17 lipca (piątek) o godz. 18:00 zapraszamy na otwarcie nieoczywistej wystawy, ponieważ w jej centrum postawione zostaną papiery pakowe we wzory z gdyńskimi akcentami, które zostały przygotowane specjalnie z okazji 100-lecia miasta Gdyni przez studentów Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Gdańsku.

O wyjątkowej współpracy pomiędzy instytucjami i efekcie ich działań, można przeczytać poniżej w tekście kuratorskim Marty Marszałek – kuratorki wystawy, absolwentki wydziału Grafiki na ASP w Gdańsku i wykładowczyni w PJATK w Gdańsku w Pracowni Grafiki Narracyjnej.

Tekst kuratorski

Na hasło „Opakuj Muzeum” odkrzyknęliśmy z wielkim zapałem: bardzo chętnie! Od strony edukacyjnej, projektowanie wzorów na papier pakowy, to świetne wyzwanie. Właśnie przed takim wyzwaniem, a dokładniej konkursem, stanęli studenci Kierunku Grafiki z gdańskiej filii Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Konkurs dotyczył dwóch projektów. Pierwszy miał być standardowym wzorem dla Muzeum Miasta Gdyni, drugi miał dotyczyć obchodów stulecia miasta. Projektowanie wzoru łączy w sobie wiele elementów. Deseń powinien być dekoracyjny, wymaga kompozycyjnego rytmu (lub pozornego chaosu) a w przypadku założeń konkursowych, także przedstawienia autorskiej wizji charakteru działalności Muzeum Miasta Gdyni oraz celebracji setnej rocznicy miasta. Jak to? Dekoracja może mieć w sobie opowieść? Opowieść o miejscu i jego charakterze? Jak najbardziej! Przywykliśmy do myślenia o deseniach na papierze prezentowym, wyłącznie jako o elemencie ozdobnym, ewentualnie dedykowanemu konkretnemu wydarzeniu lub identyfikującemu markę.

W rezultacie nasi studenci stworzyli kilkadziesiąt różnorodnych projektów papieru pakowego, które miały oddać atmosferę Muzeum Miasta Gdyni. Czy się udało? Oceńcie sami. Gdynia i jej najbardziej charakterystyczne muzeum okazało się być pełne rytmów. Statki, żaglówki, fale, kształty inspirowane Kazimierzem Ostrowskim, elementy architektoniczne, modernistyczne gorseciki, bulajowe okna oraz letnie plażowanie pod parasolami i pluskające rybki.

Zapraszamy do obejrzenia ekspozycji, w którą opakowaliśmy jedną z muzealnych sali. Wzorów jest tu pod dostatkiem, a motyw pakowania uzupełniają ciasno zasupłane sznurki. Zapraszamy także na film, z którego dowiesz się, co zainspirowało studentów PJATK do stworzenia ich autorskich wzorów na papiery pakowe. Dla wygody widzów przygotowaliśmy leżaki przyozdobione w nasze desenie.

Chcąc podkreślić polsko-japoński charakter naszej uczelni, gdyńskie desenie prezentujemy niczym japońskie zwoje. Chcesz wyjść z pamiątką? Odciśnij stemplami swoją własną kombinację zwycięskiego wzoru i złóż dla siebie origami według instrukcji.

Akcent japoński

W trakcie wernisażu, a także przez cały weekend otwarcia wystawy, na schodach Muzeum Miasta stanie foodtruck Yaki Kingu mieszkającego w Japonii i Polsce małżeństwa – Yumiko i Daniel, które krąży po całej Polsce, zapraszani przez liczne uczelnie, instytucje i muzea, gdzie przybliżają kulturę i smaki Japonii. Nic tutaj nie jest przypadkowe, ponieważ Yumiko już od przeszło 30 lat profesjonalnie zajmuje się kuchnią japońską.

Yumiko i Daniel – założyciele Yaki Kingu. Fot. Materiały prasowe Yaki Kingu.

Pracując między innymi w japońskiej sieci punktów Ajisai z gotowymi daniami czyli osouzaiya,
które to dania i zestawy tworzyła z swoimi pracownikami w specjalnych kuchniach,
a potem były one rozprowadzane po jej rodzimym Hokkaido trafiając na stoły wielu domostw.
Daniel natomiast podczas swoich licznych badań o Japonii i studiów socjologicznych, pierwszy raz spotkał Yumiko w Sapporo 2008 roku, gdzie zamieszkał na stałe, podejmując się różnych zajęć i prac.
Pomagał przy festiwalowych straganach z jedzeniem, pracował w słynnej dzielnicy restauracji i barów Susukino, gdzie za barem przyrządzał trunki i przystawki japońskie dla swoich gości, a nawet został reporterem kulinarnym dla japońskiej telewizji.

Od 2018 roku w Polsce poruszają się swoją mobilną kuchnią z której serwują pyszne japońskie trójkąty ryżowe onigiri wcześniej gotując ryż na specjalnym gazowym ryżowarze.

Na ogniowym japońskim grillu teppan zapiekają #okonomiyaki z swoim autorskim sosem,
a Daniel na specjalnej ręcznej maszynie, kręci japoński deser śniegowy #kakigori który już ma 600 letnią tradycję.

Yaki Kingu od 2019 roku jest wpisany do ministerialnego programu rządu japońskiego oraz listę:
TASTE OF JAPAN, która jest gwarantem autentyczności japońskich smaków jakie serwują.

Jeżeli jednak jeszcze nie znacie naszych wyjątkowych gości, to możecie nadrobić zaległości na ich stronie internetowej www.yakikingu.pl lub ich profilach społecznościowych, które są kopalnią wiedzy o Japonii.

Sobotni wieczór, 4 lipca, zapisał się w kalendarzu kulturalnym Trójmiasta w sposób szczególny. Foyer Muzeum Miasta Gdyni pękało w szwach podczas długo wyczekiwanego wernisażu wystawy „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego”. Frekwencja dopisała, przestrzeń muzealną wypełnili goście w tym rodzina, przyjaciele oraz licznie przybyli uczniowie i studenci legendarnego artysty.

Agnieszka Drączkowska-Gradzik (kuratorka i koordynatorka wystawy) podczas wernisażu wystawy „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego”. Fot. Bogna Kociumbas-Kos.

Kuratorka Agnieszka Drączkowska-Gradzik prowadzi szeroko zakrojone badania na dorobkiem malarza od 2022. Na wernisażu podziękowała całemu zespołowi Muzeum Miasta Gdyni oraz współtwórcom odpowiedzialnym za aranżację i oprawę wizualną.

Wydarzenie zgromadziło liczne grono prelegentów. Oficjalną część otworzyły przemówienia przedstawicieli miasta. Głos zabrali: Przewodniczący Rady Miasta Gdyni Tadeusz Szemiot, Wiceprezydent Maciej Zielonka oraz Przewodniczący Komisji Kultury Dominik Aziewicz. Osobistymi refleksjami oraz historiami związanymi z „Kachem” podzieliła się Dyrektor Muzeum, Karin Moder.

Niezwykle wzruszającym momentem były wystąpienia osób najbliższych artyście. O mistrzu opowiadał jego uczeń, a zarazem pomysłodawca utworzenia Nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego i wykładowca gdańskiej ASP, Krzysztof Gliszczyński. Głos zabrała również wnuczka artysty, Berenika Hebda, dzieląc się rodzinnymi wspomnieniami o dziadku. W imieniu partnera strategicznego, firmy Invest Komfort, przemawiała Maja Banaszczyk.

📆 Wystawa potrwa do lutego 2027 roku.  

Zapraszamy do osobistego i niespiesznego obcowania z  niezwykle kolorową i żywą sztuką Kazimierza Ostrowskiego, który ponad 60 lat mieszkał i tworzył w Gdyni! 

Twórcy i zespół projektowy wystawy podczas wernisażu wystawy „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego”. Fot. Bogna Kociumbas-Kos

Podziękowania

Dla Pani Honoraty Pilszyk córki Kazimierza Ostrowskiego, która udostępniła nam dzieła Mistrza na wystawę, a także zawsze służyła swoją ekspertyzą i wsparciem.

Dla Agnieszki Draczkowskiej-Gradzik – kuratorki i koordynatorki wystawy za ciężką pracę oraz ogromne zaangażowanie.

Dla Doroty Terleckiej ze studia Biuro kreacja i Pani Wiktorii Krawczyk – projektantek wystawy.

Dla Patryka Hardzieja – projektanta identyfikacji wizualnej wystawy.

Dla Aleksandry Kosiorek – Prezydent Miasta Gdyni za objęcie wystawy Patronatem Honorowym.

Dla firmy Invest Komfort – Partnera Strategicznego wystawy.
Dla Portu Gdynia – mecenasa wybranych prac Kazimierza Ostrowskiego z kolekcji Muzeum Miasta Gdyni.

Dla Filipa Ignatowicza, Sławka Jaskułke i Malwiny Konopackiej – artystów, którzy przygotowali pracę inspirowane twórczością Kazimierza Ostrowskiego na wystawę.

Dla wszystkich instytucji oraz osób, które udostępniły swoje zbiory.

Dla naszych partnerów technologicznych: Ecophon Polska, Exon Computer Systems, Davis Fabrics, Dekoma.

Dla naszych pozostałych partnerów: Miasto Gdynia, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, Akademia Muzyczna w Gdańsku, Teatr Muzyczny w Gdyni

Dla naszych patronów medialnych: Radio Gdańsk, TVP3 Gdańsk, TVP Kultura, Gazeta Wyborcza, Pismo, Weranda, Trojmiasto.pl, Prestiż, Zawsze Pomorze

Dla całego zespołu projektowego wystawy:

Dla Marty Borowskiej-Tryczak za produkcję wystawy.

Dla Olgi Lewandowskiej, Patrycji Wójcik i Doroty Dombrowskiej-Wyżgi za opracowanie działań i stref edukacyjnych do wystawy.

Dla Katarzyny Anielskiej, Michała Miegonia i Antoniny Tuckiej za prowadzenie promocji wystawy.

Dla Aleksandry Sobczyk i Marzeny Markowskiej za opiekę konserwatorską obiektów z wystawy.

Dla Agnieszki Drączkowskiej-Gradzik, Weroniki Mojskiej, Bartłomieja Ponikiewskiego oraz Gabrieli Zbirohowskiej-Kościa za przygotowanie kwerend.

Dla Agnieszki Kochanowskiej za redakcję tekstów do wystawy.
Dla Anny Moroz za tłumaczenie tekstów do wystawy.
Dla Ewy Skielnik za nieocenione wsparcie.

Dla Mirosława Studniaka – dobrego ducha Muzeum.

Dla Rafała Frankowskiego za wszelkie konsultacje techniczne.
Dla Roberta Szymanowskiego, Mateusza Rusowicza-Kozieleckiego, Kacpra Wiśniewskiewskiego, MAT95 oraz firmy Mapalu za montaż wystawy.

Wystawa „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” została dofinansowana ze środków Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Dzień atrakcji w ramach weekendu otwarcia wystawy!

Dzień po otwarciu wystawy „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” w przestrzeni miejskiej oraz w gmachu Muzeum Miasta Gdyni odbędą się wydarzenia przybliżające postać i dorobek tego gdyńskiego twórcy.

W programie przewidziano akcję malowania portretów na żywo przez malarkę Sabinę Manikowską z Migiem Studio oraz spacer biograficzny śladami Kazimierza Ostrowskiego, który poprowadzi historyczka sztuki Weronika Mojska.

Odwiedzający będą mogli również poznać historię i sekrety mozaiki w Teatrze Muzycznym podczas spotkania z kuratorką wystawy Agnieszką Drączkowską-Gradzik, która przybliży postać Kazimierza Ostrowskiego. Zaplanowano również rodzinne warsztaty mozaikowe prowadzone przez Olgę Lewandowską, polegające na wspólnym tworzeniu kompozycji inspirowanej twórczością malarza.

Wydarzeniom towarzyszyć będzie oprowadzanie kuratorskie po wystawie, a całość zwieńczy koncert zespołu Chair, łączącego w swojej twórczości muzykę z mediami wizualnymi.

Identyfikacja wizualna wystawy. Projekt: Patryk Hardziej.

Harmonogram wydarzeń

Malowanie portretów Migiem Studio / 10:00-13:00 i 14:00-17:00

Miejsce: Foyer, Muzeum Miasta Gdyni

Bilety: Obowiązuje bilet wstępu do Muzeum Miasta Gdyni

Po drodze z Kachem. Wędrówka po Gdyni śladami Kazimierza Ostrowskiego

Start: 10:00 Miejsce: Przedszkole nr 19, ul. Harcerska 4, Gdynia

Bilety: Wstęp bezpłatny – obowiązują bezpłatne wejściówki

Zwiedzanie mozaiki Kazimierza Ostrowskiego / 11:00-13:00

Miejsce: Teatr Muzyczny w Gdyni

Bilety: Wstęp bezpłatny

W stronę słońca – rodzinne warsztaty mozaikowe / 12:00

Miejsce: Muzeum Miasta Gdyni

Bilety: Wstęp bezpłatny

Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego / 14:00

Oprowadzanie kuratorskie po wystawie

Bilety: Wstęp bezpłatny – obowiązują bezpłatne wejściówki

Działanie realizowane w ramach zadania „Organizacja wystawy czasowej pt. Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego”. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Koncert zespołu Chair / 18:00

Miejsce: Foyer, Muzeum Miasta Gdyni

Bilety: Obowiązuje bilet wstępu do Muzeum Miasta Gdyni

5 lipca oddajcie się szaleńczej awangardzie w Muzeum i okolicach!

Mapa zatytułowana „Polska od Bałtyku” (ang. View of Poland from the Baltic Sea), opracowana przez Tadeusza Zwolińskiego i wydana w 1934 roku przez Ministerstwo Komunikacji, należy do najbardziej sugestywnych wizualnie przedstawień międzywojennej Polski. Jej znaczenie wykracza daleko poza funkcję kartograficzną – stanowi ona świadectwo epoki, w której państwo polskie intensywnie budowało swoją tożsamość i świadomość morską oraz mit Gdyni, która jako młode miasto portowe stała się symbolem nowoczesności, niezależności gospodarczej i narodowych aspiracji. Mapa Zwolińskiego jest dziełem, które łączy funkcję informacyjną, edukacyjną i propagandową, wpisując się w szeroki projekt państwowy, którego celem było ugruntowanie idei „Polski morskiej”.

„Mistyka dostępu do morza”

Przez większą część swojej historii Polacy pozostawali narodem o orientacji lądowej. Gospodarka oparta głównie na rolnictwie sprawiała, że nie skupiano się na uzyskaniu i utrzymaniu dostępu do morza. W 1595 roku Sebastian Fabian Klonowic pisał: „Może nie wiedzieć Polak, co to morze, gdy pilnie orze”[1]. Przez wieki I Rzeczpospolita nie wykazywała większego zainteresowania morzem. Polaków bardziej pociągały ogromne przestrzenie Kresów Wschodnich niż dalekie wyprawy morskie. Mimo to w polskiej świadomości istniało przekonanie, że dostęp do morza jest czymś naturalnym i potrzebnym. W 1790 roku tę potrzebę wyraził w „Przestrogach dla Polski” Stanisław Staszic, formułując slogan: „Trzymajmy się morza!”[2]. Władysław Orkan wspominał, że przed I wojną światową Polacy czuli się „zepchnięci z brzegów otwartych, z dala od wodnych dróg świata, na mapie ziemi niewidni, cieniami jesteśmy jeno ludzi wolnych”[3]. Te słowa dobrze oddają mentalny dystans, jaki dzielił Polaków od morza. Bałtyk był przestrzenią obcą, nieoswojoną, a w polskiej kulturze dominowała perspektywa kontynentalna. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku sytuacja zmieniła się jednak radykalnie. Polska stanęła wobec konieczności zdefiniowania swojej pozycji geopolitycznej. Dostęp do Morza Bałtyckiego, uzyskany w 1920 roku na mocy traktatu wersalskiego, miał charakter zarówno praktyczny, jak i symboliczny. Jednak nie istniała w Polsce tradycja myślenia o Bałtyku jako o przestrzeni narodowej. Młode państwo musiało dopiero zdefiniować własną tożsamość morską, uzasadnić i udowodnić, dlaczego morze jest ważne. Szczególnie w obliczu coraz silniejszych roszczeń niemieckich wobec Pomorza.

Jak zauważał Stefan Żeromski, polska literatura była dotąd „lądowa od początku do końca”. Brakowało nawet języka, który pozwalałby opisywać doświadczenie morskie. W latach dwudziestych XX wieku w magazynie „Morze”tłumaczono podstawowe terminy marynistyczne, takie jak „kuter” czy „sztorm”[4]. To pokazuje, jak głęboko zakorzeniona była lądowa mentalność Polaków. Władze państwowe, środowiska eksperckie i organizacje społeczne zgodnie podkreślały, że Bałtyk jest „oknem na świat”, a jego znaczenie dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa jest fundamentalne. W tym czasie narodziło się zjawisko, które francuski profesor André Tibal nazwał „mistyką dostępu do morza”[5]. W międzywojennej Polsce morze zaczęto postrzegać jako przestrzeń wolności, nowoczesności i dziejowego przeznaczenia. Żeromski pisał o powrocie Polski nad Bałtyk: „Przychodzimy na to jałowe wybrzeże z cudownego losów użyczenia, aby uczynić z niego skarb bez ceny”[6], a w Sejmie w dniu zaślubin Polski z morzem w 1920 roku z ust Marszałka Wojciecha Trąmpczyńskiego padły słowa: „Szum Bałtyku – to najpiękniejszy hymn naszej państwowości”[7].

W ten sposób w latach dwudziestych i trzydziestych narodziła się koncepcja „Polski morskiej” – idei propagandowej państwa, według której morze miało stać się jednym z fundamentów nowoczesnej polskiej tożsamości narodowej. Mówi się w tym kontekście nawet o wypracowanym w II Rzeczypospolitej „kulcie morza”. Powstawały liczne instytucje i inicjatywy wspierające rozwój świadomości morskiej. Najważniejszą z nich była Liga Morska i Kolonialna (LMiK), organizacja masowa, która prowadziła szeroko zakrojone działania edukacyjne, propagandowe oraz wydawnicze, przede wszystkim poprzez wydawany przez nią od 1924 roku miesięcznik „Morze”, którego jednorazowy nakład wynosił średnio 228 tys. egzemplarzy. Jej celem było przekonanie społeczeństwa, że morze jest nie tylko przestrzenią gospodarczą, ale także elementem polskiej kultury i patriotyzmu.

Jedną z najważniejszych publikacji tego okresu była również książka wydana w 1935 roku przez Instytut Wydawniczy Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni pod redakcją Aleksa Majewskiego pod tytułem „XV lat polskiej pracy na morzu”. Obok omówienia dotychczasowych osiągnięć, zamieszczono w niej również tekst o charakterze programowym autorstwa ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego, zatytułowany „O światopogląd morski w Polsce dawnej i współczesnej”[8].

Istotnym obszarem działalności Ligi Morskiej i Kolonialnej było także upowszechnianie wiedzy o morzu poprzez praktyczne formy kontaktu z Wybrzeżem. Organizacja zachęcała społeczeństwo do poznawania Bałtyku, przygotowywała niedrogie wyjazdy nad morze, rozwijała kulturę sportów wodnych – w tym od 1933 roku popularne spływy pod hasłem „Przez Polskę do morza” – oraz promowała różne formy turystyki morskiej. Wszystkie te inicjatywy miały przybliżać Polakom świat marynistyki i wzmacniać ich poczucie związku z morzem jako przestrzenią narodowej przyszłości.

Największe znaczenie w kalendarzu inicjatyw Ligi Morskiej i Kolonialnej miało organizowane – przy współudziale władz państwowych i wojska – Święto Morza. Po raz pierwszy odbyło się ono w Gdyni 31 lipca 1932 roku i już wtedy zgromadziło imponującą liczbę uczestników – około stu tysięcy osób, które przybyły nad Bałtyk z różnych stron kraju. W następnych latach uroczystości zaczęto obchodzić 29 czerwca w całej Polsce, a od 1937 roku funkcjonowały one pod nazwą Tygodnia Morza, by rok później przekształcić się w Dni Morza. Organizowane w ich ramach pochody miały charakter niemal procesyjny – przypominały religijne celebracje, z tą różnicą, że zamiast relikwii niesiono w nich ogromne, kilkumetrowe modele statków lub okrętów podwodnych, by wzmocnić symboliczny i podniosły wymiar święta[9]. Rangę Ligi podkreślał również fakt, że liczba osób zrzeszonych w niej rosła niezwykle szybko – w 1938 roku osiągnęła 889 tysięcy członków, co czyniło LMiK drugą pod względem wielkości organizacją społeczną w całej II Rzeczypospolitej[10].

 Znaczącym elementem wizualnej propagandy morskiej II Rzeczypospolitej były również blankiety telegramowe i pocztówki, zwłaszcza cykl Nasze morze autorstwa Bohdana Nowaka. Były to przedstawienia o charakterze alegorycznym, nasycone patosem i symboliką, które miały podkreślać wzniosłość polskiej obecności nad Bałtykiem. Jak zauważał Mieczysław Porębski, tego rodzaju „graficzność” prowadziła do swoistego uniezwyklenia przedstawianych scen, dzięki czemu łatwiej było wydobyć ich symboliczne znaczenia i oderwać je od dosłownej rzeczywistości. Jedną z najbardziej sugestywnych pocztówek cyklu była „Nasza siła”. Przedstawiony na niej port gdyński był wizualnym symbolem nowoczesnego, uprzemysłowionego państwa, którego gospodarka opiera się na współpracy Śląska i Pomorza. W tle pobrzmiewała więc idea „Polski mocarstwowej”, kraju silnego ekonomicznie, zdolnego do samodzielnego działania na arenie międzynarodowej.

Pocztówka „Nasza siła” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

Podobny wydźwięk miały pocztówki  „Nasze prawo” i „Do krwi ostatniej kropli z żył…”, w których Nowak posłużył się jeszcze bardziej jednoznaczną symboliką. Na pierwszym planie umieścił potężny okręt podwodny, taranujący fantastyczne morskie stwory – alegoryczne uosobienia zagrożeń czyhających na polską suwerenność. Zaś w centrum kompozycji drugiej pocztówki  znalazła się postać polskiego wojownika, przywołanego jakby z kart historii, który ponownie podejmuje walkę o dostęp do morza i składa uroczystą przysięgę na świetlisty, królewski miecz. Całość dopełnia widok polskiego wybrzeża ukazanego z lotu ptaka, z wyraźnie zaznaczonym portem w Gdyni i dynamicznie rozwijającym się miastem. W ten sposób Nowak łączył przeszłość z teraźniejszością, tworząc wizję Polski silnej, zakorzenionej w tradycji, a jednocześnie nowoczesnej i morskiej. O emocjonalnym stosunku Polaków do morza świadczyły także dwie kolejne pocztówki z cyklu.

Pocztówka „Nasze prawo” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

W pracy „Nasza duma” ukazano Orła Białego w koronie, wynurzającego się z morskich fal niczym potężna, mityczna istota, co podkreślało zarówno majestat państwa, jak i jego odrodzoną obecność na Bałtyku. Z kolei pocztówka „Nasza miłość” przedstawiała nagie dziecko unoszące się ponad panoramą Gdyni widzianej z oddalenia. Jak stwierdza Andrzej Szczerski, motyw ten nawiązywał do symbolistycznej ikonografii nagiego dziecka jako uosobienia czystości, szczerości i intensywności uczuć, a jednocześnie przywoływał gest oranta – postaci modlitewnej o uniesionych rękach. W ten sposób podkreślono quasi-religijny charakter kultu morza. Bałtyk traktowano nie tylko jako przestrzeń geograficzną, lecz także jako obiekt narodowej wiary i emocjonalnego zaangażowania. Cykl zamykała pocztówka „Nasze wrota”, na której potężny żaglowiec opuszczał gdyński port i kierował się ku otwartemu morzu, przepływając przez delikatnie zarysowaną, niemal niematerialną „bramę na świat”[11].

Pocztówki „Nasza duma”, „Nasza miłość”, „Nasze wrota”, „Do krwi ostatniej kropli z żył…” w karnecie z serii „Nasze Morze”, aut. Bohdan Nowak, wyd. Zakład Graficzny B. Wierzbicki Warszawa, lata trzydzieste XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/5021/6)

Tę działalność propagandową uzupełniają liczne publikacje Instytutu Bałtyckiego. W prasie, literaturze, muzyce, radiu i materiałach wizualnych, a nawet architekturze regularnie pojawiały się wątki dotyczące znaczenia Bałtyku, polskiej floty handlowej i budowy portu w Gdyni[12]. Często sięgały one do historii, mitologizując epizody morskie, takie jak bitwa pod Oliwą[13], flota kaperska Zygmunta Augusta[14] czy rozbudowa armady przez Władysława IV. Niektórzy cofali się myślą jeszcze głębiej w przeszłość. Wacławowi Sieroszewskiemu, gdy po raz pierwszy spojrzał na morze ze szczytu gdyńskiej Kamiennej Góry, przypomniał się dramat Słowian Połabskich, wypartych znad Bałtyku przez napierające plemiona germańskie. Kulminacją tych działań były starania o pozyskanie dla naszego kraju kolonii zamorskich[15]. Morze stało się wyraźnym symbolem odrodzenia, nowoczesności i siły państwa. Wycieczkę nad polskie morze choć raz w życiu uznawano wręcz za patriotyczny obowiązek[16]. Propaganda morska stała się jednym z najbardziej konsekwentnych i wielowymiarowych projektów komunikacyjnych II Rzeczypospolitej – obejmowała edukację, kulturę wizualną, działalność organizacji społecznych i politykę gospodarczą.

Centralnym elementem tej nowej narracji była Gdynia – miasto, które w ciągu kilkunastu lat przeszło drogę od wioski do symbolu modernizacji i nowoczesności II Rzeczypospolitej. Gdynia w wyobraźni Polaków urastała do rangi niemal świętego symbolu. Takie postrzeganie nie było jednak obecne od razu. Społeczeństwo musiało dopiero oswoić się z myślą, że morze ma dla Polski fundamentalne znaczenie i że nowo odzyskany dostęp do Bałtyku powinien stać się jednym z filarów państwowej tożsamości. Początkowo propaganda morska spotykała się z dużym sceptycyzmem społecznym. Wielu Polaków nie miało żadnego kontaktu z morzem, a idea „Polski morskiej” wydawała się abstrakcyjna. Dopiero sukcesy Gdyni, rozwój floty i widoczne efekty inwestycji sprawiły, że narracja ta zaczęła być powszechnie akceptowana.

W literaturze Gdynię określano jako „cud prawdziwy”, „cudogród”, „admirała Bałtyku”[17], a Kornel Makuszyński twierdził, że „Gdynia stała się najpiękniejszym słowem polskiej mowy”[18]. Żeromski widział w powstającym porcie „niewysławionej piękności poemat, tworzony w drzewie, betonie i żelazie”[19]. Na rok przed uzyskaniem przez Gdynię praw miejskich, w 1925 roku pisał, zdając sobie sprawę z roli propagandy morskiej dla państwa: „Powiedzą mi, oczywiście, iż to nie sprawa i zadanie poetów – porty budować. Lecz trzeba ten port, jego obraz, jego niezbędną konieczność, jego narodowe widziadło w duszach ludzkich wykuwać, ryć w sercach, ciosać w granicie woli. Trzeba otoczyć to dzieło pospólną miłością[20]”. Choć nie brakowało również krytyki – Żeromski narzekał, że w Gdyni „jest coś w rodzaju Zakopanego, tylko stokroć brudniej i obmierzłej zabudowane i, równie jak tam, bez jakiegokolwiek planu i sensu”, a Melchior Wańkowicz skarżył się na „gdyniohymny”, choć sam ulegał fascynacji liczbami, zwracając uwagę na powstałe w Gdyni 320 ha basenów portowych, 11 km nabrzeży, 200 000 m² najnowocześniejszych w Europie magazynów, chłodnie na 1200 wagonów, elewator na 15 000 ton, 75 „dźwigów-potworów” przerzucających 750 wagonów –  7 500 ton ładunku na godzinę[21]. Mimo to jednak mit Gdyni jako „polskiej bramy na świat” zdecydowanie dominował w kulturze wizualnej II Rzeczypospolitej[22]. Fenomen zbudowanej w ekspresowym tempie nowej konstrukcji społecznej, jaką była polska polityka „wychowania i światopoglądu morskiego” oraz obudowanie jej silną propagandą społeczną i kulturową stał się determinantą przetrwania Polski i jej gospodarki, za której wymianę towarową w szczytowym okresie II Rzeczypospolitej aż w 48% odpowiadała Gdynia i jej port[23].

Mapa „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Kartografia w służbie propagandy

Mapa „Polska od Bałtyku” (ang. View of Poland from the Baltic Sea) autorstwa Tadeusza Zwolińskiego, znajdująca się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, jest jednym z najbardziej sugestywnych wizualnych świadectw polskiej fascynacji morzem w okresie II Rzeczypospolitej. Wydana w 1934 roku w Warszawie przez Ministerstwo Komunikacji, zachwyca nietypową orientacją – panoramicznym widokiem na Polskę od północy – jakby oglądaną z pokładu statku wpływającego do Gdyni. Bogata symbolika marynistyczna, ośmioramienna róża wiatrów i starannie opracowana legenda wpisują się w nurt tworzenia nowej „ikonosfery propagandy morskiej”. Ten zabieg ma znaczenie symboliczne: morze staje się punktem wyjścia, a nie granicą. Polska jawi się jako kraj otwarty, zwrócony ku światu, a Bałtyk – jako przestrzeń możliwości. Mapa miała więc nie tylko dokumentować przestrzeń geograficzną, lecz także kształtować społeczeństwo odrodzonego państwa.

Interesujący jest również kontekst jej powstania, ponieważ została narysowana… w Zakopanem, przez wybitnego taternika, autora przewodników górskich i kartografa, księgarza Tadeusza Zwolińskiego. Współpracował on z Ministerstwem Komunikacji, dla którego tworzył mapy, plakaty i materiały promocyjne. To właśnie ta współpraca zbliżyła go do tematyki morskiej. Zwoliński, dzięki swojej dekoracyjnej, syntetycznej stylistyce i wyczuciu propagandowego przekazu, idealnie odpowiadał potrzebom instytucji państwowych, które chciały przedstawiać Polskę jako kraj ambitny, uporządkowany i nowoczesny. Choć nie był Gdynianinem, jego prace – w tym mapa „Polska od Bałtyku” – stały się częścią wizualnej opowieści o mieście. Gdynia, przedstawiana jako port nowoczesny, bezpieczny i pełen możliwości, była w jego twórczości nie tylko punktem na mapie, lecz symbolem aspiracji całego państwa.

W tradycyjnej kartografii Polska była przedstawiana jako państwo lądowe, natomiast Zwoliński odwrócił ten porządek i zasugerował, że właściwym punktem widzenia nowoczesnej Rzeczypospolitej jest Bałtyk. W okresie międzywojennym taki sposób przedstawienia kraju był zabiegiem wyjątkowym – wcześniejsze analogie znajdujemy głównie w kartografii szwedzkiej XVII wieku, gdzie orientacja „od morza” służyła planowaniu ataku na Rzeczpospolitą[24]. Zwoliński świadomie przyjmuje perspektywę dawnego agresora i odwraca jej sens: Bałtyk nie jest tu przestrzenią zagrożenia, lecz bramą prowadzącą ku światu. W tym kontekście mapa Zwolińskiego pełniła funkcję nie tylko informacyjną, ale i ideologiczną: ukazywała Polskę jako kraj skomunikowany i dynamicznie rozwijający się. Widać to w sposobie przedstawienia infrastruktury. Czerwone linie kolejowe i drogowe, biegnące z południa ku północy, tworzą obraz kraju zintegrowanego i uporządkowanego, w którym wszystkie szlaki prowadzą do Gdyni. To wizualna metafora polityki państwa: morze staje się centrum, a nie peryferium.

Jednocześnie mapa zachowuje lekko humorystyczny, ilustracyjny charakter – typowy dla Tadeusza Zwolińskiego – który łagodzi propagandowy ton i czyni całość bardziej przystępną. Artysta potrafił połączyć funkcję użytkową z atrakcyjną formą graficzną, dzięki czemu jego prace były chętnie wykorzystywane w publikacjach promocyjnych i edukacyjnych. Mapa nie jest tylko prostym dokumentem, lecz wizją Polski szczęśliwej, bezpiecznej i nowoczesnej. Jej litograficzne wykonanie w stosunkowo dużym formacie 53 na 72 centymetry, panoramiczna perspektywa, cieniowanie rzeźby terenu i centralnie umieszczona róża wiatrów tworzą kompozycję, która do dziś zachwyca badaczy i miłośników dawnej kartografii. Ten ostatni element ma również ogromne znaczenie symboliczne – wprowadza odbiorcę w świat żeglugi, orientacji morskiej i przestrzeni otwartej, sugerując, że Polska powinna być postrzegana z perspektywy morza, a nie lądu.

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Gdynia zajmuje na mapie miejsce centralne – zarówno geograficznie, jak i symbolicznie. To do niej prowadzą linie kolejowe i drogowe, to z niej wychodzą linie żeglugowe. Wszystkie szlaki prowadzą do Gdyni. W ten sposób mapa odzwierciedlała politykę państwa, które uczyniło z Gdyni główny port i ikonę modernizacji – „miasto idealne”, którego wizerunek miał charakter niemal utopijny.

Niewątpliwie Tadeusz Zwoliński był mistrzem w swoim fachu. Z polecenia profesora Eugeniusza Romera, jednej z najważniejszych postaci polskiej geografii i kartografii, Zwoliński podjął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tam kształcił się pod okiem dwóch wybitnych geomorfologów i specjalistów od zjawisk krasowych — Józefa Smoleńskiego oraz Ludomira Sawickiego. Następnie spędził jeden semestr we Lwowie, gdzie studiował geografię bezpośrednio u Romera, jednocześnie pomagając mu przy opracowywaniu map wojskowych. Przez wiele lat mapy turystyczne Tatr, wraz z opisami wycieczek, stworzone przez Tadeusza Zwolińskiego były uważane za najlepsze i najdokładniejsze[25]. Dystrybuowane bezpośrednio przez prowadzoną wraz z bratem zakopiańską księgarnię były podstawowym produktem turystycznym taterników i podróżników docierających do „stolicy Tatr”. Jednym z nich był także Gdynianin Marian Niemierkiewicz, właściciel jednej z najważniejszych księgarni międzywojennej Gdyni, który pracował u Zwolińskich w latach 1900–1901 oraz ponownie w czasie II wojny światowej (1940-1945)[26].

Fragment mapy „Polska od Bałtyku”, aut. Tadeusz Zwoliński, wyd. Ministerstwo Komunikacji, 1934 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/4155)

Na mapie „Polska od Bałtyku” Zwoliński nie zapomniał o swoim ukochanym regionie. Łuk Karpat z zaznaczonymi szczytami i wysokościami dopełnia kompozycję, podkreślając, że Polska jest krajem zarówno morskim, jak i górskim[27].

Mapa pełniła przede wszystkim funkcję dydaktyczną: uczyła patrzenia na Polskę z perspektywy morza, oswajała odbiorców z ikonografią morską, budowała emocjonalny związek z Bałtykiem i wizualizowała nową tożsamość narodową. W połączeniu z literaturą, sztuką, architekturą i działalnością organizacji społecznych współtworzyła mit Gdyni i Bałtyku jako fundamentów odrodzonego państwa. Mapa „Polska od Bałtyku” jest więc nie tylko dziełem kartograficznym, lecz także manifestem epoki, w której Polska budowała swoją nowoczesną, morską tożsamość. To jeden z najważniejszych dowodów przedwojennej polskiej propagandy morskiej – dzieło, które uczyło Polaków patrzeć na własny kraj z nowej perspektywy i które do dziś pozostaje fascynującym świadectwem ambicji II Rzeczypospolitej.

dr Dawid Gajos

Bibliografia

– K. Chruściński, Gdynia w literaturze lat 1918-1975, [w:] Dzieje Gdyni, R. Wapiński (red.), Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1980.

– T. Falba, Historia morzem niepisana, Potalmorski.pl, 05.05.2023, https://www.portalmorski.pl/historia/53342-historia-morzem-niepisana [dostęp: 25.02.2026].

– D. Gajos, Nasz Bałtyk polskim na wieki. Telegramy patriotyczne, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2024/02/nasz-baltyk-polskim-na-wieki-telegramy-patriotyczne/ [dostęp: 25.02.2026].

– D. Gajos, „Tfu…Szwedzi!” Najstarszy plan z okresu potopu szwedzkiego (1655) w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2025/09/tfu-szwedzi-najstarszy-plan-z-okresu-potopu-szwedzkiego-1655-w-zbiorach-muzeum-miasta-gdyni/ [dostęp: 23.03.2026].

– S.F. Klonowic, Flis. To jest spuszczanie statków Wisłą i inszemi rzekami do niej przypadającemi, Chełmno 1862, https://pl.wikisource.org/wiki/Flis_to_jest_spuszczanie_statk%C3%B3w_Wis%C5%82%C4%85/Tekst_poematu [dostęp: 24.02.2026].

– M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021.

– K. Makuszyński, Wielka brama, Gdańsk 2001.

Mały Rocznik Statystyczny 1939, Warszawa 1939.

Niemierkiewicz Marian, z-ne.pl, https://z-ne.pl/t,haslo,3364,niemierkiewicz_marian.html [dostęp: 23.03.2026].

– W. Orkan, Z nad Bałtyku, Lwów 1926, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026].

– M. Rosalak, Kolonie dla Polaków! Czy II RP miała na nie szansę?, Historia Do Rzeczy, 05.03.2019, https://historia.dorzeczy.pl/95718/2/polskie-kolonie-marzenie-ii-rp.html [dostęp: 25.02.2026].

– A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność. Liga Morska i Kolonialna w II Rzeczypospolitej, [w:] Polska&Azja. Od Rzeczypospolitej szlacheckiej do Nangar Khel, M. Cegielski (red.), Poznań 2013.

Sztuka w służbie polityki. Polska propaganda morska w czasach II RP, Muzeum POLIN, https://polin.pl/pl/wydarzenie/sztuka-w-sluzbie-polityki-polska-propaganda-morska-w-czasach-ii [dostęp: 25.02.2026].

Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca, DryTooling.pl, https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].

– M. Wańkowicz, Judym w szczeblu służbowym, „Wiadomości Literackie”, nr 27, 27.06.1937 r.

– A. Wójcicki, Gdynia i Wybrzeże nieprzemijającą atrakcją turystyczną, [w:] Monografia Wielkiego Pomorza i Gdyni, Toruń-Lwów 1939.

XV lat polskiej pracy na morzu, Aleks Majewski (red.), Gdynia 1935.

– P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

– S. Żeromski, Międzymorze, Warszawa-Kraków 1924, s. 90, Wolnelektury.pl, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miedzymorze.html [dostęp: 25.02.2026].

– S. Żeromski, Port w Gdyni, [w:] Elegie i inne pisma literackie i społeczne, Warszawa-Kraków 1928.

– S. Żeromski, Wiatr od morza, Warszawa-Kraków 1924.


[1] S.F. Klonowic, Flis. To jest spuszczanie statków Wisłą i inszemi rzekami do niej przypadającemi, Chełmno 1862, https://pl.wikisource.org/wiki/Flis_to_jest_spuszczanie_statk%C3%B3w_Wis%C5%82%C4%85/Tekst_poematu [dostęp: 24.02.2026].

[2] T. Falba, Historia morzem niepisana, Potalmorski.pl, 05.05.2023, https://www.portalmorski.pl/historia/53342-historia-morzem-niepisana [dostęp: 25.02.2026].

[3] W. Orkan, Z nad Bałtyku, Lwów 1926, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026].

[4] Zdarzało się, że w popularyzatorskim i propagandowym magazynie „Morze” wyrazy takie jak „kuter” czy „sztorm” opatrywano wyjaśniającymi przypisami – „łódź żaglowa” i „niepogoda”;  P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[5] A. Tibal twierdził, że „istnieje w Polsce uczucie, które można nazwać mistyką dostępu do morza”; Ibidem, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[6] S. Żeromski, Międzymorze, Warszawa-Kraków 1924, s. 90, Wolnelektury.pl, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miedzymorze.html [dostęp: 25.02.2026].

[7] D. Gajos, Nasz Bałtyk polskim na wieki. Telegramy patriotyczne, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2024/02/nasz-baltyk-polskim-na-wieki-telegramy-patriotyczne/ [dostęp: 25.02.2026].

[8] XV lat polskiej pracy na morzu, Aleks Majewski (red.), Gdynia 1935.

[9] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność. Liga Morska i Kolonialna w II Rzeczypospolitej, [w:] Polska&Azja. Od Rzeczypospolitej szlacheckiej do Nangar Khel, M. Cegielski (red.), Poznań 2013, s. 52-53.

[10] Mały Rocznik Statystyczny 1939, Warszawa 1939, s. 352.

[11] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność.…, s. 56-59.

[12] Jak podkreślano: „film, literatura, muzyka, sztuki wizualne i architektura wprzęgnięte zostały w proces kreowania propagandy wokół polskiej polityki morskiej”; Sztuka w służbie polityki. Polska propaganda morska w czasach II RP, Muzeum POLIN, https://polin.pl/pl/wydarzenie/sztuka-w-sluzbie-polityki-polska-propaganda-morska-w-czasach-ii [dostęp: 25.02.2026].

[13] To właśnie 28 listopada 1918 roku, w rocznicę zwycięskiej bitwy pod Oliwą, Józef Piłsudski – jako Naczelnik odrodzonego państwa – powołał do istnienia Marynarkę Polską. Dzisiejszy proporzec polskiej marynarki wojennej nawiązuje wyglądem do tego, który powiewał na okrętach biorących udział w bitwie pod Oliwą.

[14] A. Szczerski, Kolonializm i nowoczesność…, s. 59.

[15] Więcej patrz: M. Rosalak, Kolonie dla Polaków! Czy II RP miała na nie szansę?, Historia Do Rzeczy, 05.03.2019, https://historia.dorzeczy.pl/95718/2/polskie-kolonie-marzenie-ii-rp.html [dostęp: 25.02.2026].

[16] „Pośrodku cudów żyjemy. (…) Przecierają ludzie oczy, jakby z ciemnicy wyszli. Polskie morze! Niewielu w Polsce zna je – niewielu w Polsce poznało brzeg polski. A musi je zobaczyć – przejrzeć się w niem jako w zwierciedle – cały naród.” – pisał Władysław Orkan w 1926 roku.; W. Orkan, Z nad Bałtyku…, https://pl.wikisource.org/wiki/Z_nad_Ba%C5%82tyku [dostęp: 24.02.2026]; A. Wójcicki, Gdynia i Wybrzeże nieprzemijającą atrakcją turystyczną, [w:] Monografia Wielkiego Pomorza i Gdyni, Toruń-Lwów 1939, s. 99.

[17] K. Chruściński, Gdynia w literaturze lat 1918-1975, [w:] Dzieje Gdyni, R. Wapiński (red.), Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1980, s. 328-339.

[18] K. Makuszyński, Wielka brama, Gdańsk 2001, s. 22.; P. Zakrzewski, „Mistyka dostępu do morza”. Jak sto lat temu pisano o Gdyni?, Culture.pl, https://culture.pl/pl/artykul/mistyka-dostepu-do-morza-jak-sto-lat-temu-pisano-o-gdyni [dostęp: 24.02.2026].

[19] S. Żeromski, Wiatr od morza, Warszawa-Kraków 1924, s. 301-302.

[20] S. Żeromski, Port w Gdyni, [w:] Elegie i inne pisma literackie i społeczne, Warszawa-Kraków 1928, s. 205-208.

[21] „Mam dosyć gdyniohymnów. Już czas tej Gdyni starzeć, obrastać polskim kłopotem, jak kadłub okrętu, wodorostem. Jakże to? Polska jest wsiowa i powolna, miasteczkowa i brudna, nierychliwa i nędzna, toczona przez wszelkie trądy moralne i materjalne. A nad nią wysoko wspięte – miałoby istnieć takie lakierowane, niklowe, neonowe coś, co byczy się jak hymn o potędze.”; M. Wańkowicz, Judym w szczeblu służbowym, „Wiadomości Literackie”, nr 27, 27.06.1937 r., s. 18.

[22] P. Zakrzewski, dz. cyt.

[23] M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021.

[24] D. Gajos, „Tfu…Szwedzi!” Najstarszy plan z okresu potopu szwedzkiego (1655) w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2025/09/tfu-szwedzi-najstarszy-plan-z-okresu-potopu-szwedzkiego-1655-w-zbiorach-muzeum-miasta-gdyni/ [dostęp: 23.03.2026].

[25] Przewodnik doczekał się aż dwunastu wydań, publikowanych pod różnymi, stopniowo modyfikowanymi tytułami i regularnie aktualizowanych. Trzy ostatnie edycje ukazały się już po śmierci Zwolińskiego — ich opracowania i uzupełnienia podjął się wówczas Józef Nyka.; Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca, DryTooling.pl, https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].

[26] Niemierkiewicz Marian, z-ne.pl, https://z-ne.pl/t,haslo,3364,niemierkiewicz_marian.html [dostęp: 23.03.2026].

[27] Tadeusz Zwoliński odegrał kluczową, pionierską rolę w rozwoju polskiej kartografii tatrzańskiej. Wielokrotnie publikował mapy obejmujące Tatry Polskie, Tatry Wysokie, Tatry Bielskie oraz cały masyw tatrzański, stopniowo udoskonalając ich treść i formę. Jego pierwsza publikacja — przygotowana wspólnie z bratem i wydana w 1922 roku pod tytułem Zakopane – stacja klimatyczna w Tatrach. Krótki przewodnik po Zakopanem i okolicy – stanowiła wstęp do znacznie obszerniejszego przewodnika obejmującego już cały obszar Tatr. Kolejne edycje ukazywały się w latach 1925, 1927 i 1930 (również we współpracy z bratem), natomiast wydania z 1936 roku oraz te powojenne Zwoliński przygotowywał już samodzielnie. Oprócz map i przewodników pieszych tworzył także specjalistyczne przewodniki narciarskie, przyczyniając się do popularyzacji zimowej turystyki tatrzańskiej. Tadeusz Zwoliński zasłynął również jako utalentowany fotograf, utrwalający na swoich zdjęciach tatrzańskie krajobrazy i ich zmienną, często dramatyczną atmosferę. Jego fotografie, podobnie jak mapy, wyróżniały się dbałością o detal i wyczuciem kompozycji, dzięki czemu stały się ważnym uzupełnieniem jego działalności kartograficznej i regularnie pojawiały się w prasie przyrodniczej, sportowej i turystycznej. Jego fotografie publikowano także w wydawnictwach drugiego obiegu oraz poza granicami kraju, między innymi w Wielkiej Brytanii. W 1948 roku doceniono jego wieloletni dorobek i wkład w rozwój polskiej kartografii oraz popularyzację Tatr, odznaczając go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Po śmierci spoczął na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem — miejscu, w którym pochowano wielu wybitnych twórców związanych z Podhalem, co dodatkowo podkreśla znaczenie Zwolińskiego dla kultury i historii regionu.; Tadeusz Zwoliński – kartograf i wydawca… https://drytooling.pl/baza/ludzie/2105-tadeusz-zwolinski-kartograf-i-wydawca [dostęp: 23.03.2026].

Święto reportażu ponownie zagości w Muzeum Miasta Gdyni!

Od 19 do 21 czerwca nasze Foyer zamieni się w przestrzeń spotkań, paneli i dyskusji o stanie świata, polityce polskiej oraz międzynarodowej, a także znajdzie się miejsce na rozważenie kondycji środowiska lub podjęcie tematów natury zdrowotnej.

Szczegółowy plan festiwalowego weekendu publikujemy poniżej, a już teraz gorąco zachęcamy, by te pierwsze dni lata spędzić na poszerzaniu horyzontów, szalenie ciekawych rozmowach i czytaniu pierwszorzędnej literatury faktu!

11. Festiwal Reportażu NON-FICTION

19-21 czerwca 2026 w Muzeum Miasta Gdyni odbędzie się kolejna edycja festiwalu reportażu NON-FICTION. Wśród gości m.in. Artur Domosławski, Sylwia Czubkowska, Marta Nowak, Miłosz Wiatrowski-Bujacz, Jagoda Grondecka, Ewa Winnicka, Anna Dudzińska, Łukasz Orbitowski oraz twórcy Podcastexu i legendy Totartu.

W tym roku tematem edycji jest (NIE)POKÓJ. Pisany z „nie” w nawiasie, bo po pierwsze: niepokój jest w ostatnim czasie poczuciem, które towarzyszy nam na każdym kroku. Napięcia geopolityczne, rosnące rozwarstwienie, zanikanie więzi społecznych, kryzysy i katastrofy klimatyczne czy obawy związane z ekspansją sztucznej inteligencji i rynkiem pracy sprawiają, że odczuwamy go chyba najsilniej od kilkudziesięciu lat.

Z drugiej strony: to „nie-pokój”, czyli ludobójcze kampanie w Gazie czy Sudanie Południowym, napadnięcie Izraela i USA na Iran czy trwająca czwarty rok agresja Rosji na Ukrainę. O tym trzeba ciągle mówić głośno i bez oglądania się na algorytmy, które zapewne nie będą łaskawe.

Z trzeciej strony – to wreszcie „pokój”, który rozumiemy jako zwrot ku lokalności, ostoi, małych społeczności, które stoją w opozycji do globalnych niepokojów i mogą być remedium. W tym kontekście chcemy także nawiązać do jubileuszu 100-lecia Gdyni.

“W tym roku chcemy zastanowić się, w jaki sposób niepokój, który stał się stałym odczuciem zarówno wśród nas – jednostek, jak i w świadomości zbiorowej, wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie i wybory” – mówią organizatorzy. „Jednocześnie chcemy podkreślić jubileusz 100-lecia istnienia Gdyni, skupiając się zarówno na tematach związanych z miastem, jak i lokalnością będącą odpowiedzią na globalizację oraz ostoją stabilizacji i pokoju”.

Tematem spotkań będą tożsamości lokalne, wyzwania i kryzysy globalne, rzeki, rewolucja, katastrofa klimatyczna, Heweliusz, Kaszuby, Śląsk, Iran, Afganistan, obie Ameryki, jubileusze 100-lecia Gdyni oraz 40-lecia formacji TOTART.

Szczegóły na www.nonfiction.pl oraz na https://www.facebook.com/festiwalnonfiction

Program Festiwalu Reportażu NON-FICTION 2026

19 czerwca 2026, PIĄTEK

16:00–17:00 Heimat, tatczëzna, ojczyzna
Ewa Winnicka, Marta Grzywacz, „Jak zdobywaliśmy Pomorze?”
Prowadzenie: Natalia Soszyńska

17:15–18:15 #samicealfa – jak dziewczyny grają w piłkę?
Rozmowa z udziałem Joanny Wiśniowskiej i Gai Jachlewskiej
Prowadzenie: Kris Nowak

18:45–19:45 Jak odradzają się reżimy?
Jagoda Grondecka, „Emirat to my. Jak talibowie odbijali Afganistan”
Prowadzenie: Anna Dudzińska

20:00–21:00 Polska zabiła mi męża. Nieopowiedziane historie
Anna Dudzińska, Michał Matus, „12 000 dni. Katastrofa promu Jan Heweliusz”
Prowadzenie: Katarzyna Borowiecka

20 czerwca 2026, SOBOTA

12:30–13:30 Lekarze bez Granic
Spotkanie z udziałem osób pracujących w rejonie konfliktów zbrojnych.

14:00–15:00 Kiedy ogon macha psem. Bibi, Trump, Iran
Rozmowa z udziałem Karoliny Cieślik-Jakubiak i Jagody Grondeckiej
Prowadzenie: Marta Nowak

15:15–16:15 Matki w pułapce systemu
Paulina Małochleb, „Mięśnie mam od miłości. O macierzyństwie”
Prowadzenie: Natalia Soszyńska

16:30–17:30 Rewolucja AI – twoja praca jest następna*
Marek Szymaniak, „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości”
Prowadzenie: Sylwia Czubkowska
*temat spotkania zaproponowany przez Claude

17:45–18:45 Mamy butelki z benzyną i kamienie!
Przemysław Wielgosz, „Pogoda dla rewolucjonistów. Jak zmienić świat w czasie katastrofy”
Prowadzenie: Xavier Woliński

19:00–20:00 Wszyscy będziemy starzy. Dlaczego warto ocalić DPS-y?
Jędrzej Dudkiewicz, „Inny dom. Ludzie, system i granice wsparcia w polskich DPS”
Prowadzenie: Joanna Wiśniowska

20:00–21:00 Czy w tym szaleństwie jest metoda?
Piotr Wójcik, „Trumponomika”
Prowadzenie: Miłosz Wiatrowski-Bujacz

21 czerwca 2026, NIEDZIELA

12:00–14:00 Spacer po Gdyni – chodź z nami!
Łukasz Orbitowski, „Chodź ze mną”
Prowadzenie: Grzegorz Bryszewski

14:00–15:00 Spieszmy się kochać rzeki
Dyskusja z udziałem Macieja Roberta i Szymona Opryszka
Prowadzenie: Katarzyna Kojzar

15:15–16:15 Oskalpowane ziemie: krajobraz, przemysł, ludzie
Spotkanie z udziałem Marty Tomczok i Beaty Chomątowskiej
Prowadzenie: Kinga Dawidowicz

16:30–17:30 Kaszëbë i Ślōnsk – czy warto dziś pielęgnować tożsamość?
Rozmowa z udziałem Stasi Budzisz i Marty Tomczok
Prowadzenie: Anna Dudzińska

18:00–19:30 Podcastex na żywo: 40 lat TOTARTu
Spotkanie z udziałem Paulusa Mazura i Joanny Krechowicz
Prowadzenie: Bartek Przybyszewski, Mateusz Witkowski

20:00–21:00 Imperializm kontratakuje!
Artur Domosławski, „Gorączka latynoamerykańska”
Prowadzenie: Maria Hawranek

Wszystkie spotkania (poza spacerem) odbywać się będą w Muzeum Miasta Gdyni, a wstęp jest bezpłatny. Jak co roku będą transmitowane na żywo na facebookowym profilu festiwalu wraz z tłumaczeniem na polski język migowy. 

Program oraz wszystkie festiwalowe aktualności są dostępne na: https://www.facebook.com/festiwalnonfiction oraz www.nonfiction.pl


Festiwal Reportażu Non-Fiction 2026:

Organizator: Stowarzyszenie Re-prezentacje
Termin: 19-21 czerwca 2026
Miejsce: Muzeum Miasta Gdyni
Projekt współfinansowany ze środków Miasta Gdyni.

Partnerzy:
Miasto Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni, Live Age, Lively, Koalicja Letnich Festiwali Literackich, ICONYK

Masz pytanie? Napisz kontakt@re-prezentacje.pl

Kontakt dla dziennikarzy:
Szymon Pasaj, +48602104236, szymon.pasaj@re-prezentacje.pl
Marceli Wójcik, +48500036562 marceli.wojcik@re-prezentacje.pl

W święto Bożego Ciała (4 czerwca) Muzeum Miasta Gdyni będzie zamknięte dla zwiedzających. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do wizyty w pozostałe dni weekendu!

Poniżej zamieszczamy godziny otwarcia Muzeum:

Piątek / 10:00 – 18:00
Sobota i Niedziela / 10:00 – 17:00

Polecamy szczególnej uwadze niedzielne oprowadzanie kuratorskie po wystawie „zdjęć małżeństwa Zdanowskich „Światło Gdyni, gdzie będzie można usłyszeć historie życia fotografów, a także zobaczyć Gdynię, której już nie ma.

Widzimy się w Muzeum!

27.06.2026, godz. 12:00 – 20:00
Prelekcje wprowadzające: 12:00, 13:30, 15:00, 16:30, 18:00

28.06.2026, godz. 10:00 – 17:00
Prelekcje wprowadzające: 10:00, 11:30, 13:00, 14:30

W setną rocznicę nadania Gdyni praw miejskich, w ramach Jubileuszowego Budżetu Obywatelskiego 2026, w Muzeum Miasta Gdyni prezentujemy unikatowy projekt łączący historię z najnowszą technologią – film Virtual Reality w technologii 360°, wyświetlany w goglach VR na zewnętrznym tarasie widokowym Muzeum.

To pasjonujące i nowatorskie widowisko pozwala widzom przenieść się w czasie! Zaczynając od terenów gdyńskich w okresie paleolitu i neolitu, a następnie do lat dwudziestych XX wieku. – dawnej Gdyni w okresie tuż po uzyskaniu praw w roku 1926! Dzięki specjalnym goglom VR można stanąć w miejscu, z którego rozciąga się widok na Śródmieście, Kamienną Górę, Kępę Oksywską, plażę miejską i port – a następnie porównać współczesny krajobraz z cyfrową, wiernie odtworzoną rekonstrukcją miasta sprzed stu lat.

Film 360° powstał na podstawie szczegółowej, cyfrowej rekonstrukcji historycznej Gdyni. Z niezwykłym pietyzmem odtworzono zarówno budynki istniejące do dziś, jak i te, które bezpowrotnie zniknęły z krajobrazu miasta. Każdy detal – bryły architektoniczne wraz z układem ulic i ich otoczeniem – opracowano w oparciu o kwerendy archiwalne i bogaty materiał fotograficzny z epoki.

Kadr z filmu VR Gdynia 1926. Wykonawca: Centrum Wirtualnej Rekonstrukcji

W wirtualnej przestrzeni będzie można zobaczyć nieistniejące już obiekty, które przed laty tworzyły nadmorski klimat gdyńskiego letniska. Wśród nich znajdują się między innymi legendarny Dom Kuracyjny (Kurhaus), Casino, Zakłady Kąpielowe, Letnisko św. Andrzeja Boboli, wille „Tusia” i „Świt”, a także zabudowa Kamiennej Góry – na przykład wznoszony wówczas pensjonat Victoria Regia czy nieistniejąca willa Henryka.

Na drugim planie dostrzec będzie można również drewniane nabrzeża Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków, który dopiero zaczynały przeistaczać się w Molo Węglowe, a także Molo Północne – świadectwa początków wielkiej morskiej inwestycji II Rzeczypospolitej. Widzowie zobaczą także reprezentatywne budynki w ich historycznej odsłonie sprzed stu lat. Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski ukazany został jeszcze bez charakterystycznego hełmu wieńczącego wieżę. Pojawią się również inne rozpoznawalne obiekty, takie jak dom wójta Jana Radtkego czy też Hotel Polska Riwiera.

Projekt, wybrany przez mieszkańców w ramach Jubileuszowego Budżetu Obywatelskiego, został przygotowany przez Centrum Wirtualnych Rekonstrukcji (CWR) pod kierownictwem merytorycznym Kamila Sarapuka ze Stowarzyszenia Wiatr od Morza. Łączy nowoczesne technologie z rzetelną pracą historyczną, tworząc unikalne doświadczenie edukacyjne i emocjonalne. Co ważne, wykorzystanie najnowszych technologii daje szansę zwiedzenia niedostępnych architektonicznie miejsc osobom z niepełnosprawnościami ruchowymi. Jednocześnie powstaje nowy, ogólnodostępny punkt widokowy w centrum miasta, który stanie się atrakcyjnym miejscem dla mieszkańców, turystów i grup szkolnych.

Kadr z filmu VR Gdynia 1926. Wykonawca: Centrum Wirtualnej Rekonstrukcji

Każdy zwiedzający otrzyma gogle VR, dzięki czemu doświadczy wieloma zmysłami klimat Gdyni sprzed wieku. Obraz projektowany jest dookoła widza, a obrotowe fotele przy 9 stanowiskach umożliwiają swobodne przemieszczanie się po terenie. Film prezentowany jest z dokładnie takiej samej perspektywy, jaką można oglądać współcześnie, co daje możliwość porównania stanu historycznego z obecnym. Strefa VR jest dostępna dla każdego powyżej 10. roku życia, zgodnie z regulaminem dostępnym na stronie www.muzeumgdynia.pl.

Dzięki nowoczesnej technologii Gdynia, miasto zrodzone z marzeń o nowoczesnym porcie, stała się bohaterką wirtualnej historii, którą można dosłownie przeżyć, zanurzając się w nią.

Przed pokazami widowiska VR odbędą się co 90 minut prelekcje Kamila Sarapuka ze Stowarzyszenia Wiatr od Morza oraz Roberta Witosławskiego z Centrum Wirtualnych Rekonstrukcji wraz z załogą rekonstruktorów wirtualnych.

Patroni projektu: Miasto Gdynia, Budżet Obywatelski Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni, Stowarzyszenie Wiatr Od Morza

Wykonawca: Centrum Wirtualnej Rekonstrukcji

Partnerzy medialni: Trójmiasto.pl, Magazyn Prestiż

Podróże w czasie i przestrzeni. Reporterskie historie oraz twórcze warsztaty – to i wiele więcej czeka na każdego w czerwcu w Muzeum Miasta Gdyni! Letnia aura będzie sprzyjać wszelakim aktywnościom, pobudzającym wyobraźnię do działania i odkrywania dziejów Gdyni na nowo.

W tym duchu odbędzie się premiera widowiska VR pod nazwą W poszukiwaniu dawnej Gdyni. Wirtualna podróż 360° – wyjątkowego projektu przygotowanego z okazji jubileuszu 100-lecia nadania Gdyni praw miejskich, w ramach Jubileuszowego Budżetu Obywatelskiego 2026. Ta pasjonująca i nowatorska inicjatywa pozwala widzom przenieść się w czasie. Zaczynając od terenów gdyńskich w okresie paleolitu i neolitu, a następnie do lat dwudziestych XX wieku – dawnej Gdyni w okresie tuż po uzyskaniu praw w roku 1926!

Wydarzeniu będzie towarzyszyć otwarcie przestrzeni tarasu muzealnego, który ponownie będzie dostępny dla zwiedzających w całkiem nowej odsłonie.

W czerwcu nie zabraknie oprowadzań po naszych wystawach Gdynia – Dzieło Otwarte oraz Światło Gdyni. Dodatkowo, fani literatury faktu będą mogli spędzić jeden z letnich weekendów na Festiwalu Reportażu Non-Fiction, który już kolejny raz odbędzie się w Muzeum! Dla najmłodszych Muzealników nasz Ośrodek Edukacji przygotował szalenie popularne Wyczuwanki. Natomiast wszystkie osoby spragnione pieszych wycieczek, zapraszamy na spacer Militarna historia Pogórza.

Lato zacznijmy wspólnie w Muzeum!

🗓️ Pełną listę wydarzeń majowych zamieszczamy poniżej.

Warsztaty aktorsko-teatralne
🗓️ 06.06.2026, godz. 14:00-17:00
🗓️ 07.06.2026, godz. 11:00-14:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Krzysztof Berendt / Teatr Miejski w Gdyni
🎫 Zapisy: Udział w projekcie jest bezpłatny. Rezerwacja odbywa się mailowo: kdberendt@gmail.com (w zgłoszeniu prosimy podać: imię i nazwisko, wiek, wybraną datę warsztatu).

Światło Gdyni. Fotografie Bolesławy i Edmunda Zdanowskich 1945-1970 – oprowadzanie kuratorskie
🗓️ 07.06.2026, godz. 14:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Dariusz Małszycki / Dział Historii MMG
🎫 Bilety: https://tiny.pl/1m12rdk4b

Militarna historia Pogórza – spacer historyczny
🗓️ 13.06.2026, godz. 10:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Kamil Sarapuk / Stowarzyszenie Wiatr od Morza
🎫 Bilety: https://tiny.pl/v2gm809_4

Gdynia – Dzieło Otwarte: oprowadzanie po wystawie stałej – port, morze, architektura
🗓️ 14.06.2026, godz. 14:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Gabriela Zbirohowska-Kościa / Dział Digitalizacji MMG
🎫 Bilety: https://tiny.pl/x13mqhdss

11. Festiwal Reportażu NON-FICTION
🗓️ 19-21.06.2026
🎫 Bilety: Wstęp bezpłatny!

Dzień Rodzinny: Plan w butelce – warsztaty z projektowania
🗓️ 20.06.2026, godz. 12:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Olga Lewandowska / Ośrodek Edukacji MMG
🎫 Bilety: https://tiny.pl/rc-hb0r58

Gdynia – Dzieło Otwarte – oprowadzanie po wystawie z przewodnikiem
🗓️ 21.06.2026, godz. 14:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Agnieszka Drączkowska-Gradzik / Dział Projektów MMG
🎫 Bilety: https://tiny.pl/4qb1gjvtz

Okręt na lądzie czyli rzecz o „Bankowcu” – spotkanie z Marią Piradoff-Link
🗓️ 24.06.2026, godz. 18:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: dr Marcin Szerle / Ośrodek Badań nad Gdynią
🎫 Bilety: https://tiny.pl/jqy-7fv33

W poszukiwaniu dawnej Gdyni. Wirtualna podróż 360°
Premiera widowiska VR
🗓️ 27.06.2026, godz. 12:00 – 20:00
👩🏻‍🏫 Prelekcje wprowadzające: 12:00, 13:30, 15:00, 16:30, 18:00
🎫 Bilety:Wstęp bezpłatny!

W poszukiwaniu dawnej Gdyni. Wirtualna podróż 360°
Premiera widowiska VR
🗓️ 28.06.2026, godz. 10:00 – 17:00
👩🏻‍🏫 Prelekcje wprowadzające: 10:00, 11:30, 13:00, 14:30
🎫 Bilety: Wstęp bezpłatny!

Wyczuwanki – zabawy sensoryczne w Muzeum
🗓️ 30.06.2026, godz. 11:00
👩🏻‍🏫 Prowadzenie: Dorota Dombrowska-Wyżga / Ośrodek Edukacji MMG
🎫 Bilety: https://tiny.pl/2wb079j-s

Widzimy się w Muzeum!

W minioną sobotę (16.05.26) wspólnie celebrowaliśmy wyjątkowe święto, jakim jest Noc Muzeów!

Koncert Adama Kalinowskiego. Fot. Alina Żemojdzin

W tym roku pod hasłem Światła Miasta skryły się:
– Spacery Muzeum od Kuchni, uzupełnione szlakiem błyszczących neonów muzealnych.
– Klimatyczny koncert Adama Kalinowskiego w naszym Foyer.
– Kreatywne warsztaty dla młodych projektantów.
– Strefa interaktywnych gier gdyńskich.
– Premiera artystycznej instalacji kinetycznej, zapowiadającej wystawę Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego.

Poniżej prezentujemy wybrane kadry z tej świetlistej nocy, a całą fotodokumentację imprezy znajdziecie w dedykowanej fotogalerii. Zdjęcia wykonała Alina Żemojdzin.

W niedzielę (17 maja) będziemy odsypiać nocne przygody ze „Świateł miasta”, także ponownie w nasze muzealne progi zapraszamy Was już we wtorek (19 maja) od godziny 10:00 do 18:00!

Dziękujemy za wyrozumiałość i mamy nadzieję, że bawiliście się z nami świetnie! 😊

Zbiory Muzeum Miasta Gdyni wzbogaciła niedawno seria niezwykle ciekawych fotografii. Wyjątkowych z kilku powodów – pierwszym jest fakt, że przedstawiają one głównie budynki zespołu Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, dając rzadką możliwość obejrzenia tych przedwojennych, wzniesionych przez Polaków gmachów z różnych perspektyw i w ich pierwotnym kształcie. Drugim – że możemy na nich zobaczyć również obiekty dziś nieistniejące, takie jak pomnik Bitwy pod Oliwą czy figura Stella Maris. Trzecim wreszcie – że autorem tych zdjęć był niemiecki żołnierz, podoficer oddziału  wartowniczego, który swoją służbę pełnił w Gdyni w pierwszych miesiącach wojny. Fotografie te stanowią swego rodzaju pamiętnik, który opisuje  – najpewniej na potrzeby korespondencji z rodziną bądź przyjaciółmi – żołnierskie życie autora, zarówno na służbie, jak i poza nią. Zdjęcia, z których część opatrzona jest na odwrocie odręcznymi opisami, są cenną dokumentacją wojennego krajobrazu Oksywia.

Na pierwszym zdjęciu widzimy oficera niemieckiej Kriegsmarine przechodzącego obok bramy głównej Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej oraz pomnika Bitwy pod Oliwą, odsłoniętego w 1934 roku. Co zaskakujące, nad bramą nadal znajduje się polskie godło i napis umieszczony tam w 1938 roku: „Z dniem 28 listopada 1918 roku rozkazuję utworzyć marynarkę polską, Józef Piłsudski, Warszawa 18.11.1918”. Biorąc pod uwagę zimową scenerię i fakt, że zarówno pomnik, jak i godło wraz z napisem są w nienaruszonym stanie, możemy założyć, że zdjęcie wykonano zimą 1939/40. Niektóre źródła podają, że monument został zniszczony przez Niemców jeszcze we wrześniu 1939, jednak niniejsza fotografia dowodzi, że nie mogło to mieć miejsca wcześniej niż w listopadzie lub grudniu tego roku. Ciekawostką jest fakt, że autor zdjęcia błędnie opisuje pomnik jako poświęcony Marszałkowi Piłsudskiemu.

Niemiecki oficer przed bramą główną Dowództwa Floty Marynarki Wojennej oraz pomnikiem bitwy pod Oliwą, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6493)

Kolejne dwie fotografie przedstawiają obelisk, przy którym dwóch żołnierzy w mundurach Kriegsmarine pełni wartę honorową. Na podstawie zdjęć można dokładnie ustalić jego lokalizację – znajdował się on na trawniku po lewej stronie budynku bramnego Dowództwa Floty, mniej więcej na wysokości miejsca, w którym dzisiaj ulica Śmidowicza wpada w Rondo Bitwy pod Oliwą. Ten skromny w formie pomnik składał się z podłużnego głazu, na którym umieszczono niewielką tablicę wykonaną najprawdopodobniej z brązu. Opis na odwrocie jednego ze zdjęć wyjaśnia, że obelisk poświęcony był niemieckim żołnierzom poległym na Oksywiu we wrześniu 1939 roku. Obydwie fotografie datowane są na 10 marca 1940 roku, dodatkowo jedna z nich jest opisana jako „Heldengedenktag”, czyli „Dzień Pamięci Bohaterów”. Było to nazistowskie święto państwowe, które w 1940 roku przypadło właśnie na 10 marca. Ustanowiono je w 1934 roku dla upamiętnienia żołnierzy poległych w I wojnie światowej, z czasem jednak propaganda III Rzeszy zmieniła jego charakter, kładąc większy nacisk na kultywowanie bohaterstwa niż pamięć o zmarłych.

Warta honorowa przed obeliskiem niemieckich żołnierzy poległych na Oksywiu we wrześniu 1939 roku, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6490/1)

Warta honorowa przed obeliskiem niemieckich żołnierzy poległych na Oksywiu we wrześniu 1939 roku, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6490/2)

Na innym z pozyskanych przez nasze Muzeum zdjęć również widzimy ów obelisk i pochylonego nad nim żołnierza niemieckiego w uniformie formacji lądowych Kriegsmarine, w stopniu Maat – czyli odpowiednika polskiego mata. Podoficer ten pojawia się na kilku innych ujęciach, był więc zapewne kolegą ich autora.

Żołnierz przed obeliskiem niemieckich żołnierzy poległych na Oksywiu we wrześniu 1939 roku, autor nieznany, 03.1940-05.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6491)

Dwie kolejne fotografie ukazują z różnych perspektyw budynek, w którym pełnił służbę ich autor. Był to tzw. zachodni dom podoficerski w zespole koszar Marynarki Wojennej (dziś pod adresem inż. Jana Śmidowicza 71B). Na odwrocie poniższego zdjęcia czytamy: „Nasz posterunek wartowniczy w Dowództwie Floty mieści się w tym budynku. Zawsze, gdy jestem dowódcą warty, siadam przy pierwszym oknie na prawo od wejścia i często wyglądam, bo biurko jest tuż obok. Zima 1940”. Zdjęcie wykonano w kierunku południowo-wschodnim, w tle widzimy fragment budynku łaźni.

Znamienne jest, że nad wejściem do budynku nadal znajduje się przedwojenna polska tablica z napisem „Komenda Portu Wojennego”, a po jego prawej stronie szereg innych polskich szyldów. Najwyraźniej w przypadku budynków zespołu Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej okupantowi nie spieszyło się z usuwaniem śladów polskości, w przeciwieństwie do germanizacji innych obiektów w Gdyni i reszcie kraju.

Tzw. zachodni dom podoficerski w zespole koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6500)

Drugie ze zdjęć przedstawia ten sam budynek, jednak z innej perspektywy: „Drugi dom po lewej to znów ten, w którym mieści się nasza wartownia, ale widziany z prawej strony, zza rogu”. Na pierwszym planie widoczny jest fragment budynku świetlicy (znajdowała się w nim również stołówka i kuchnia), w  tle część gmachu Dowództwa Floty i jego charakterystyczna wieża.

Fragment budynku świetlicy, za nim tzw. zachodni dom podoficerski w zespole koszar Marynarki Wojennej, w tle część gmachu Dowództwa Floty, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6499)

Następna fotografia przedstawia dwóch niemieckich żołnierzy pełniących wartę przed południową bramą wjazdową do koszar Marynarki Wojennej (znajduje się ona przy dzisiejszej ulicy Komandora Podporucznika Jana Grudzińskiego). Opis na odwrocie zwraca uwagę na widoczny w tle gmach (budynek koszarowy nr 3, tzw. zachodni, dziś jeden z obiektów Akademii Marynarki Wojennej), który jest w trakcie remontu po uszkodzeniach spowodowanych ostrzałem w czasie walk we wrześniu 1939 roku. Ta informacja wskazuje, że zdjęcie zostało wykonane najpewniej pierwszej wojennej zimy.

Niemieccy żołnierze przed południową bramą wjazdową do koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6501)

Na kolejnym ujęciu widzimy wspomnianego wcześniej podoficera (po lewej), który w towarzystwie dwóch innych żołnierzy stoi przed budynkiem bramy głównej Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej. Mundurowi pozują na tle niszy, w której umieszczono szwedzką lufę armatnią. Dwie lufy, kule armatnie oraz kotwice z czasów bitwy pod Oliwą zostały wydobyte przez pogłębiarkę „Varsovia” w październiku 1928 roku podczas budowy gdyńskiego portu i  pierwotnie miały być wyeksponowane u podstawy wspomnianego wcześniej pomnika Bitwy pod Oliwą. Ostatecznie jednak lufy ustawiono w dwóch niszach budynku bramnego Dowództwa Floty, początkowo w pozycji pochyłej, a od około 1936 roku pionowo. Biorąc pod uwagę fakt, że w tle widoczny jest fragment tzw. wschodniego domu podoficerskiego (przy ulicy Arciszewskich 30) żołnierze stoją przy niszy znajdującej się po prawej stronie budynku bramnego.

Niemieccy żołnierze przed budynkiem bramy głównej Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 03.1940-05.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6492)

Poniższe zdjęcie opisane jest jako „Widok z naszej ‘sypialni’” i wskazuje, że kwatera wspomnianego podoficera musiała znajdować się na górnej kondygnacji budynku bramnego. Przed wojną mieścił się tam areszt, nie wiadomo jednak, czy tak było również w czasie okupacji. Po prawej stronie widzimy fragment zachodniego skrzydła gmachu Dowództwa Floty, a dalej zachodni budynek podoficerski (w którym jak wspomniano wcześniej autor zdjęcia pełnił służbę jako dowódca warty) z charakterystyczną bramą przejazdową, dziś zabudowaną. Za nim, po lewej, widoczny jest fragment budynku świetlicy.

Widok z budynku bramnego na zabudowania Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6494)

Analizując powyższe ujęcie możemy domniemywać, że zrobiono je z drugiego okna od prawej strony na górnej kondygnacji budynku bramy głównej, uwiecznionego przez owego podoficera na poniższym kadrze. Po prawej widoczny fragment ciągu budynków gospodarczych, który mieścił garaże, wozownię, stajnie i magazyny.

Widok z okolic tzw. zachodniego domu podoficerskiego (ul. Jana Śmidowicza 71B) na bramę główną kompleksu Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 03.1940-05.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6496/3)

Kolejną fotografię autor opisał jako „Widok z mojego okna”. Wykonano ją z pomieszczenia znajdującego się na parterze budynku bramy głównej, po lewej stronie wschodniego przejazdu bramnego. Mieścił się w nim najpewniej posterunek wartowniczy, w którym podoficer najwyraźniej również pełnił służbę. Widoczna na zdjęciu brama (dziś zabudowana) jest centralną częścią tzw. wschodniego domu podoficerskiego, zaś budynek po prawej to jego wschodnie skrzydło (dziś ul. Arciszewskich 30).

Tzw. wschodni dom podoficerski w zespole koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 03.1940-05.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6496/1)

Tzw. wschodni dom podoficerski w zespole koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6504/8)

Stanowi on również scenerię całej serii zdjęć dzieci korzystających z uroków zimy. Byli to najprawdopodobniej synowie i córki oficerów Kriegsmarine zakwaterowanych wraz z rodzinami na Oksywiu. Na poniższej fotografii widzimy ich w towarzystwie wspomnianego podoficera. W tle, za bramą, widoczny jest fragment domu dowódcy Floty, tzw. willi Unruga (ul. Arciszewskich 25) i schody do niego prowadzące. W oddali możemy również dostrzec wieżę oksywskiego kościoła.

Dzieci na sankach na terenie zespołu Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, za bramą w tle widoczna willa admirała Unruga i wieża kościoła pw. św. Michała Archanioła na Oksywiu, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6504/1)

Dzieci, tym razem w scenerii letniej, są także bohaterami poniższej fotografii. Pozują obok nieistniejącego budynku, który stał w pobliżu dzisiejszego sklepu spożywczo-przemysłowego. W tle widoczny budynek bramny i nisze ze szwedzkimi armatami.

Dzieci na tle bramy głównej Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej, autor nieznany, 05.1940-09.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6498)

Kolejne zdjęcie przedstawia wschodnie skrzydło budynku bramnego Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej widziane od strony dziedzińca. Dobrze widoczny jest środkowy przejazd oraz jedno z wejść do obiektu. Za furtką znajdującą się między budynkiem a murem zlokalizowany był wspomniany wyżej posterunek wartowniczy. Jeden z widocznych w bramie żołnierzy jest w stroju sportowym – prawdopodobnie udaje się na znajdujące się naprzeciwko boisko (przy dzisiejszej ulicy Romualda Wagi).

Wschodnie skrzydło budynku bramnego Dowództwa Floty i koszar Marynarki Wojennej widziane od strony dziedzińca, autor nieznany, 05.1940-09.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6496/2)

Wspomniany obiekt sportowy został również uwieczniony na poniższym zdjęciu w zimowej scenerii. Autor uchwycił na nim apel dużego oddziału wojskowego, niestety nie sposób ustalić jakiej formacji. Po prawej ulica Romualda Wagi, w oddali,  po lewej stronie widoczne są portowe obiekty znajdujące się na Nabrzeżu Francuskim, w tym budynek Dworca Morskiego. Zdjęcie wykonano z dachu budynku bramnego.

Boisko i teren portu wojennego na Oksywiu, w oddali po lewej stronie widoczne są portowe obiekty znajdujące się na Nabrzeżu Francuskim, w tym budynek Dworca Morskiego, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6489/1)

Kolejna fotografia przedstawia te same okolice – fragment stadionu, dzisiejszą ulicę Romualda Wagi i obiekty na Nabrzeżu Francuskim, jednak już w innej scenerii – bez śniegu. Również i ją wykonano z dachu budynku bramnego.

Boisko i teren portu wojennego na Oksywiu, w oddali po lewej stronie widoczne są portowe obiekty znajdujące się na Nabrzeżu Francuskim, w tym budynek Dworca Morskiego, autor nieznany, 11.1939-04.1940 (Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6489/2)

Następne zdjęcie z tego zbioru przedstawia obiekt dziś nieistniejący. Mowa o figurze Matki Boskiej, zwanej Stella Maris (Gwiazda Morza), która znajdowała się w pobliżu domu dowódcy floty, tzw. willi Unruga. Był to pomnik wykonany z piaskowca, wysoki na 7-9 m (źródła podają różne wymiary), przedstawiający Maryję z żaglowcem w dłoniach. Jej twarz skierowana była w stronę Zatoki Puckiej.

Niemiecki podoficer tak opisał tą fotografię: „Ta Madonna została rzekomo wzniesiona na prośbę kobiety, która straciła męża lub syna na morzu. Jej wzrok skierowany jest ku otwartemu morzu”

Pomnik wzniesiono w styczniu 1931 roku, autorstwo jego projektu pozostaje nieznane. Monument został zniszczony przez Niemców w czasie okupacji.

Po prawej stronie fotografii widzimy również inny ciekawy obiekt – wybudowaną jeszcze przed pierwszą wojną światową wieżę ciśnień, której sylwetka przez dekady była charakterystycznym punktem krajobrazu Oksywia. Budowla znajdowała się przy dawnej ulicy Oksywskiej (obecnie ul. Płk. Dąbka 15 A). Wyłączona z eksploatacji na początku lat 30. XX w. w związku z podłączeniem Oksywia do wodociągu miejskiego, stopniowo popadała w ruinę i ostatecznie została rozebrana na początku lat 90. 

Figura Stella Maris na Oksywiu, autor nieznany, 12.1939-03.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6503)

Figura widoczna jest również na kolejnej fotografii z panoramą Oksywia. Wykonano ją z okolic położonych na zachód od dzisiejszej ulicy Romualda Wagi, znajdujących się na terenie Portu Wojennego w pobliżu Basenu IX. Na wzgórzu po prawej widzimy oksywski kościół św. Michała Archanioła, na lewo od niego budynek Dowództwa Floty z charakterystyczną wieżą, a nieco dalej, na wzniesieniu, obok okazałego drzewa dostrzec możemy zarys figury Stella Maris oraz szczyt wspomnianej wcześniej oksywskiej wieży ciśnień. Na zdjęciu doskonale widoczne są również wojskowe magazyny przy dzisiejszej ul. Śmidowicza 2 i 3 oraz znajdujące się za nimi budynki koszar Marynarki Wojennej.

Panorama Oksywia wykonana z okolic Portu Wojennego, autor nieznany, 06.1940-09.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6495)

Ostatnie fotografie wykonano na oksywskiej plaży, w pobliżu Portu Wojennego. Znany nam podoficer pozuje na łodzi rybackiej, na której dziobie widoczne są polskie oznaczenia „GDY 88”. W tle pierwszego ze zdjęć widzimy Cypel Oksywski.

Niemiecki podoficer na oksywskiej plaży, autor nieznany, 09.1939-09.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6497/1)

Niemiecki podoficer na oksywskiej plaży, autor nieznany, 09.1939-09.1940 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/6497/2)

Ten nietypowy spacer po Oksywiu pierwszych lat wojny dobiega końca. Nie są to wszystkie zdjęcia z albumu podoficera, udało nam się pozyskać jedynie część. Nie znamy go z imienia i nazwiska, a wszystkie informacje na jego temat przedstawione w niniejszym artykule są wynikiem analizy fotografii i krótkich notatek na odwrocie.

Jakie były jego dalsze losy?

Odpowiedź na to pytanie pozostaje kwestią otwartą. Być może niniejsza historia będzie jeszcze miała swój dalszy ciąg.

Paweł Pałasz

Bibliografia

1. Małgorzata Omilanowska, „Gdyńska architectura militaris autorstwa Mariana Lalewicza”, „Porta Aurea”, 2019, str. 114-142

2. Marcin Szerle, „Inwestycje budowlane przedwojennego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji miasta Gdyni. Obiekty adaptowane do nowych celów oraz nieistniejące, „Rocznik Gdyński” nr 32, 2027 (maszynopis złożony do druku)

3. Marian Kulbik, „Wodociągi Gdyni (1911-1961)”, Bernardinum, 2022

4.  „Wiarus”, R. 18, z. 6, 1936

5. „Od naszego morza”, R. III, nr 13, 7 lipca 1931

Dziełem otwierającym wystawę pt. „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki” jest obraz Zapis czarny, który zarówno dla kuratorki (autorki tekstu), architektki (Anny Orchowskiej), jak i graficzki (Barbary Bugalskiej) stał się impulsem do zaprojektowania przestrzeni ekspozycji i jej identyfikacji wizualnej. Twórczość artysty jest bardzo zróżnicowana pod kątem tematyki, kolorystyki i przede wszystkim techniki, jednak to właśnie wybrany obraz najlepiej oddaje zgromadzone doświadczenie i jest kwintesencją jego twórczości. Tytuł wystawy „Ciągłość w procesie” nie jest jedynie metaforą – to realny rytm funkcjonowania artysty, który od ponad pięćdziesięciu lat tworzy każdego dnia.  „Wciąż maluję jeden obraz”– tym zdaniem sam trafnie ujął istotę własnej twórczości.

Projekty plakatów promujących wystawę. Autorka identyfikacji wizualnej: Barbara Bugalska.

Prace Janusza Osickiego wyrażają wiele emocji, myśli i uczuć. W Zapisie czarnym artysta stawia na siłę wyrazu znaków i symboli. Czerń nie jest jedynie kolorem, staje się  przestrzenią, w której ujawniają się ślady narzędzi ryjących w gęsto nakładanej materii malarskiej. Identyfikacja wizualna wystawy opiera się na wykorzystanych fragmentach właśnie z tej kompozycji. Geometryczne, ażurowe motywy wraz z ich własnymi barwnymi cieniami umieszczone m.in. na plakatach i grafikach promocyjnych do wystawy, stanowią bezpośrednie odwołanie do obrazu.

Janusz Osicki, Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Zapis czarny to praca, która znajduje się w zbiorach sztuki Muzeum Miasta Gdyni. Namalowana w 1996 roku, sytuuje się akurat w przełomowym momencie – pomiędzy okresem tworzenia ciemnych obrazów z lat 80. XX w. a tymi jasnymi, o intensywnych barwach powstającymi od końca lat 90. XX w. W tej pierwszej fazie twórczości artysta operuje jeszcze płasko kładzioną farbą i buduje atmosferę tajemniczości za pomocą kompozycji postaci wyłaniających się z mroku. Próby fakturowania powierzchni nie są jeszcze tak wyraziste i istotne, jak atmosfera dzieła. Lata 90. XX w. to strukturalny eksperyment, który rozpoczął się równolegle z fascynacją znakami i symbolami. To właśnie one wyzwoliły wprowadzenie trójwymiarowych kompozycji w postaci wgłębnych reliefów, linii wyrytych niczym rzeka oraz impastowo kładzionych kropek czy odstających grudek farby. Po przekroczeniu milenijnego roku eksperyment postępuje dalej – nie tylko zmieniają się kolory, ale również formy prac i ich wymiary. Janusz Osicki z dużych płócien przechodzi do małych formatów, np. 25 x 20 cm, 30 x 30 cm, 40 x 15 cm, i wykorzystuje drewniane deseczki oraz skrzyneczki, na których bocznych ściankach tworzy równie ciekawe kształty jak na licu.

Janusz Osicki, fragment obrazu Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Technika

„Od zawsze fascynowała mnie materia, struktura – czułem się od nich wręcz uzależniony. Faktura sama ze mnie wychodziła”– przyznaje artysta. Do swoich kompozycji stosuje biel tytanową w paście i pył marmurowy lub mielony, granitowy, a także niekiedy pył z odłamków kamieni wyglądający niczym gruboziarnisty piasek. Proces tworzenia obrazu jest niezwykle zmysłowy: nie tylko przyjemnie chrupie pod szpachlą, ale także unosi się woń farby, rozpuszczalników i olei żywicznych. Pył przyspiesza suszenie, a jednocześnie uszlachetnia fakturę – „odsącza świecenia”, nadając matowość fakturze.

Kadr z wideoartu w konwencji ASMR, udostępnionego na wystawie w przestrzeni pracowni artysty, reżyseria Maja Markowska, operator kamery Marcin Zydek.

Sposób malowania, składający się na kilka różnych czynności, przypomina po części pracę kucharza, chemika, projektanta, architekta a nawet rzeźbiarza. Dobierając odpowiednie składniki, artysta tworzy według własnego przepisu zagęszczoną mieszankę, która przypomina konsystencję ciasta, później wyznacza podziały na płótnie kreśląc rysunek, następnie buduje warstwa po warstwie materię malarską w różnych barwach, czeka aż konsystencja zawiąże się z płótnem i wtedy zaczyna w niej rzeźbić. Używa do tego głównie ostrych narzędzi np. szpachelek, niekiedy przedrapuje je szorstkim pędzlem, innym razem używa nawet szlifierki. Surowe traktowanie swoich kompozycji wiąże się z dużym dystansem do własnej twórczości i wielką chęcią do eksperymentowania. Artyści tworzący w podobny sposób, w nurcie „art brut”, opisanym przez francuskiego malarza Jeana Dubuffeta (1901-1985), również poszukiwali niekonwencjonalnych materiałów i technik obchodzenia się ze swoimi pracami. Dzięki sztuce wyrażali siebie i swoje emocje, a sposób tworzenia nie był poparty wcześniejszymi studiami czy akademickim wykształceniem. Liczy się to, co podpowiada nam wyobraźnia, a „akt tworzenia powinien wypływać z tego, co tkwi w nas, w środku” – dodaje artysta.

Janusz Osicki, fragmenty obrazu Zapis czarny, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Symbolika

„Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem symboliki znaków z różnych kultur. Od zawsze fascynowały mnie egipskie hieroglify czy płaskorzeźby”– wspomina. Kompozycje, w których zawarte zostały te symbole, są hipnotyzujące, zarówno pod kątem techniki wgłębnego reliefu, jak i pod względem kompozycji. Odnaleźć w nich można różne znaki, hieroglify, arabeski, niewyraźne zapiski czy prehistoryczne piktogramy. W Zapisie czarnym widoczne są również przywodzące na myśl wzory tkaninowe, geometryczne kształty oraz te przypominające sylwetkę człowieka. Niekiedy nawet spostrzegawcze oko może, w tym gęstym zapisie, przeoczyć sprytnie wkomponowany podpis artysty, umieszczany zazwyczaj w dolnej partii obrazu.

Janusz Osicki, fragment obrazu Zapis czarny z podpisem artysty, 1996, olej na płótnie, 150 x 130 cm, zbiory Muzeum Miasta Gdyni. Fot. Leszek Żurek.

Bez tytułu

Zapis to uniwersalna nazwa, którą można zatytułować obraz” – mówi artysta. Niekiedy do tytułów dodaje kolejne numery, cechy lub litery. Nie zawsze udaje się zachować chronologię, a często obrazy pozostają bez tytułów. To celowy zabieg, który pozostawia wolną przestrzeń dla odbiorców i ich refleksji, interpretacji opartej na ich własnych przeżyciach i doświadczeniach. Tytuł Zapis czarny nawiązuje zarówno do kolorystyki dzieła, jak i kłębiących się myśli, biegnących jedna za drugą, „zapisanych” na płótnie językiem symboli. Są także i takie tytuły, w których autor postanowił zagrać w grę słowną z odbiorcą; kiedy ten wypowie ów tytuł na głos, jak np. „Szarościurok”, „Stelipozy”, „Kobaltoróż”, „Pozysteli”, nagle słyszy coś innego niż przeczytał. Obraz zyskuje wtedy sens i głębsze znaczenie, które opatrzone szerszym komentarzem rozjaśnia kontekst jego powstania. Jest jednak i ten niepozorny tytuł Podrap mnie, kochanie, pod którym kryje się dzieło przełomowe z 1991 roku, zwiastujące zmiany w sposobie malowania artysty, traktowaniu faktury i dobieraniu kolorów.

Biogram własny artysty na ekspozycji „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”. Fot. Jan Rusek.

Informacje o artyście

Urodzony, nauki
pobierał, kurs
ukończył, żonaty,
dzieci kupa,
w kraju udział
brał, zagranicą
też brał,
maluje bo do
niczego innego
się nie|nadawał.

Na jednej z prac artysta umieścił swoje zdjęcie i krótki opis, w którym zawarł najważniejsze informacje biograficzne. Prezentowana na ekspozycji „laurka”, którą sam sobie wystawił pierwotnie była projektem katalogu, który nigdy nie powstał. Ten humorystyczny akcent w monograficznej części wystawy ukazuje dystans artysty do siebie, do życia jak i tego co robił.

Janusz Osicki urodził się w 1949 roku w Gdyni. To znany malarz, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku, który swój dyplom obronił 30 września 1976 roku w pracowni prof. Kazimierza Śramkiewicza.

Jeszcze przed studiami w latach 1969–1971 pracował w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni na stanowisku plastyka zakładowego. W pięcioosobowym zespole, m.in. wraz ze swoim ojcem, wykonywał m.in. napis „Stocznia im. Komuny Paryskiej” na najwyższej wówczas w Europie suwnicy bramowej, która runęła w 1999 roku.

Przez dekady do 2019 roku łączył działalność artystyczną z pracą dydaktyczną na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, kształcąc kolejne pokolenia studentów i prowadząc słynne Koło Plastyczne Studentów Wydziału Architektury, na które przybywali studenci także z innych wydziałów.

Graficzne prace na ekspozycji „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”. Fot. Jan Rusek.

Przez pewien okres fascynował się również grafiką i szczegółowo wykonał matryce, z których powstały symboliczne akwaforty, akwatinty, mezzotinty a także linoryty. Wtedy praktycznie nie malował, tylko zajmował się małymi formami graficznymi, do których zainspirowali go prof. Jan Góra (1936-2023), znajomy i współpracownik z Politechniki Gdańskiej, Henryk Feilhauer (1942-1999) i Wojciech Jakubowski (1929-2024). W kręgu jego zainteresowania znalazły się również exlibrisy, które dedykował swoim znajomym i przyjaciołom. Stworzył również plakaty, projekty katalogów a nawet scenografii i kostiumów do spektakli „Hamlet”, „Legendy Bałtyku” i innych przedstawień.

Janusz Osicki na wernisażu wystawy „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”, 27.03.2026. Fot. Jan Rusek.

W 1989 roku uzyskał stopień doktora, a w 2000 roku – doktora habilitowanego na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jest autorem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych i uczestnikiem licznych ekspozycji zbiorowych. Został odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1999 roku i Złotym Krzyżem Zasługi w 2004 roku, nadanymi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jest laureatem  wielu nagród, m.in. nagrody kulturalnej „Gdyński Galion”, przyznanej w 2025 roku za całokształt twórczości.

Kuratorka

Katarzyna Gec-Leśniak