Imieniny kamieni. Pod takim tytułem w „Dzienniku Bydgoskim”, w numerze 296 z 1938 r., na stronie 8, ukazała się krótka notatka dotycząca dwóch gdyńskich kamieni narzutowych, nazywanych „Adamem” i „Ewą”, a leżących w Małym Kacku. Niestety, nie udało się  ustalić czy mieszkańcy Gdyni urządzili swoim głazom imieninową imprezę.

(http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=131&t=15866)

Kamieni polodowcowych w samej Gdyni, okolicy Trójmiasta, czy na Pomorzu jest wiele. Niektóre z nich zrobiły karierę i stoją w reprezentacyjnych miejscach jako pomniki. Inne natomiast, niegdyś znane, odeszły w zapomnienie. Choćby te, wspomniane w gazecie bydgoskiej, o których gdynianie niewiele wiedzą, znają może tylko legendę z nimi związaną. Opowieści o „Adamie” i Ewie”  jest kilka. Jedną ze starszych, odmienną od przytoczonej w gazecie, znaleźć można w niemieckim wydawnictwie pt. Westpreussischer Sagenschatz eine Auswahl der schὄnsten Heimatsagen der Jugend erzählt von Paul Behrend mit 52 Abbildungen drittes Bᾂndchen – zweite Auflage, Danzig, Verlag und Druck von U.W Kafemann 1915 (Skarbiec legend Zachodnich Prus Wybór najpiękniejszych legend o Ojczyźnie dla młodzieży opowiedzianych przez Paula Behrendta z 52 rycinami, Trzeci tomik, Wydanie drugie, Gdańsk, Nakład i druk U.W. Kafemann sp.z o.o., 1915).

Autor Skarbca, Paul Behrend pisze, że na Oksywiu, w warownym zamku, mieszkał książę z córką Ewą. Wyróżniała się ona nie tylko urodą ale także niezwykłą, jak dla płci pięknej, siłą fizyczną. Za męża chciała tylko tego, który rzuci kamieniem dalej niż ona.” Odbywały się zawody, kto dalej rzuci kamieniem… Zawodnicy – Rybak i Olbrzymka mieli rzucać kamienie ze Wzgórza Oksywskiego w stronę doliny potoku Chylonki. Rybak chwycił wielki kamień i cisnął go daleko na ponad pół mili, aż poza Gdynię. Olbrzymka zebrała wszystkie siły i jeszcze większy kamień rzuciła aż o kilkaset kroków dalej. Zawstydzony Rybak spiesznie oddalił się a następnie wyjechał z Ojczyzny i nigdy już nie powrócił.” Dalej autor podaje, że  kamienie te „są dzisiaj do zobaczenia na polu między Gdynią a Johanniskrug  (Karczma na Św.Janie, czyli okolice kapliczki Jana Nepomucena, w pobliżu przystanku SKM Wzgórze św.Maksymiliana- BM). Ludność nazwała je Adam i Ewa. Głazy w postaci granitowych kolumn wysokości człowieka wystają z ziemi. Jeden z nich można było zobaczyć jadąc pociągiem z Małego Kacka do Gdyni po prawej stronie torów, drugi natomiast nie był widoczny, zasłonięty płotem z drewnianych desek.”

Zdjęcia Adama i Ewy zamieszczone w książce Paula Behrenda

Kamienie przez długie lata leżały nienaruszone w miejscach, gdzie je rzucili bohaterowie podania. Ich losy  nie są wyjaśnione, a przekazy są niespójne. Wzmianki o leżących głazach narzutowych znaleźć można również w polskich przewodnikach. Józef Staśko, w wydanym w 1924 r. Przewodniku po polskiem Wybrzeżu pisze:  „Prześliczne spacery na południe od Gdyni. Widok cudowny z wiaduktu drogowego nad torem kolejowym 1 klm na południe od dworca kolejowego (27 metrów). Oczy biegną po czerwonych dachach świeżych gmachów, po sinych falach morza, po niezmierzonych równinach  aż po Oksywie, po stromy przylądek wysunięty w fale… W pobliżu toru kolejowego w tem miejscu wznoszą się dwa olbrzymie głazy eratyczne w odległości jeden od drugiego jakie 400 metrów. Jeden w pobliżu cegielni na polu między dwiema bitemi drogami, drugi bliżej Gdyni też na polu obok obu dróg przecinających się pod kątem prostym. Lud zwie je „Adamem” i „Ewą” i opowiada o nich mnóstwo legend.”  Staśko nie określa, który jest „Adamem”, a który „Ewą”? Współcześni nam przewodnicy i badacze legend opierają się na podaniu z 1915 r. i „Ewę” umiejscawiają  nieco dalej od Oksywia, w pobliżu dzisiejszego wiaduktu na ul. Stryjskiej w Małym Kacku, przecież pokonała Rybaka Adama.  To właśnie o „Ewie” pisze w Bedekerze Gdyńskim  Kazimierz Małkowski. Natomiast o  „Adamie” wzmiankuje bardzo krótko, że  uległ zniszczeniu. Niektóre źródła podają, że został zniszczony w czasie działań wojennych.  W 1954 r.  kamień o imieniu „Ewa” wpisany został do  wojewódzkiego rejestru zabytków przyrody pod nr 2. Dwa lata później  został przeniesiony na skwerek przy skrzyżowaniu ulic Świętojańskiej i 10 Lutego i stanowił podstawę, na której umocowano płytę z popiersiem Stefana Żeromskiego z 1933 r., która szczęśliwie przetrwała okres wojny  i tablicę  pamiątkową. Z tego mniej więcej okresu pochodzi zdjęcie E. Zdanowskiego dokumentujące wygląd legendarnego kamienia. Czy głaz, na którym widać tablice poświęcone wielkiemu pisarzowi, to ten sam, którego fotografię zamieszczono w Skarbcu z 1915 r.?

  1. Zdanowski, pomnik Stefana Żeromskiego, 1956-1959

Nie wiemy, kiedy kamienie pomnika zostały wymienione i co stało się z „Ewą”? Na znajdujących się w Muzeum Miasta Gdyni zdjęciach z lat 80-tych XX w., widoczny jest już nowy, umieszczony na podeście. Dowodem niech będzie fotografia przedstawiająca członków Towarzystwa Miłośników Gdyni przy pomniku z 10 lutego 1988 r. lub sam pomnik sfotografowany na początku lat 90.XX w. Kazimierz Małkowski, pisząc w Bedekerze Gdyńskim z 1995 r.: „kilka lat temu… władze przebudowały pomnik poświęcony Stefanowi Żeromskiemu i przeniosły „Ewę” na mało widoczne miejsce przy pawilonie wystawowym Muzeum Miasta Gdyni.”, mylił się. Stało się to jeszcze wcześniej niż podaje autor Bedekera i  wskazują pokazane tu fotografie. Potwierdza tę myśl zamieszczone w Dziejach Gdyni pod redakcją Romana Wapińskiego w 1980 r. zdjęcie „nowego” pomnika, czyli przeniesienie „Ewy” w okolice ul. Waszyngtona i skweru Kościuszki odbyć się musiało przynajmniej w latach 70. XX w. Może ktoś z czytelników zna jeszcze inną, dokładną historię gdyńskich głazów, które swoje imieniny obchodziły w wigilię Bożego Narodzenia?

Wykorzystywanie głazów narzutowych jako pomników jest dość powszechne. W Gdyni mamy kilkanaście tego przykładów. Najokazalszy z nich to, odsłonięty w 1965 r. przy ul. Polskiej w okolicach Dworca Morskiego, Pomnik Ludziom Morza. Tworzą go 4 głazy granitowe wydobyte z dna morskiego podczas prac pogłębiania redy portu gdyńskiego. Ustawione w jedną całość reprezentują zawody związane z morzem: stoczniowca, portowca, marynarza i rybaka.  Warto więc, spacerując po mieście, zatrzymać się przed pomnikami historii, które jednocześnie są cennymi pamiątkami natury. O „Ewie” i „Adamie” zapomniano, ale w lasach cisowskich spotkać można zespół 4 ogromnych, pokrytych porostami głazów o sympatycznej nazwie „Muminki” oraz oddzielnie leżących „Pawła” i „Gawła”. Wszystkie one wpisane są do Rejestru Zabytków Przyrody. Chociaż leżą daleko od centrum Gdyni wybierzmy się na wycieczkę, aby je obejrzeć i zachować w pamięci i na fotografiach. (http://inneszlaki.pl/historia-gdyni/pomniki-przyrody-najstarsi-swiadkowie-historii-gdyni)

 

Barbara Mikołajczuk