Z Gdyni ku krainie lodu. Gdyńskie wątki w polskiej polarystyce arktycznej

Z Gdyni ku krainie lodu. Gdyńskie wątki w polskiej polarystyce arktycznej

Czas czytania: 32 minuty

Z Gdyni ku krainie lodu. Gdyńskie wątki w polskiej polarystyce arktycznej

Dawid Gajos – doktor nauk społecznych, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Gdańskim, adiunkt w Dziale Historycznym Muzeum Miasta Gdyni, opiekun zbioru dokumentów, planów i map. Rodowity gdynianin zainteresowany historią i pasjonat odkrywania na nowo swojego rodzinnego miasta.

Korzenie polskich badań polarnych sięgają XIX wieku, kiedy Polacy uczestniczyli w przełomowych, międzynarodowych wyprawach, a zesłańcy na Syberię eksplorowali obszary położone za północnym kołem podbiegunowym. Jednak o rzeczywistych początkach polskiego polarnictwa można mówić dopiero po powrocie Polski na mapę Europy i uzyskaniu dostępu do wąskiego skrawka wybrzeża morskiego, które otwierało drogę na świat. W tej sytuacji Gdynia – jako jedyny duży port II Rzeczypospolitej – stała się ważnym punktem ekspedycji arktycznych. Przedwojenna tradycja polskiego polarnictwa była kontynuowana i rozbudowywana również po II wojnie światowej, a gdyński port – choć jego rola wciąż pozostaje niedopowiedziana i jedynie akcentowana w ogólnym zarysie historii – do dzisiaj jest kluczowym punktem logistycznym, bazą wypadową i portem powrotu niemal wszystkich polskich ekspedycji arktycznych.

Pierwsze polskie marzenia polarne

Mimo braku własnego państwa Polacy zaczęli pojawiać się na dalekiej Północy już pod koniec XIX wieku – jako uczeni, kartografowie i uczestnicy międzynarodowych ekspedycji na Syberię, Alaskę i Grenlandię. Polskimi pionierami wypraw naukowych byli zoolog Jan Czerski i geolog Aleksander Czekanowski, którzy prowadzili badania na północnej Syberii[1]. Polscy marynarze przekraczali północne koło podbiegunowe również na pokładach statków Carskiej Rosji, płynących między innymi do Archangielska. Z kolei pierwszymi Polakami, którzy dotarli na archipelag Svalbard i postawili swoją stopę na jego największej wyspie – Spitsbergenie – byli zoolog Aleksander Birula-Białynicki oraz astrofizyk Jan Sikora. Uczestniczyli oni w szwedzko-rosyjskiej wyprawie „Arc-of-Meridian Expedition” w latach 1899-1900[2]. Kolejna udokumentowana wyprawa na Spitsbergen z udziałem Polaka odbyła się w 1910 roku. Był nim podróżnik i badacz Antarktyki i regionów polarnych, Henryk Arctowski. Jako członek grupy francuskiej wyprawy polarnej przybił do wybrzeży Svalbardu na statku „Ile de France”[3]. Do lat trzydziestych XX wieku udział Polaków w badaniach krajów polarnych pozostawał jednak sporadyczny.

Po odzyskaniu niepodległości przez kilkanaście następnych lat odrodzone państwo polskie nie podejmowało się organizacji wypraw za północny krąg polarny. Dopiero w związku z II Międzynarodowym Rokiem Polarnym 1932, ogłoszonym we wrześniu 1929 roku podczas konferencji naukowej w Kopenhadze, zorganizowano Pierwszą Polską Wyprawę Polarną na Wyspę Niedźwiedzią, należącą do archipelagu Svalbard[4]. Wybór padł na to miejsce również z powodu podpisania w 1931 roku przez Polskę Traktatu Spitsbergeńskiego, który – choć przyznawał zwierzchnictwo nad archipelagiem Norwegii – to jednocześnie dawał równe prawo wszystkim jego sygnatariuszom, między innymi do prowadzenia badań naukowych, jak również do korzystania z zasobów naturalnych tych terenów[5]. Za organizację przedsięwzięcia odpowiadał dyrektor Państwowego Instytutu Meteorologicznego, dr inż. Jean Lugeon. Pierwsze przygotowania, w tym zakup sprzętu i szkolenia członków wyprawy, odbywały się od początku 1931 roku. Odbiła się ona tak szerokim echem w Polsce, że obok finansowania państwowego większość sprzętu, jedzenia i niezbędnych materiałów, przekazali prywatni sponsorzy[6].

Ekspedycja, w której uczestniczyli Czesław Centkiewicz (kierownik od 14 września 1932 roku), Władysław Łysakowski, Stanisław Siedlecki (wówczas student matematyki i fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego[7]), Jean Lugeon (kierownik do 14 września 1932 roku) oraz Jan Gurtzman, odbyła się w latach 1932-1933[8]. Wtedy również po raz pierwszy pojawia się rola Gdyni jako miasta, stanowiącego bazę i port wyjściowy dla tej oraz kolejnych wypraw arktycznych. Uroczyste pożegnanie i poświęcenie ekspedycji przez jednego z gdyńskich księży odbyło się 15 lipca 1932 roku w Wydziale Morskim Państwowego Instytutu Meteorologicznego w Gdyni. Dzień wcześniej pociąg przywiózł na polskie wybrzeże ważący kilka ton sprzęt.

16 lipca 1932 roku uczestnicy wypłynęli z gdyńskiego portu statkiem pasażerskim s/s „Polonia” przez Kopenhagę do Narwiku[9]. Po przegrupowaniu sił w dniach 24-26 lipca Polacy udali się do Tromsø, skąd 2 sierpnia wynajętym przez Polskę lodołamaczem „Sverre” wyruszyli na Wyspę Niedźwiedzią, do której dopłynęli 5 sierpnia wczesnym rankiem[10]. Bazę zorganizowano w opuszczonej od sześciu lat osadzie górniczej Tunheim, gdzie polarnicy korzystali z budynków dawnego norweskiego przedsiębiorstwa górniczego Bjørnøen A.S. Rząd Norwegii na poczet polskiej wyprawy dokonał gruntowego remontu jednego z budynków[11]. 17 czerwca 1933 roku, Czesław Centkiewicz otrzymał z Warszawy polecenie przygotowania powrotu badaczy do kraju. Pierwsza polska wyprawa polarna trwała ponad dwanaście miesięcy i zakończyła się 18 sierpnia 1933 roku. Ostatecznie 3 września badacze przypłynęli do Gdyni polskim kutrem „Ewa”, gdzie czekało na nich gorące powitanie relacjonowane przez ogólnopolską prasę.[12]

Rysunki pochodzące z cytowanej w tekście publikacji Jeana Lugeona, Rok Polarny 1932-1933 iwspółpraca Polski (L’Annte Polaire 1932-1933 et la colaboration Polonaise), „Przegląd Geograficzny” 1930, t. 10, nr 3-4.

Jeden z członków polskiej ekspedycji polarnej, prowadzący obserwację na Wyspie Niedźwiedziej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Wyniki ich badań opublikowano w wielu artykułach i raportach, a także w czterech tomach naukowych w językach polskim i francuskim, zatytułowanych „Wyniki spostrzeżeń polskiej wyprawy Roku Polarnego 1932/33 na Wyspie Niedźwiedziej. Opracowanie obejmowało zagadnienia z zakresu meteorologii, magnetyzmu ziemskiego, trzasków atmosferycznych i obserwacji zorzy polarnej. Zebrany materiał okazał się tak wartościowy, że nie tylko przyczynił się do rozwoju polskiego polarnictwa, ale także pozostaje wykorzystywany przez kolejne pokolenia młodych naukowców. Do dziś na Wyspie Niedźwiedziej zachował się uszkodzony wiatromierz Wilda po Pierwszej Polskiej Wyprawie Polarnej. Polacy umieścili również na jednej ze skał pamiątkową tablicę z brązu z napisem „Polska Ekspedycja Polarna 1932-1933”, jednak już w 1936 roku uległa ona zniszczeniu – najprawdopodobniej przez lód napierający podczas przyboju[13].

W 1934 roku po powrocie z wyprawy Czesław Centkiewicz opublikował książkę „Wyspa mgieł i wichrów”, która stała się klasyką polskiej literatury polarnej. Pisał w niej o Wyspie Niedźwiedziej tak: „pomimo rozpaczliwych gwizdów naszego „Sverre” [statek, którym wyprawa przypłynęła na wyspę – przyp. D.G.], nie widać żywej duszy. Wymarła wyspa… (…) Gdyby nie poczucie, że praca nasza jest potrzebna, że jest jednym maleńkim ogniwem w wielkim dziele poznania Dalekiej Północy, trudno byłoby to wytrzymać. Ratunkiem są książki, których większość już znamy. Zabraliśmy ich dużo, ale cóż to znaczy wobec naszego zapotrzebowania!”[14]. Centkiewicz podkreślał jednak piękno zorzy polarnej, które pomagało im w trudach codzienności za kołem podbiegunowym. Kiedy pojawiła się po raz pierwszy, 6 września, opisywał ją tak: „(…) przed oczyma naszymi roztoczył się jeden z najpiękniejszych cudów przyrody. Na niebieskim tle nieba zapaliły się tysiączne, wielokolorowe wstęgi. Falując zmieniały swe kształty i ukazywały się w coraz nowych, fantastycznych, pięknych formach i barwach (…). Oszołomieni roztaczającym się przed nami wspaniałym widokiem staliśmy jak wryci zapominając, że przecież trzeba mierzyć wysokość dolnej krawędzi zorzy nad horyzontem i rysować następujące po sobie obrazy. Stałem cały czas z aparatem fotograficznym, ale przyznaję ze skruchą, że nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, wpatrując się tylko pełen zachwytu w niebo. Na szczęście nie było ani jednej formy dostatecznie stałej, żebym mógł sobie wyrzucać to zaniedbanie obowiązku. Mniej więcej po półgodzinie wibrowanie barw uspokoiło się i dziwaczne, strzeliste kształty zaczęły przygasać i zlewać się powoli z granatem nieba”[15]. O zorzy wspominał również Stanisław Siedlecki w książce „W górach Wyspy Niedźwiedziej”, będącej relacją z jego górskich wycieczek po wyspie. Obie publikacje są wartościowe nie tylko w kontekście naukowym, ale właśnie ze względu na opisy emocji towarzyszących polarnikom na dalekiej Północy.

Aparatura pomiarowa pierwszej polskiej wyprawy polarnej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Członkowie pierwszej polskiej wyprawy polarnej z klaczą konia islandzkiego – Blakką na Wyspie Niedźwiedziej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Pierwsza polska wyprawa polarna otworzyła drogę kolejnym przedsięwzięciom. W latach 1934, 1936 oraz 1938 z Gdyni wypływały ekspedycje na Spitsbergen – największą wyspę archipelagu Svalbard. Co ważne, część z nich nie była wyłącznie wyprawami naukowymi, ale również terenowymi, w których uczestniczyli alpiniści zrzeszeni przy Kole Wysokogórskim Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Zakładzie Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na szczególną uwagę zasługuje postać Stanisława Siedleckiego, który po udziale w pierwszej wyprawie – jeszcze jako student – stał się jednym z czołowych polskich polarników[16].

Pierwsza polska wyprawa na Spitsbergen, która odbyła się w 1934 roku z inicjatywy prof. Antoniego Dobrowolskiego i inż. Jeana Lugeona, eksplorowała zachodnią część Ziemi Torella – zupełnie niepoznany teren, białą plamę na mapach[17]. Polacy odkrywali i opisywali pasma górskie, nadając im – zgodnie z przyjętym zwyczajem – nowe nazwy geograficzne, z których wiele funkcjonuje na mapach do dziś. Obok pamiątki po pierwszym pobycie Polaka na Svalbardzie – Janie Sikorze – w postaci lodowca na północno-wschodnim wybrzeżu Sørkapp Land, nazwanego na jego cześć już w 1899 roku Sykorabreen, a także trzech polskich nazw wprowadzonych w 1920 roku przez szwedzkiego badacza Gerarda de Geera – Góra Arctowskiego (Arctowskifjellet), Lodowiec Arctowskiego (Arctowskibreen) oraz Lodowiec Dobrowolskiego (Dobrowolskibreen) – na mapach opracowywanych przez Polaków zaczęły pojawiać się kolejne polskie nazwy geograficzne. Były to między innymi: pasmo górskie Piłsudskiego (Pilsudskifjella), położone pomiędzy Lodowcem Polaków a Lodowcem Zawadzkiego, którego najwyższym szczytem jest Ostra Brama (Ostra Bramatoppen) o wysokości 1033 m n.p.m. oraz inne szczyty o nazwach: Polaków (Polakkfjellet), Wawel (Waweltoppen), Warszawa (Warszawaryggen), a także lodowce, przełęcze, szczyty i przylądki, w tym:  przylądek Baranowskiego (Baranowskiodden), góra Curie-Skłodowskiej (Curie Skłodowskafjellet), góra Staszica (Staszicfjellet), przełęcz Kopernika (Kopernicuspasset), lodowiec Wilno (Wilnobreen) czy  lodowiec Siedleckiego (Siedleckibreen)[18]. Wszystkie te nazwy zostały oficjalnie zatwierdzone przez Norweski Instytut Polarny, który chcąc uhonorować wkład polskich badaczy w poznanie przyrody Spitsbergenu, również w latach powojennych nadawał imiona uczestników polskich ekspedycji kolejnym obiektom topograficznym. W efekcie na archipelagu funkcjonuje dziś 35 nazw polskiego pochodzenia[19].

Mapa Ziemi Torella – obszar polskich badań podczas pierwszej polskiej wyprawy na Spitsbergen w 1934 roku. Widoczne szlaki przejścia wypraw i tereny zbadane przed 1934 rokiem oraz polskie nazwy geograficzne, aut. Z. Dąbrowski, 1936, czasopismo „Taternik”.

Pierwsza polska wyprawa na Spitsbergen w 1934 roku. Górna fotografia: od lewej Biernawski, Zawadzki i Siedlecki. Dolna fotografia: Siedlecki na tle lodowca Siedleckiego, nad nim Waweltoppen 935 m i Ostra Bramatoppen 1033 m w Górach Piłsudskiego, fot. nieznany, 1934 (z książki K. Birkenmajer, R.W. Schramm „Pamiątkowa Księga Przyjaźni – Stanisław Siedlecki”, Poznań 1992)

Już w 1935 roku Jean Lugeon ułożył oficjalny program badawczy dla planowanej przyszłej polskiej stałej stacji polarnej, wskazując wyspę Spitsbergen jako jej lokalizację[20]. W kolejnym roku trzyosobowy zespół polarników i alpinistów z Polskiego Klubu Wysokogórskiego – Stefan Bernadzikiewicz, Konstanty Jodko‑Narkiewicz i Stanisław Siedlecki – wypłynął z Gdyni na drugą wyprawę na Spitsbergen. Podczas tej ekspedycji dokonali pierwszego w historii archipelagu przejścia Wyspy Zachodniej z południa na północ, pokonując w wyjątkowo wymagającym terenie aż 840 kilometrów[21]. W 1937 roku zorganizowano pierwszą polską wyprawę na Grenlandię. Rok później, ponownie z Gdyni na Svalbard wyruszyła ekspedycja glacjologiczna Koła Polarnego Polskiego Towarzystwa Wypraw Badawczych, która przyniosła największy dorobek naukowy z zakresu badań geomorfologicznych.

Rozwój badań polskich badań polarnych przerwała jednak II wojna światowa, choć i podczas niej Polacy byli obecni na Spitsbergenie. Latem 1941 roku niszczyciel Polskiej Marynarki Wojennej ORP Garland uczestniczył w desancie wojsk alianckich na zajęty przez Niemców Spitsbergen[22].

Artykuł Zdzisława Krasnoroda Wójcika w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” z dnia 13 lutego 1939 roku pod tytułem „W lodowych pustyniach Svalbardu. III polska wyprawa na Spitsbergen”

Rozwój polskiego polarnictwa arktycznego po II wojnie światowej

Pierwsze lata powojenne otworzyły nowy okres w historii polskich wypraw arktycznych i badań polarnych. Choć Polska dysponowała już większą liczbą portów morskich, niezmiennie to właśnie Gdynia pozostawała głównym portem wyjściowym ekspedycji arktycznych.

Na początku drugiej połowy lat pięćdziesiątych XX wieku pojawił się ambitny pomysł założenia pierwszej polskiej całorocznej stacji polarnej. Inicjatorem działań i kierownikiem pierwszej powojennej wyprawy był prof. Stanisław Siedlecki, a jego wybór – zgodnie z propozycją Jeana Lugeona z 1935 roku – padł na Spitsbergen. Już latem 1956 roku z Gdyni wyruszyła za koło biegunowe wyprawa rekonesansowa, której celem było rozpoznanie warunków do budowy bazy naukowej w rejonie fiordu Hornsund, w południowej części wyspy. Po opłynięciu motorówką fiordu, wybrano płaski obszar pod budowę stacji na wybrzeżu Zatoki Białego Niedźwiedzia (Isbjørnhamna). W wytypowanym miejscu przeprowadzono badania geologiczne i ustalono dokładne miejsce postawienia budynku całorocznej stacji polarnej.

Po powrocie do Polski grupy rekonesansowej, która spędziła na Svalbardzie dziesięć dni, Stanisław Siedlecki zaczął przygotowywać właściwą wyprawę, kompletując zespół zimujący, który miał się składać z dziesięciu osób[23]. 26 czerwca 1957 roku wyruszyli na Spitsbergen z Gdyni wraz z czterdziestoma pracownikami naukowymi różnych polskich uczelni oraz grupą techniczną, która miała za zadanie wybudowanie obiektów przyszłej Stacji Polarnej Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk[24]. Do transportu materiałów budowlanych, wyposażenia i pracowników wyznaczono okręt badawczo-hydrograficzny Marynarki Wojennej ORP Bałtyk. Jednostka ta – choć formalnie dowodziła wyprawą – okazała się niewystarczająca pod względem transportowym. Mogła zabrać na pokład zaledwie 20 ton materiałów budowlanych, dlatego w ślad za okrętem dowodzonym przez kapitana Janusza Rutkowskiego wyruszył parowiec s/s Ustka (świeżo odbudowany w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej na początku 1957 roku). Zabrał on na swój pokład ponad 400 ton materiałów do budowy bazy polarnej.

Kiedy w połowie lipca 1957 roku oba statki dopłynęły do Zatoki Białych Niedźwiedzi, rozpoczął się żmudny proces budowy tymczasowej przystani, niezbędnej do przeprowadzenia rozładunku. Ładunek przenoszono na tratwy, które następnie dobijały do prowizorycznego pomostu. Stamtąd sprzęt przewożono na miejsce przywiezionym ze sobą ciągnikiem terenowym. Mimo trudnych warunków pogodowych rozładunek 420 ton wyposażenia zakończono w niespełna trzy dni[25]. W kolejnych tygodniach ORP Bałtyk kursował pomiędzy Gdynią a Spitsbergenem jeszcze pięciokrotnie, przewożąc sprzęt i zaopatrzenie[26].

ORP „Bałtyk” (w tle) i statek handlowy s/s „Ustka” we fiordzie Hornsund na Spitsbergenie, lipiec 1957, fot. nieznany (zdjęcie pochodzi z publikacji T. Ciesiulewicz, Marynarka Wojenna 1945-1970, Gdańsk 1971)

Ciągnik terenowy używany do transportu materiałów do budowy Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, lipiec 1957, fot. nieznany (ze zbiorów strony Polskiej Stacji Polarnej Hornsund)

Kamień węgielny pod budowę stacji położono 23 lipca 1957 roku. Do końca września 1957 roku baza została ukończona. Główny budynek o powierzchni 240 m² mieścił 10 pokoi, laboratorium naukowe, jadalnię, radiostację, kuchnię i łazienkę. Po zakończeniu prac grupa techniczna oraz uczestnicy letniej ekspedycji wrócili do Polski. Na dalekiej północy pozostało tylko 10 osób zimujących w nowopowstałej bazie, która stała się wysuniętą najdalej na północ stałą polską placówką naukową. Ekspedycja oficjalnie zakończyła swoje działanie we wrześniu 1958 roku.

W kolejnych latach stacja była używana tylko w sezonie letnim. We współpracy z Morskim Instytutem Rybackim w Gdyni i Wyższą Szkołą Morską (WSM) w Gdyni uczestników każdej z wypraw przewoził statek szkoleniowy WSM Gdynia s/t „Jan Turlejski”[27]. Od 1962 roku na kolejnych kilka lat całkowicie zaprzestano jednak wysyłania ekspedycji naukowych na Spitsbergen. Baza znalazła się pod opieką Norweskiego Instytutu Polarnego i gubernatora Svalbardu. Do 1970 roku budynek był wykorzystywany sporadycznie przez Polski Klub Wysokogórski, jak również przez norweskie i brytyjskie letnie wyprawy naukowe, a także przez norweskich traperów jako baza myśliwska – magazyn skór i noclegownię. Z powodu braku prac konserwatorskich obiekt szybko uległ zniszczeniu.

Dopiero w latach 1970-1975, z inicjatywy Uniwersytetu Wrocławskiego, z Gdyni ponownie zaczęły wypływać letnie ekspedycje polarne do Hornsundu. Próbowano doprowadzić stację do porządku, ale jej stan techniczny wymagał gruntownego remontu. Rok 1978 okazał się przełomowy. Dzięki pozyskaniu dużego rządowego dofinansowania 23 czerwca z gdyńskiego portu na Spitsbergen na statku m/s „Kapitan Ledóchowski” wyruszyła największa w historii 157-osobowa wyprawa, w tym 47 uczestników wyprawy, 47 osób etatowej załogi i 62 studentów Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, pod kierownictwem Jana Szupryczyńskiego, zabierając ze sobą 788 ton ładunku – żywności, aparatury, paliwa i materiałów budowlanych. Jej głównym zadaniem było przeprowadzenie remontu stacji i wznowienie badań. Do Hornsundu statek wpłynął 28 czerwca, a przez kolejne miesiące trwał remont bazy. Uroczyste otwarcie stacji odbyło się 20 września 1978 roku. Od tego czasu pracuje ona nieprzerwanie i – co ważne – całorocznie[28]. Ponadto od 1978 roku niemal wszystkie polskie ośrodki naukowe specjalizujące się w geografii prowadzą samodzielne badania sezonowe w różnych regionach Svalbardu.

Statek m/s „Kapitan Ledóchowski” we fiordzie Hornsund w pobliżu polskiej stacji polarnej, lipiec 1978, fot. J. Szupryczyński (zdjęcie pochodzi z publikacji J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024)

Wyładunek materiałów i sprzętu na ponton we fiordzie Hornsund w pobliżu polskiej stacji polarnej, lipiec 1978, fot. J. Szupryczyński (zdjęcie pochodzi z publikacji J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024)

W latach osiemdziesiątych kolejne wyprawy wypływały z Gdyni statkiem m/s „Antoni Garnuszewski”, a od 2000 roku regularnie badaczy i studentów na Svalbard przewozi nowoczesna jednostka Uniwersytetu Morskiego – statek badawczy m/s „Horyzont II”, którego portem macierzystym jest właśnie Gdynia[29]. Docierający obecnie na Svalbard dwa razy w roku „Horyzont II” stał się integralnym elementem polskiej obecności w Arktyce. Ostatnia, 48. Wyprawa Polarna (stan na marzec 2026 roku) wypłynęła z Gdyni 4 czerwca 2025 roku.

Drugim „pływającym ambasadorem” Gdyni w Arktyce stał się jacht s/v „Eltanin”, który od 1999 roku regularnie wypływa ze swojego portu macierzystego – Gdyni – na północ, przewożąc naukowców i turystów na Spitsbergen. Zbudowany z myślą o żegludze w trudnych warunkach lodowych, odegrał istotną rolę jako jednostka wspierająca polskie działania badawcze i logistyczne w historii polskiego polarnictwa[30].

Statek m/s „Horyzont II” wypływający z Gdyni na 48. Wyprawę Polarną, 05.06.2025, fot. nieznany (ze zbiorów Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Facebooku)

Zorza polarna nad Polską Stacją Polarną im. S. Siedleckiego Hornsund na Spitsbergenie, lata 20. XXI wieku, fot. Joanna Perchaluk (ze zbiorów strony Polskiej Stacji Polarnej Hornsund)

Gdynia bazą i zapleczem sprzętowym polarnictwa i alpinizmu

W historii polskiego polarnictwa Gdynia odgrywa rolę nie tylko portu wyprawowego, ale także miejsca prowadzenia edukacji morskiej – również w zakresie polarnictwa, żeglarstwa czy szkolenia kadr dla jednostek operujących na wodach polarnych. Na gdyńskich uczelniach wyższych, w szczególności na Uniwersytecie Morskim i Akademii Marynarki Wojennej, regularnie odbywają się debaty dotyczące polskiego polarnictwa. W dniach 23-25 września 2004 roku na Wydziale Nawigacyjnym Akademii Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski) odbyło się również XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne[31].

Innowacje związane z rozwojem polarnictwa powstają nie tylko na gdyńskich uczelniach wyższych, ale także w liceach, czego przykładem jest III Liceum Ogólnokształcące, w którym opracowano tak zwaną „inteligentną apteczkę dla polarników”. Autonomiczny, elektroniczny system ewidencjonowania i gospodarowania lekami na polskich stacjach polarnych został stworzony przez ucznia gdyńskiej „trójki” na podstawie analizy funkcjonowania punktu medycznego na Polskiej Stacji Polarnej Hornsund[32].

Gdynia jest także miejscem, w którym rozwija się nowoczesny, odpowiedzialny sprzęt wykorzystywany w najtrudniejszych warunkach świata. Doskonałym przykładem jest gdyńska firma Cumulus®, od 1989 roku produkująca zaawansowane śpiwory i odzież puchową, wielokrotnie używaną podczas wypraw wysokogórskich oraz ekspedycji w ekstremalnym klimacie, także w Arktyce[33]. Korzenie marki sięgają doświadczeń Zdzisława Wylężka, konstruktora z gdyńskiej spółdzielni „Żagiel” – państwowego zakładu produkującego sprzęt turystyczny i żeglarski. Po transformacji ustrojowej wykorzystał on swoją wiedzę, by stworzyć firmę opartą na rzetelnym rzemiośle i lokalnej produkcji. Dziś zatrudnia około 50 osób. Sprzęt Cumulus® trafia do użytkowników na całym świecie – od Europy po Nową Zelandię, Australię, Japonię i Koreę Południową, która obecnie jest drugim po USA największym rynkiem outdoorowym na świecie. W efekcie Gdynia stała się ważnym punktem na mapie światowego outdooru. Miejscem, w którym lokalne rzemiosło, doświadczenie środowiska górskiego i odpowiedzialna produkcja łączą się w sprzęt, który realnie wspiera podróżników, alpinistów i uczestników ekspedycji działających w warunkach arktycznych czy wysokogórskich[34].

Polarnictwo w twórczości Mariana Mokwy w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni

Kończąc temat związków Gdyni z północnymi rubieżami globu, należy również zwrócić uwagę na artystyczny wymiar wypraw do Arktyki. Niewielu artystów dotarło bezpośrednio na daleką północ. Jednym z nich był najpopularniejszy polski malarz-marynista – Marian Mokwa, który przez całe życie poszukiwał inspiracji w różnych zakątkach świata, odwiedzając między innymi Persję, Etiopię, Mongolię, Egipt, Tybet czy Indie. Dzięki temu jego obrazy – poza doskonałym warsztatem malarskim – charakteryzują się głębokim zrozumieniem różnorodności natury i jej zmienności. Pomimo mnogości kierunków wycieczek, które wybierał Marian Mokwa, już w młodości złożył symboliczne „śluby” służby artystycznej morzu, w szczególności polskiemu Bałtykowi, poświęcając się niemal w całości malarstwu marynistycznemu[35]. Jego zachwyt nad morzem jako żywiołem pełnym ruchu i przemian przenikał całą jego twórczość, a sposób, w jaki oddawał migotliwość fal i refleksy światła na wodzie, pozostaje rozpoznawalny i wyjątkowy. Współpraca z instytucjami morskimi zaowocowała imponującym dorobkiem artystycznym – obejmującym ponad dziewięć tysięcy obrazów olejnych i akwarel oraz ogromną liczbę rysunków.

Marian Mokwa, „Zorza polarna na Spitsbergenie”, XX wiek, fot. Leszek Żurek (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, MMG/SZ/656)

Jego malarstwo nie skupiało się jednak wyłącznie na Bałtyku. Zainteresowanie północnymi krajobrazami, sprawiło, że w jego twórczości pojawiały się również motywy arktyczne. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Spitsbergen. Najprawdopodobniej efektem tej wyprawy jest akwarela „Zorza polarna na Spitsbergenie”, znajdująca się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni. To obraz, w którym wyraźnie widać esencję jego twórczości: fascynację światłem, morzem i niezwykłymi zjawiskami natury. Jest także świadectwem jego wrażliwości na kolor. W obrazie dominuje niebo – szerokie, wielobarwne, pełne miękkich przejść między błękitami, fioletami, różami i pomarańczami. To właśnie światło jest dominantą tej kompozycji. Mokwa słynął z mistrzowskiej umiejętności oddawania atmosfery, zwłaszcza nieba i wody, a tutaj wykorzystuje ją w pełni: zorza polarna nie jest przedstawiona jako ostro zarysowany pas światła, lecz jako rozświetlona, wielowarstwowa i pulsująca kolorami przestrzeń, która wypełnia całą górną część obrazu. Takie ujęcie jest zgodne z jego stylem – nie dążył do fotograficznej dokładności, lecz do uchwycenia nastroju i emocji, jakie wywołuje kontakt z naturą.

Zorza polarna – zjawisko powstające w wyniku zderzenia cząstek wiatru słonecznego z atmosferą – na Spitsbergenie występuje często i z dużą intensywnością. Można więc przypuszczać, że malarz podczas swojego pobytu na dalekiej Północy musiał zobaczyć je na własne oczy. Mokwa nie przedstawia jej w sposób dokumentacyjny czy naukowy – interesuje go jej poetycki wymiar. Kolory zorzy stapiają się z barwami nieba, a ich odbicie w spokojnej, niemal nieruchomej wodzie, będącej nośnikiem koloru i nastroju, tworzy harmonijną całość. Kompozycja jest łagodna, ale jednocześnie za ich sprawą bardzo dynamiczna. Mokwa często operował kontrastem chłodnych i ciepłych tonów barw. Dokładnie tak jest i w tym przypadku – chłodne granaty, błękity i fiolety nieba doskonale kontrastują z ciepłymi pomarańczami i czerwieniami oświetlonych gór, podkreślając dramatyzm natury. Być może jest to pasmo Gór Piłsudskiego na południowym Spitsbergenie, które przebyli, opisali i nazwali polscy badacze podczas wyprawy w 1934 roku?

Fragment obrazu „Zorza polarna na Spitsbergenie”, aut. Marian Mokwa, XX wiek, fot. Leszek Żurek (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, MMG/SZ/656)

Na obrazie, oprócz motywów naturalnych, znajdziemy także elementy antropogeniczne. W prawej części kompozycji, nieco poniżej linii horyzontu można zauważyć delikatny zarys żaglowca. Znajdujący się w cieniu i oddany w odcieniach szarości, subtelny kształt statku jest symbolicznym akcentem marynistycznym. Nie dominuje nad pejzażem, lecz przypomina o obecności człowieka w arktycznym świecie – przestrzeni zdominowanej przez żywioły. Być może w ten sposób Marian Mokwa nawiązał do jednej z polskich wypraw polarnych, które wyruszyły z portu w Gdyni ku dalekiej Północy?

dr Dawid Gajos

Bibliografia:

– M. Będkowski, Czesław Centkiewicz i pierwsza polska wyprawa polarna (cz. 1), Histmag.org, https://histmag.org/Czeslaw-Centkiewicz-i-pierwsza-polska-wyprawa-polarna-cz-1-24637 [dostęp: 06.02.2026].

– K.L. Birkenmajer, Polskie badania polarne (zarys), „Studia Historiae Scientiarum2017,t. 16.

– B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach Spitsbergenu, Instytut Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026].

– B. Bratbak, Polska i Norwegia podczas II wojny światowej, fredrikstad.pl, https://www.fredrikstad.pl/polska-norwegia-ii-wojny-swiatowej/ [dostęp: 06.02.2026].

– C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów, Warszawa 1934.

Cumulus®, https://cumulus.equipment/ [dostęp: 12.02.2026].

Cumulus®, https://cumulus.equipment/zrownowazony-rozwoj [dostęp: 12.02.2026].

– S. Dąbrowski, Wyprawy polarne: Spitsbergen 1980 (lato) i Spitsbergen 1987/1988 (roczna), [w:] 70-lecie Instytutu Geodezji i Kartografii. Wydanie jubileuszowe, B. Konopska (red.), Warszawa 2015.

– Dzień wśród trzech z Wyspy Niedźwiedziej. Przyjazd Polskiej ekspedycji Polarnej, „Kurjer Poranny” 1933, nr 246 (5 września 1933).

Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026].

– J-80, Arktyka.com, http://www.arktyka.com/statek [dostęp: 09.02.2026].

– M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie (Norwegia), AZ Polonia, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].

– R. Kiewlicz, Biznes etyczny i zgodny z naturą. Najlżejszy śpiwór świata z Gdyni, Trójmiasto.pl, https://www.trojmiasto.pl/biznes/Biznes-etyczny-i-zgodny-z-natura-Gdynski-Cumulus-od-lat-w-outdorowej-branzy-n140731.html [dostęp: 12.02.2026].

– P. Köhler, Druga polska wyprawa na Spitsbergen w 1936 roku, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 2016, r. 61 nr 4.

– P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa polarna, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” r. 58, nr 4, 2013.

– P. Köhler, Z Legionowa na Wyspę Niedźwiedzią. I polska wyprawa polarna 1932-1933, „Rocznik Legionowski” nr 7, Legionowo 2014.

– A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie Niedźwiedziej, „Biuletyn Polarny” nr 17-18, Kraków-Wrocław 2014.

– M. Lipka, Polska wyprawa morska na Spitsbergen, Trójmiasto.pl, 22 grudnia 2013, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].

– J. Lugeon, O potrzebie założenia stałej polarnej stacji radjometeorologicznej dla służby przewidywania pogody, „Biuletyn Towarzystwa Geofizyków w Warszawie” 1935, t. 11-12.

– J. Lugeon, Rok Polarny 1932-1933 i współpraca Polski (L’Annte Polaire 1932-1933 et la colaboration Polonaise), „Przegląd Geograficzny” 1930, t. 10, nr 3-4.

– S. Maj, Pierwsza polska wyprawa polarna na Wyspę Niedźwiedzią (1932-1933), „Przegląd Geofizyczny” z. 3-4, 2014.

Marian Mokwa, DESA Unicum, https://desa.pl/pl/artysci/marian-mokwa/ [dostęp: 12.02.2026].

– P. Osyczka, XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne (Gdynia, 23-25 września 2004), „Wiadomości Botaniczne” 2004, nr 48 (3/4).

Polskie nazwy geograficzne świata cz.1 Europa (bez Europy Wschodniej), Państwowa Służba Geodezyjna i Kartograficzna Główny Geodeta Kraju, Warszawa 1994.

– A. Radaszkiewicz, Nasz Spitsbergen, „Wędkarz Polski”, https://wedkarz.pl/index.php/2003/12/18/nasz-spitsbergen/ [dostęp: 05.02.2026].

– J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024.

– I. Wiśniewska, Reportaż: Pociągająca Arktyka, „Polityka”, 22.04.2011, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1514880,1,reportaz-pociagajaca-arktyka.read [dostęp: 09.02.2026]

– Wspólny mianownik – pasja, „Magazyn Góry” 18.09.2025, https://magazyngory.pl/wspolny-mianownik-pasja/ [dostęp: 12.02.2026].

– P. Zagórski, Wyprawy Polarne UMCS na Spitsbergen, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, https://www.umcs.pl/pl/wyprawy,31007.htm [dostęp: 09.02.2026].

– S. Zajączkowski, Inteligentna apteczka dla polarników Polskich Stacji Badawczych, 3 LAB Pracownia Innowacji, https://3-lab.pl/inteligentna-apteczka-dla-polarnikow/ [dostęp: 12.02.2026].


[1] Obaj zostali uwiecznieni przez Benedykta Dybowskiego w nazwach wielu żyjących na Syberii ryb.; A. Radaszkiewicz, Nasz Spitsbergen, „Wędkarz Polski”, https://wedkarz.pl/index.php/2003/12/18/nasz-spitsbergen/ [dostęp: 05.02.2026].

[2] B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach Spitsbergenu, Instytut Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026]; M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie (Norwegia), AZ Polonia, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].

[3] B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach…, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026].

[4] W latach 1882-83 miał miejsce Pierwszy Międzynarodowy Rok Polarny, jednak wówczas Polska nie istniała jako państwo.; S. Maj, Pierwsza polska wyprawa polarna na Wyspę Niedźwiedzią (1932-1933), „Przegląd Geofizyczny” z. 3-4, 2014, s. 175-176; J. Lugeon, Rok Polarny 1932-1933 i współpraca Polski (L’Annte Polaire 1932-1933 et la colaboration Polonaise), „Przegląd Geograficzny” 1930, t. 10, nr 3-4, s. 195.

[5] Zgodnie z postanowieniami traktatu państwa, które go podpisały, mogą korzystać z zasobów naturalnych archipelagu, prowadzić badania naukowe oraz podejmować działalność gospodarczą. W praktyce z możliwości gospodarczych korzystają jedynie Norwegia i Rosja, utrzymujące na Spitsbergenie kopalnie węgla. Pozostałe państwa – w tym Polska – ograniczają swoją aktywność do badań naukowych.; J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024, s. 72-73.

[6] M. Będkowski, Czesław Centkiewicz i pierwsza polska wyprawa polarna (cz. 1), Histmag.org, https://histmag.org/Czeslaw-Centkiewicz-i-pierwsza-polska-wyprawa-polarna-cz-1-24637 [dostęp: 06.02.2026].

[7] Po tej wyprawie Stanisław Siedlecki, porzucił fizykę i rozpoczął studia na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Po II wojnie światowej został profesorem i powszechnie uznawanym światowym autorytetem.

[8] A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie Niedźwiedziej, „Biuletyn Polarny” nr 17-18, Kraków-Wrocław 2014, s. 73.

[9] Wcześniej, w czerwcu 1932 roku, Czesław Centkiewicz i Władysław Łysakowski popłynęli z Gdyni do Kopenhagi, gdzie w obserwatorium Rude Skov zapoznawali się z najnowszymi aparatami pomiarowymi.; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa polarna, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” r. 58, nr 4, 2013, s. 46 oraz 48.

[10] P. Köhler, Z Legionowa na Wyspę Niedźwiedzią. I polska wyprawa polarna 1932-1933, „Rocznik Legionowski” nr 7, Legionowo 2014, s. 30-33; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa…, s. 48-49.

[11] Około 100 metrów od osady znajdowała się działająca norweska radiostacja, której kierownikiem był Fritz Øien, który pomagał polskim polarnikom podczas tej i wielu kolejnych wypraw. Na wyspie jednocześnie z Polakami przebywała też dwuosobowa angielska ekspedycja zoologiczna z St. John’s and Magdalene College w Cambridge.; A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie…, s. 73; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa…, s. 48-49.

[12] Dzień wśród trzech z Wyspy Niedźwiedziej. Przyjazd Polskiej ekspedycji Polarnej, „Kurjer Poranny” 1933, nr 246 (5 września 1933), s. 3.

[13] „Przed wyjazdem z Wyspy J. Lugeona i J. Gurtzmana zrobiono fotografię z tą tablicą, położoną na skale, ale niezamocowaną. Przez zimę tablica znajdowała się w domu na ścianie „reprezentacyjnej”: wisiały na niej dwa sztandary – polski i norweski oraz portrety Pana Prezydenta Mościckiego i Marszałka Piłsudskiego. Między portretami znajdowała się bronzowa [sic!] tablica z napisem „Polska Ekspedycja Polarna Roku 1932/33”, którą potem, przed opuszczeniem wyspy, wbetonowaliśmy w skałę.”C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów, Warszawa 1934, s. 107-108; A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie…, s. 75.

[14] Centkiewicz wspominał, że długa noc polarna działała na uczestników wyprawy przygnębiająco, a ich nastrój dodatkowo obniżała monotonna dieta oparta niemal wyłącznie na przywiezionych konserwach. Aby choć trochę urozmaicić posiłki, Polacy od stycznia 1933 roku wyruszali wraz z Norwegami na polowania na kaczki – pieszo lub łodzią.; C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów…, s. 33, 138.

[15] Tamże, s. 59.

[16] Poza pierwszą polską wyprawą polarną, Siedlecki uczestniczył w dwóch wyprawach na Spitsbergen w latach 1934 oraz 1936, i jednej na Grenlandię w 1937 roku.

[17] W wyprawie wzięło udział 7 osób: Stefan Bernadzikiewicz – kierownik wyprawy, Witold Biernawski – filmowiec i radiooperator, Henryk Mogilnicki – fotograf, Stefan Różycki – geolog, Stanisław Siedlecki – meteorolog i zoolog oraz dwóch geodetów i kartografów – Sylweriusz Zagrajski i Antoni Zawadzki.

[18] Pierwsze mapy tego terenu w skali w skali 1:50 000 zostały wykonane przez Sylweriusza Zagrajskiego i Antoniego Zawadzkiego, zaś za pierwszą mapę geologiczną tej części archipelagu Svalbard odpowiada Stefan Różycki. Podczas tej wyprawy zebrano blisko tonę różnego rodzaju skał i skamielin oraz roślin. Nagrano film dokumentalny, dzięki któremu wyprawa została spopularyzowana w Norwegii i Polsce. W 1935 roku powstała również książka Stanisława Siedleckiego „Wśród polarnych pustyń Svalbardu”.; B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach…, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026]; Polskie nazwy geograficzne świata cz.1 Europa (bez Europy Wschodniej), Państwowa Służba Geodezyjna i Kartograficzna Główny Geodeta Kraju, Warszawa 1994, s. 67.

[19] W 1934 roku uczestnicy I Polskiej Wyprawy na Spitsbergen zaproponowali, by rozległy płaskowyż lodowy położony między Hornsundem a Van Keulenfjorden nazwać Amundsen Plateau, upamiętniając w ten sposób wybitnego norweskiego polarnika R.E.G. Amundsena. Norweski Instytut Polarny zaakceptował tę propozycję, nadając obiektowi nazwę Amundsenisin. Pełen spis polskich nazw na Spitsbergenie – więcej patrz: M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie…, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].

[20] J. Lugeon, O potrzebie założenia stałej polarnej stacji radjometeorologicznej dla służby przewidywania pogody, „Biuletyn Towarzystwa Geofizyków w Warszawie” 1935, t. 11-12, s. 11-16.

[21] Więcej patrz: P. Köhler, Druga polska wyprawa na Spitsbergen w 1936 roku, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 2016, r. 61 nr 4, s. 135-143.

[22] B. Bratbak, Polska i Norwegia podczas II wojny światowej, fredrikstad.pl, https://www.fredrikstad.pl/polska-norwegia-ii-wojny-swiatowej/ [dostęp: 06.02.2026].

[23] J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć…, s. 78.

[24] Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026].

[25] M. Lipka, Polska wyprawa morska na Spitsbergen, Trójmiasto.pl, 22 grudnia 2013, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].

[26] Podczas jednej z takich wypraw na okręcie doszło do poważnej awarii maszynowni. Gdy załoga nie była w stanie usunąć usterki własnymi siłami, dowódca podjął odważną decyzję o skierowaniu jednostki do norweskiego portu w Tromsø. Sytuacja była wyjątkowo kłopotliwa, ponieważ w tym czasie cumowały tam okręty NATO uczestniczące w manewrach. Pojawienie się niezapowiedzianej jednostki wojennej z państwa zza żelaznej kurtyny wywołało konsternację wśród zachodnich oficerów, a w Polsce postawiło na nogi służby bezpieczeństwa. Po tygodniowym remoncie ORP „Bałtyk” wyruszył w drogę powrotną do kraju — na szczęście bez żadnych konsekwencji dla dowództwa okrętu.; Tamże, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].

[27] K.L. Birkenmajer, Polskie badania polarne (zarys), „Studia Historiae Scientiarum2017,t. 16,  s. 123-153.

[28] Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026]; J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć…, s. 79-80.

[29] S. Dąbrowski, Wyprawy polarne: Spitsbergen 1980 (lato) i Spitsbergen 1987/1988 (roczna), [w:] 70-lecie Instytutu Geodezji i Kartografii. Wydanie jubileuszowe, B. Konopska (red.), Warszawa 2015, s. 159; P. Zagórski, Wyprawy Polarne UMCS na Spitsbergen, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, https://www.umcs.pl/pl/wyprawy,31007.htm [dostęp: 09.02.2026].

[30] I. Wiśniewska, Reportaż: Pociągająca Arktyka, „Polityka”, 22.04.2011, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1514880,1,reportaz-pociagajaca-arktyka.read [dostęp: 09.02.2026]; J-80, Arktyka.com, http://www.arktyka.com/statek [dostęp: 09.02.2026].

[31] P. Osyczka, XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne (Gdynia, 23-25 września 2004), „Wiadomości Botaniczne” 2004, nr 48 (3/4), s. 83-85.

[32] S. Zajączkowski, Inteligentna apteczka dla polarników Polskich Stacji Badawczych, 3 LAB Pracownia Innowacji, https://3-lab.pl/inteligentna-apteczka-dla-polarnikow/ [dostęp: 12.02.2026].

[33] Cumulus®, https://cumulus.equipment/ [dostęp: 12.02.2026].

[34] Wielokrotnie był on wykorzystywany podczas wypraw w Himalaje. Firma wspierała między innymi jedną z pierwszych i największych polskich wypraw wysokogórskich, mającą na celu zdobycie zimą K2 w 2002 roku.

[35] Poza obrazami marynistycznymi, Mokwa malował także pejzaże lądowe, przedstawiając polskie wybrzeże, Mazury, a nawet górskie krajobrazy, które odznaczały się jednakowo wysokim poziomem artystycznym i unikalnym podejściem do przedstawienia przyrody; Marian Mokwa, DESA Unicum, https://desa.pl/pl/artysci/marian-mokwa/ [dostęp: 12.02.2026].