcin Zydek.

Sposób malowania, składający się na kilka różnych czynności, przypomina po części pracę kucharza, chemika, projektanta, architekta a nawet rzeźbiarza. Dobierając odpowiednie składniki, artysta tworzy według własnego przepisu zagęszczoną mieszankę, która przypomina konsystencję ciasta, później wyznacza podziały na płótnie kreśląc rysunek, następnie buduje warstwa po warstwie materię malarską w różnych barwach, czeka aż konsystencja zawiąże się z płótnem i wtedy zaczyna w niej rzeźbić. Używa do tego głównie ostrych narzędzi np. szpachelek, niekiedy przedrapuje je szorstkim pędzlem, innym razem używa nawet szlifierki. Surowe traktowanie swoich kompozycji wiąże się z dużym dystansem do własnej twórczości i wielką chęcią do eksperymentowania. Artyści tworzący w podobny sposób, w nurcie „art brut”, opisanym przez francuskiego malarza Jeana Dubuffeta (1901-1985), również poszukiwali niekonwencjonalnych materiałów i technik obchodzenia się ze swoimi pracami. Dzięki sztuce wyrażali siebie i swoje emocje, a sposób tworzenia nie był poparty wcześniejszymi studiami czy akademickim wykształceniem. Liczy się to, co podpowiada nam wyobraźnia, a „akt tworzenia powinien wypływać z tego, co tkwi w nas, w środku” – dodaje artysta.

Janusz Osicki, fragmenty obrazu Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Symbolika

„Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem symboliki znaków z różnych kultur. Od zawsze fascynowały mnie egipskie hieroglify czy płaskorzeźby”– wspomina. Kompozycje, w których zawarte zostały te symbole, są hipnotyzujące, zarówno pod kątem techniki wgłębnego reliefu, jak i pod względem kompozycji. Odnaleźć w nich można różne znaki, hieroglify, arabeski, niewyraźne zapiski czy prehistoryczne piktogramy. W Zapisie czarnym widoczne są również przywodzące na myśl wzory tkaninowe, geometryczne kształty oraz te przypominające sylwetkę człowieka. Niekiedy nawet spostrzegawcze oko może, w tym gęstym zapisie, przeoczyć sprytnie wkomponowany podpis artysty, umieszczany zazwyczaj w dolnej partii obrazu.

Janusz Osicki, fragment obrazu Zapis czarny z podpisem artysty, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Bez tytułu

Zapis to uniwersalna nazwa, którą można zatytułować obraz” – mówi artysta. Niekiedy do tytułów dodaje kolejne numery, cechy lub litery. Nie zawsze udaje się zachować chronologię, a często obrazy pozostają bez tytułów. To celowy zabieg, który pozostawia wolną przestrzeń dla odbiorców i ich refleksji, interpretacji opartej na ich własnych przeżyciach i doświadczeniach. Tytuł Zapis czarny nawiązuje zarówno do kolorystyki dzieła, jak i kłębiących się myśli, biegnących jedna za drugą, „zapisanych” na płótnie językiem symboli. Są także i takie tytuły, w których autor postanowił zagrać w grę słowną z odbiorcą; kiedy ten wypowie ów tytuł na głos, jak np. „Szarościurok”, „Stelipozy”, „Kobaltoróż”, „Pozysteli”, nagle słyszy coś innego niż przeczytał. Obraz zyskuje wtedy sens i głębsze znaczenie, które opatrzone szerszym komentarzem rozjaśnia kontekst jego powstania. Jest jednak i ten niepozorny tytuł Podrap mnie, kochanie, pod którym kryje się dzieło przełomowe z 1991 roku, zwiastujące zmiany w sposobie malowania artysty, traktowaniu faktury i dobieraniu kolorów.

Biogram własny artysty na ekspozycji „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”. Fot. Jan Rusek.

Informacje o artyście

Urodzony, nauki
pobierał, kurs
ukończył, żonaty,
dzieci kupa,
w kraju udział
brał, zagranicą
też brał,
maluje bo do
niczego innego
się nie|nadawał.

Na jednej z prac artysta umieścił swoje zdjęcie i krótki opis, w którym zawarł najważniejsze informacje biograficzne. Prezentowana na ekspozycji „laurka”, którą sam sobie wystawił pierwotnie była projektem katalogu, który nigdy nie powstał. Ten humorystyczny akcent w monograficznej części wystawy ukazuje dystans artysty do siebie, do życia jak i tego co robił.

Janusz Osicki urodził się w 1949 roku w Gdyni. To znany malarz, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku, który swój dyplom obronił 30 września 1976 roku w pracowni prof. Kazimierza Śramkiewicza.

Jeszcze przed studiami w latach 1969–1971 pracował w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni na stanowisku plastyka zakładowego. W pięcioosobowym zespole, m.in. wraz ze swoim ojcem, wykonywał m.in. napis „Stocznia im. Komuny Paryskiej” na najwyższej wówczas w Europie suwnicy bramowej, która runęła w 1999 roku.

Przez dekady do 2019 roku łączył działalność artystyczną z pracą dydaktyczną na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, kształcąc kolejne pokolenia studentów i prowadząc słynne Koło Plastyczne Studentów Wydziału Architektury, na które przybywali studenci także z innych wydziałów.

Graficzne prace na ekspozycji „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”. Fot. Jan Rusek.

Przez pewien okres fascynował się również grafiką i szczegółowo wykonał matryce, z których powstały symboliczne akwaforty, akwatinty, mezzotinty a także linoryty. Wtedy praktycznie nie malował, tylko zajmował się małymi formami graficznymi, do których zainspirowali go prof. Jan Góra (1936-2023), znajomy i współpracownik z Politechniki Gdańskiej, Henryk Feilhauer (1942-1999) i Wojciech Jakubowski (1929-2024). W kręgu jego zainteresowania znalazły się również exlibrisy, które dedykował swoim znajomym i przyjaciołom. Stworzył również plakaty, projekty katalogów a nawet scenografii i kostiumów do spektakli „Hamlet”, „Legendy Bałtyku” i innych przedstawień.

Janusz Osicki na wernisażu wystawy „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”, 27.03.2026. Fot. Jan Rusek.

W 1989 roku uzyskał stopień doktora, a w 2000 roku – doktora habilitowanego na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jest autorem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych i uczestnikiem licznych ekspozycji zbiorowych. Został odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1999 roku i Złotym Krzyżem Zasługi w 2004 roku, nadanymi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jest laureatem  wielu nagród, m.in. nagrody kulturalnej „Gdyński Galion”, przyznanej w 2025 roku za całokształt twórczości.

Kuratorka

Katarzyna Gec-Leśniak