Sound & Space / Impuls Koloru to interdyscyplinarny projekt łączący muzykę i sztuki wizualne, realizowany wspólnie przez artystki i artystów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku oraz Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Wydarzenie wpisuje się w obchody 80-lecia ASP w Gdańsku oraz 100-lecia Miasta Gdyni.
Punktem wyjścia dla koncertu stało się malarstwo twórców związanych z uczelnią – m.in. Jackiewicza, Ostrowskiego, Pągowskiej, Laseckiego, Targońskiej i Modela. Ich prace zainspirowały wybitnego pianistę i kompozytora Sławka Jaskułke do stworzenia premierowych utworów, które po raz pierwszy zabrzmią w przestrzeni Centrum św. Jana.
Koncert jest próbą przełożenia obrazu na dźwięk – muzyczną interpretacją form, rytmów i napięć obecnych w malarstwie. To spotkanie dwóch języków artystycznych, w którym kompozycje stają się rodzajem współczesnej ekfrazy.
Równolegle z muzyką prezentowane będą autorskie wizualizacje przygotowane przez zespół ASP w Gdańsku: Weronikę Dziurdziewicz, Filipa Ignatowicza, Bartka Mikołajczaka, Adama Przybysza, Hannę Shumską oraz Roberta Turło (koordynacja mappingu), a także osoby studiujące w Pracowni Animacji i Działań Wizualizacyjnych. Warstwa wizualna stanowi twórczą odpowiedź na muzykę – domykając tym samym proces: obraz → dźwięk → obraz.
W realizacji koncertu biorą udział młodzi instrumentaliści związani z Akademią Muzyczną w Gdańsku pod przewodem Andrzeja Kacprzaka, a warstwę rytmiczną współtworzy zespół pod opieką artystyczną Beaty Oryl.
Utwór i wizualizacje zainspirowane twórczością gdyńskiego artysty, profesora Kazimierza „Kacha” Ostrowskiego już w lipcu staną się elementem wystawy Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego w Muzeum Miasta Gdyni.
Wydarzenie powstało dzięki współpracy Akademii Muzycznej w Gdańsku, Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku i Muzeum Miasta Gdyni.
[tekst: dzięki uprzejmości Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku]

Wykonawcy
Camerata Gedania – Orkiestra Kameralna aMuz pod dyr. Andrzeja Kacprzaka.
Zespół Jazzowy pod kier. Sławka Jaskułke.
Zespół Rytmiczny pod kier. Beaty Oryl.
Kris Urbański – saksofon tenorowy
Ignacy Wendt – trąbka
Sławek Jaskułke – fortepian
Filip Arasimowicz – kontrabas
Alan Kapołka – perkusja
Wizualizacje
Weronika Dziurdziewicz
Filip Ignatowicz
Bartek Mikołajczak
Adam Przybysz
Hanna Shumska
Robert Turło
Studenci z Pracowni Animacji i Działań Wizualizacyjnych
Koordynator mappingu
Robert Turło
Wsparcie technologiczne
Paweł Linda
Nagłośnienie
Studio Nagrań aMuz
Piotr Rodak Sound
Oświetlenie
Piotr Paruszewski
Koordynatorzy
Andrzej Kacprzak
Filip Ignatowicz
Marta Szadowiak
Organizatorzy
Akademia Muzyczna im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku
Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku
Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku
Muzeum Miasta Gdyni
Patronat medialny
Trójmiasto.pl
Radio Gdańsk
Prestiż Magazyn Trójmiejski
Korzenie polskich badań polarnych sięgają XIX wieku, kiedy Polacy uczestniczyli w przełomowych, międzynarodowych wyprawach, a zesłańcy na Syberię eksplorowali obszary położone za północnym kołem podbiegunowym. Jednak o rzeczywistych początkach polskiego polarnictwa można mówić dopiero po powrocie Polski na mapę Europy i uzyskaniu dostępu do wąskiego skrawka wybrzeża morskiego, które otwierało drogę na świat. W tej sytuacji Gdynia – jako jedyny duży port II Rzeczypospolitej – stała się ważnym punktem ekspedycji arktycznych. Przedwojenna tradycja polskiego polarnictwa była kontynuowana i rozbudowywana również po II wojnie światowej, a gdyński port – choć jego rola wciąż pozostaje niedopowiedziana i jedynie akcentowana w ogólnym zarysie historii – do dzisiaj jest kluczowym punktem logistycznym, bazą wypadową i portem powrotu niemal wszystkich polskich ekspedycji arktycznych.
Pierwsze polskie marzenia polarne
Mimo braku własnego państwa Polacy zaczęli pojawiać się na dalekiej Północy już pod koniec XIX wieku – jako uczeni, kartografowie i uczestnicy międzynarodowych ekspedycji na Syberię, Alaskę i Grenlandię. Polskimi pionierami wypraw naukowych byli zoolog Jan Czerski i geolog Aleksander Czekanowski, którzy prowadzili badania na północnej Syberii[1]. Polscy marynarze przekraczali północne koło podbiegunowe również na pokładach statków Carskiej Rosji, płynących między innymi do Archangielska. Z kolei pierwszymi Polakami, którzy dotarli na archipelag Svalbard i postawili swoją stopę na jego największej wyspie – Spitsbergenie – byli zoolog Aleksander Birula-Białynicki oraz astrofizyk Jan Sikora. Uczestniczyli oni w szwedzko-rosyjskiej wyprawie „Arc-of-Meridian Expedition” w latach 1899-1900[2]. Kolejna udokumentowana wyprawa na Spitsbergen z udziałem Polaka odbyła się w 1910 roku. Był nim podróżnik i badacz Antarktyki i regionów polarnych, Henryk Arctowski. Jako członek grupy francuskiej wyprawy polarnej przybił do wybrzeży Svalbardu na statku „Ile de France”[3]. Do lat trzydziestych XX wieku udział Polaków w badaniach krajów polarnych pozostawał jednak sporadyczny.
Po odzyskaniu niepodległości przez kilkanaście następnych lat odrodzone państwo polskie nie podejmowało się organizacji wypraw za północny krąg polarny. Dopiero w związku z II Międzynarodowym Rokiem Polarnym 1932, ogłoszonym we wrześniu 1929 roku podczas konferencji naukowej w Kopenhadze, zorganizowano Pierwszą Polską Wyprawę Polarną na Wyspę Niedźwiedzią, należącą do archipelagu Svalbard[4]. Wybór padł na to miejsce również z powodu podpisania w 1931 roku przez Polskę Traktatu Spitsbergeńskiego, który – choć przyznawał zwierzchnictwo nad archipelagiem Norwegii – to jednocześnie dawał równe prawo wszystkim jego sygnatariuszom, między innymi do prowadzenia badań naukowych, jak również do korzystania z zasobów naturalnych tych terenów[5]. Za organizację przedsięwzięcia odpowiadał dyrektor Państwowego Instytutu Meteorologicznego, dr inż. Jean Lugeon. Pierwsze przygotowania, w tym zakup sprzętu i szkolenia członków wyprawy, odbywały się od początku 1931 roku. Odbiła się ona tak szerokim echem w Polsce, że obok finansowania państwowego większość sprzętu, jedzenia i niezbędnych materiałów, przekazali prywatni sponsorzy[6].
Ekspedycja, w której uczestniczyli Czesław Centkiewicz (kierownik od 14 września 1932 roku), Władysław Łysakowski, Stanisław Siedlecki (wówczas student matematyki i fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego[7]), Jean Lugeon (kierownik do 14 września 1932 roku) oraz Jan Gurtzman, odbyła się w latach 1932-1933[8]. Wtedy również po raz pierwszy pojawia się rola Gdyni jako miasta, stanowiącego bazę i port wyjściowy dla tej oraz kolejnych wypraw arktycznych. Uroczyste pożegnanie i poświęcenie ekspedycji przez jednego z gdyńskich księży odbyło się 15 lipca 1932 roku w Wydziale Morskim Państwowego Instytutu Meteorologicznego w Gdyni. Dzień wcześniej pociąg przywiózł na polskie wybrzeże ważący kilka ton sprzęt.
16 lipca 1932 roku uczestnicy wypłynęli z gdyńskiego portu statkiem pasażerskim s/s „Polonia” przez Kopenhagę do Narwiku[9]. Po przegrupowaniu sił w dniach 24-26 lipca Polacy udali się do Tromsø, skąd 2 sierpnia wynajętym przez Polskę lodołamaczem „Sverre” wyruszyli na Wyspę Niedźwiedzią, do której dopłynęli 5 sierpnia wczesnym rankiem[10]. Bazę zorganizowano w opuszczonej od sześciu lat osadzie górniczej Tunheim, gdzie polarnicy korzystali z budynków dawnego norweskiego przedsiębiorstwa górniczego Bjørnøen A.S. Rząd Norwegii na poczet polskiej wyprawy dokonał gruntowego remontu jednego z budynków[11]. 17 czerwca 1933 roku, Czesław Centkiewicz otrzymał z Warszawy polecenie przygotowania powrotu badaczy do kraju. Pierwsza polska wyprawa polarna trwała ponad dwanaście miesięcy i zakończyła się 18 sierpnia 1933 roku. Ostatecznie 3 września badacze przypłynęli do Gdyni polskim kutrem „Ewa”, gdzie czekało na nich gorące powitanie relacjonowane przez ogólnopolską prasę.[12]

Rysunki pochodzące z cytowanej w tekście publikacji Jeana Lugeona, Rok Polarny 1932-1933 iwspółpraca Polski (L’Annte Polaire 1932-1933 et la colaboration Polonaise), „Przegląd Geograficzny” 1930, t. 10, nr 3-4.

Jeden z członków polskiej ekspedycji polarnej, prowadzący obserwację na Wyspie Niedźwiedziej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)
Wyniki ich badań opublikowano w wielu artykułach i raportach, a także w czterech tomach naukowych w językach polskim i francuskim, zatytułowanych „Wyniki spostrzeżeń polskiej wyprawy Roku Polarnego 1932/33 na Wyspie Niedźwiedziej”. Opracowanie obejmowało zagadnienia z zakresu meteorologii, magnetyzmu ziemskiego, trzasków atmosferycznych i obserwacji zorzy polarnej. Zebrany materiał okazał się tak wartościowy, że nie tylko przyczynił się do rozwoju polskiego polarnictwa, ale także pozostaje wykorzystywany przez kolejne pokolenia młodych naukowców. Do dziś na Wyspie Niedźwiedziej zachował się uszkodzony wiatromierz Wilda po Pierwszej Polskiej Wyprawie Polarnej. Polacy umieścili również na jednej ze skał pamiątkową tablicę z brązu z napisem „Polska Ekspedycja Polarna 1932-1933”, jednak już w 1936 roku uległa ona zniszczeniu – najprawdopodobniej przez lód napierający podczas przyboju[13].
W 1934 roku po powrocie z wyprawy Czesław Centkiewicz opublikował książkę „Wyspa mgieł i wichrów”, która stała się klasyką polskiej literatury polarnej. Pisał w niej o Wyspie Niedźwiedziej tak: „pomimo rozpaczliwych gwizdów naszego „Sverre” [statek, którym wyprawa przypłynęła na wyspę – przyp. D.G.], nie widać żywej duszy. Wymarła wyspa… (…) Gdyby nie poczucie, że praca nasza jest potrzebna, że jest jednym maleńkim ogniwem w wielkim dziele poznania Dalekiej Północy, trudno byłoby to wytrzymać. Ratunkiem są książki, których większość już znamy. Zabraliśmy ich dużo, ale cóż to znaczy wobec naszego zapotrzebowania!”[14]. Centkiewicz podkreślał jednak piękno zorzy polarnej, które pomagało im w trudach codzienności za kołem podbiegunowym. Kiedy pojawiła się po raz pierwszy, 6 września, opisywał ją tak: „(…) przed oczyma naszymi roztoczył się jeden z najpiękniejszych cudów przyrody. Na niebieskim tle nieba zapaliły się tysiączne, wielokolorowe wstęgi. Falując zmieniały swe kształty i ukazywały się w coraz nowych, fantastycznych, pięknych formach i barwach (…). Oszołomieni roztaczającym się przed nami wspaniałym widokiem staliśmy jak wryci zapominając, że przecież trzeba mierzyć wysokość dolnej krawędzi zorzy nad horyzontem i rysować następujące po sobie obrazy. Stałem cały czas z aparatem fotograficznym, ale przyznaję ze skruchą, że nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, wpatrując się tylko pełen zachwytu w niebo. Na szczęście nie było ani jednej formy dostatecznie stałej, żebym mógł sobie wyrzucać to zaniedbanie obowiązku. Mniej więcej po półgodzinie wibrowanie barw uspokoiło się i dziwaczne, strzeliste kształty zaczęły przygasać i zlewać się powoli z granatem nieba”[15]. O zorzy wspominał również Stanisław Siedlecki w książce „W górach Wyspy Niedźwiedziej”, będącej relacją z jego górskich wycieczek po wyspie. Obie publikacje są wartościowe nie tylko w kontekście naukowym, ale właśnie ze względu na opisy emocji towarzyszących polarnikom na dalekiej Północy.

Aparatura pomiarowa pierwszej polskiej wyprawy polarnej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Członkowie pierwszej polskiej wyprawy polarnej z klaczą konia islandzkiego – Blakką na Wyspie Niedźwiedziej, 1932-1933, fot. nieznany (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)
Pierwsza polska wyprawa polarna otworzyła drogę kolejnym przedsięwzięciom. W latach 1934, 1936 oraz 1938 z Gdyni wypływały ekspedycje na Spitsbergen – największą wyspę archipelagu Svalbard. Co ważne, część z nich nie była wyłącznie wyprawami naukowymi, ale również terenowymi, w których uczestniczyli alpiniści zrzeszeni przy Kole Wysokogórskim Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Zakładzie Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na szczególną uwagę zasługuje postać Stanisława Siedleckiego, który po udziale w pierwszej wyprawie – jeszcze jako student – stał się jednym z czołowych polskich polarników[16].
Pierwsza polska wyprawa na Spitsbergen, która odbyła się w 1934 roku z inicjatywy prof. Antoniego Dobrowolskiego i inż. Jeana Lugeona, eksplorowała zachodnią część Ziemi Torella – zupełnie niepoznany teren, białą plamę na mapach[17]. Polacy odkrywali i opisywali pasma górskie, nadając im – zgodnie z przyjętym zwyczajem – nowe nazwy geograficzne, z których wiele funkcjonuje na mapach do dziś. Obok pamiątki po pierwszym pobycie Polaka na Svalbardzie – Janie Sikorze – w postaci lodowca na północno-wschodnim wybrzeżu Sørkapp Land, nazwanego na jego cześć już w 1899 roku Sykorabreen, a także trzech polskich nazw wprowadzonych w 1920 roku przez szwedzkiego badacza Gerarda de Geera – Góra Arctowskiego (Arctowskifjellet), Lodowiec Arctowskiego (Arctowskibreen) oraz Lodowiec Dobrowolskiego (Dobrowolskibreen) – na mapach opracowywanych przez Polaków zaczęły pojawiać się kolejne polskie nazwy geograficzne. Były to między innymi: pasmo górskie Piłsudskiego (Pilsudskifjella), położone pomiędzy Lodowcem Polaków a Lodowcem Zawadzkiego, którego najwyższym szczytem jest Ostra Brama (Ostra Bramatoppen) o wysokości 1033 m n.p.m. oraz inne szczyty o nazwach: Polaków (Polakkfjellet), Wawel (Waweltoppen), Warszawa (Warszawaryggen), a także lodowce, przełęcze, szczyty i przylądki, w tym: przylądek Baranowskiego (Baranowskiodden), góra Curie-Skłodowskiej (Curie Skłodowskafjellet), góra Staszica (Staszicfjellet), przełęcz Kopernika (Kopernicuspasset), lodowiec Wilno (Wilnobreen) czy lodowiec Siedleckiego (Siedleckibreen)[18]. Wszystkie te nazwy zostały oficjalnie zatwierdzone przez Norweski Instytut Polarny, który chcąc uhonorować wkład polskich badaczy w poznanie przyrody Spitsbergenu, również w latach powojennych nadawał imiona uczestników polskich ekspedycji kolejnym obiektom topograficznym. W efekcie na archipelagu funkcjonuje dziś 35 nazw polskiego pochodzenia[19].

Mapa Ziemi Torella – obszar polskich badań podczas pierwszej polskiej wyprawy na Spitsbergen w 1934 roku. Widoczne szlaki przejścia wypraw i tereny zbadane przed 1934 rokiem oraz polskie nazwy geograficzne, aut. Z. Dąbrowski, 1936, czasopismo „Taternik”.

Pierwsza polska wyprawa na Spitsbergen w 1934 roku. Górna fotografia: od lewej Biernawski, Zawadzki i Siedlecki. Dolna fotografia: Siedlecki na tle lodowca Siedleckiego, nad nim Waweltoppen 935 m i Ostra Bramatoppen 1033 m w Górach Piłsudskiego, fot. nieznany, 1934 (z książki K. Birkenmajer, R.W. Schramm „Pamiątkowa Księga Przyjaźni – Stanisław Siedlecki”, Poznań 1992)
Już w 1935 roku Jean Lugeon ułożył oficjalny program badawczy dla planowanej przyszłej polskiej stałej stacji polarnej, wskazując wyspę Spitsbergen jako jej lokalizację[20]. W kolejnym roku trzyosobowy zespół polarników i alpinistów z Polskiego Klubu Wysokogórskiego – Stefan Bernadzikiewicz, Konstanty Jodko‑Narkiewicz i Stanisław Siedlecki – wypłynął z Gdyni na drugą wyprawę na Spitsbergen. Podczas tej ekspedycji dokonali pierwszego w historii archipelagu przejścia Wyspy Zachodniej z południa na północ, pokonując w wyjątkowo wymagającym terenie aż 840 kilometrów[21]. W 1937 roku zorganizowano pierwszą polską wyprawę na Grenlandię. Rok później, ponownie z Gdyni na Svalbard wyruszyła ekspedycja glacjologiczna Koła Polarnego Polskiego Towarzystwa Wypraw Badawczych, która przyniosła największy dorobek naukowy z zakresu badań geomorfologicznych.
Rozwój badań polskich badań polarnych przerwała jednak II wojna światowa, choć i podczas niej Polacy byli obecni na Spitsbergenie. Latem 1941 roku niszczyciel Polskiej Marynarki Wojennej ORP Garland uczestniczył w desancie wojsk alianckich na zajęty przez Niemców Spitsbergen[22].

Artykuł Zdzisława Krasnoroda Wójcika w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” z dnia 13 lutego 1939 roku pod tytułem „W lodowych pustyniach Svalbardu. III polska wyprawa na Spitsbergen”
Rozwój polskiego polarnictwa arktycznego po II wojnie światowej
Pierwsze lata powojenne otworzyły nowy okres w historii polskich wypraw arktycznych i badań polarnych. Choć Polska dysponowała już większą liczbą portów morskich, niezmiennie to właśnie Gdynia pozostawała głównym portem wyjściowym ekspedycji arktycznych.
Na początku drugiej połowy lat pięćdziesiątych XX wieku pojawił się ambitny pomysł założenia pierwszej polskiej całorocznej stacji polarnej. Inicjatorem działań i kierownikiem pierwszej powojennej wyprawy był prof. Stanisław Siedlecki, a jego wybór – zgodnie z propozycją Jeana Lugeona z 1935 roku – padł na Spitsbergen. Już latem 1956 roku z Gdyni wyruszyła za koło biegunowe wyprawa rekonesansowa, której celem było rozpoznanie warunków do budowy bazy naukowej w rejonie fiordu Hornsund, w południowej części wyspy. Po opłynięciu motorówką fiordu, wybrano płaski obszar pod budowę stacji na wybrzeżu Zatoki Białego Niedźwiedzia (Isbjørnhamna). W wytypowanym miejscu przeprowadzono badania geologiczne i ustalono dokładne miejsce postawienia budynku całorocznej stacji polarnej.
Po powrocie do Polski grupy rekonesansowej, która spędziła na Svalbardzie dziesięć dni, Stanisław Siedlecki zaczął przygotowywać właściwą wyprawę, kompletując zespół zimujący, który miał się składać z dziesięciu osób[23]. 26 czerwca 1957 roku wyruszyli na Spitsbergen z Gdyni wraz z czterdziestoma pracownikami naukowymi różnych polskich uczelni oraz grupą techniczną, która miała za zadanie wybudowanie obiektów przyszłej Stacji Polarnej Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk[24]. Do transportu materiałów budowlanych, wyposażenia i pracowników wyznaczono okręt badawczo-hydrograficzny Marynarki Wojennej ORP Bałtyk. Jednostka ta – choć formalnie dowodziła wyprawą – okazała się niewystarczająca pod względem transportowym. Mogła zabrać na pokład zaledwie 20 ton materiałów budowlanych, dlatego w ślad za okrętem dowodzonym przez kapitana Janusza Rutkowskiego wyruszył parowiec s/s Ustka (świeżo odbudowany w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej na początku 1957 roku). Zabrał on na swój pokład ponad 400 ton materiałów do budowy bazy polarnej.
Kiedy w połowie lipca 1957 roku oba statki dopłynęły do Zatoki Białych Niedźwiedzi, rozpoczął się żmudny proces budowy tymczasowej przystani, niezbędnej do przeprowadzenia rozładunku. Ładunek przenoszono na tratwy, które następnie dobijały do prowizorycznego pomostu. Stamtąd sprzęt przewożono na miejsce przywiezionym ze sobą ciągnikiem terenowym. Mimo trudnych warunków pogodowych rozładunek 420 ton wyposażenia zakończono w niespełna trzy dni[25]. W kolejnych tygodniach ORP Bałtyk kursował pomiędzy Gdynią a Spitsbergenem jeszcze pięciokrotnie, przewożąc sprzęt i zaopatrzenie[26].

ORP „Bałtyk” (w tle) i statek handlowy s/s „Ustka” we fiordzie Hornsund na Spitsbergenie, lipiec 1957, fot. nieznany (zdjęcie pochodzi z publikacji T. Ciesiulewicz, Marynarka Wojenna 1945-1970, Gdańsk 1971)

Ciągnik terenowy używany do transportu materiałów do budowy Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, lipiec 1957, fot. nieznany (ze zbiorów strony Polskiej Stacji Polarnej Hornsund)
Kamień węgielny pod budowę stacji położono 23 lipca 1957 roku. Do końca września 1957 roku baza została ukończona. Główny budynek o powierzchni 240 m² mieścił 10 pokoi, laboratorium naukowe, jadalnię, radiostację, kuchnię i łazienkę. Po zakończeniu prac grupa techniczna oraz uczestnicy letniej ekspedycji wrócili do Polski. Na dalekiej północy pozostało tylko 10 osób zimujących w nowopowstałej bazie, która stała się wysuniętą najdalej na północ stałą polską placówką naukową. Ekspedycja oficjalnie zakończyła swoje działanie we wrześniu 1958 roku.
W kolejnych latach stacja była używana tylko w sezonie letnim. We współpracy z Morskim Instytutem Rybackim w Gdyni i Wyższą Szkołą Morską (WSM) w Gdyni uczestników każdej z wypraw przewoził statek szkoleniowy WSM Gdynia s/t „Jan Turlejski”[27]. Od 1962 roku na kolejnych kilka lat całkowicie zaprzestano jednak wysyłania ekspedycji naukowych na Spitsbergen. Baza znalazła się pod opieką Norweskiego Instytutu Polarnego i gubernatora Svalbardu. Do 1970 roku budynek był wykorzystywany sporadycznie przez Polski Klub Wysokogórski, jak również przez norweskie i brytyjskie letnie wyprawy naukowe, a także przez norweskich traperów jako baza myśliwska – magazyn skór i noclegownię. Z powodu braku prac konserwatorskich obiekt szybko uległ zniszczeniu.
Dopiero w latach 1970-1975, z inicjatywy Uniwersytetu Wrocławskiego, z Gdyni ponownie zaczęły wypływać letnie ekspedycje polarne do Hornsundu. Próbowano doprowadzić stację do porządku, ale jej stan techniczny wymagał gruntownego remontu. Rok 1978 okazał się przełomowy. Dzięki pozyskaniu dużego rządowego dofinansowania 23 czerwca z gdyńskiego portu na Spitsbergen na statku m/s „Kapitan Ledóchowski” wyruszyła największa w historii 157-osobowa wyprawa, w tym 47 uczestników wyprawy, 47 osób etatowej załogi i 62 studentów Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, pod kierownictwem Jana Szupryczyńskiego, zabierając ze sobą 788 ton ładunku – żywności, aparatury, paliwa i materiałów budowlanych. Jej głównym zadaniem było przeprowadzenie remontu stacji i wznowienie badań. Do Hornsundu statek wpłynął 28 czerwca, a przez kolejne miesiące trwał remont bazy. Uroczyste otwarcie stacji odbyło się 20 września 1978 roku. Od tego czasu pracuje ona nieprzerwanie i – co ważne – całorocznie[28]. Ponadto od 1978 roku niemal wszystkie polskie ośrodki naukowe specjalizujące się w geografii prowadzą samodzielne badania sezonowe w różnych regionach Svalbardu.

Statek m/s „Kapitan Ledóchowski” we fiordzie Hornsund w pobliżu polskiej stacji polarnej, lipiec 1978, fot. J. Szupryczyński (zdjęcie pochodzi z publikacji J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024)

Wyładunek materiałów i sprzętu na ponton we fiordzie Hornsund w pobliżu polskiej stacji polarnej, lipiec 1978, fot. J. Szupryczyński (zdjęcie pochodzi z publikacji J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024)
W latach osiemdziesiątych kolejne wyprawy wypływały z Gdyni statkiem m/s „Antoni Garnuszewski”, a od 2000 roku regularnie badaczy i studentów na Svalbard przewozi nowoczesna jednostka Uniwersytetu Morskiego – statek badawczy m/s „Horyzont II”, którego portem macierzystym jest właśnie Gdynia[29]. Docierający obecnie na Svalbard dwa razy w roku „Horyzont II” stał się integralnym elementem polskiej obecności w Arktyce. Ostatnia, 48. Wyprawa Polarna (stan na marzec 2026 roku) wypłynęła z Gdyni 4 czerwca 2025 roku.
Drugim „pływającym ambasadorem” Gdyni w Arktyce stał się jacht s/v „Eltanin”, który od 1999 roku regularnie wypływa ze swojego portu macierzystego – Gdyni – na północ, przewożąc naukowców i turystów na Spitsbergen. Zbudowany z myślą o żegludze w trudnych warunkach lodowych, odegrał istotną rolę jako jednostka wspierająca polskie działania badawcze i logistyczne w historii polskiego polarnictwa[30].

Statek m/s „Horyzont II” wypływający z Gdyni na 48. Wyprawę Polarną, 05.06.2025, fot. nieznany (ze zbiorów Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Facebooku)

Zorza polarna nad Polską Stacją Polarną im. S. Siedleckiego Hornsund na Spitsbergenie, lata 20. XXI wieku, fot. Joanna Perchaluk (ze zbiorów strony Polskiej Stacji Polarnej Hornsund)
Gdynia bazą i zapleczem sprzętowym polarnictwa i alpinizmu
W historii polskiego polarnictwa Gdynia odgrywa rolę nie tylko portu wyprawowego, ale także miejsca prowadzenia edukacji morskiej – również w zakresie polarnictwa, żeglarstwa czy szkolenia kadr dla jednostek operujących na wodach polarnych. Na gdyńskich uczelniach wyższych, w szczególności na Uniwersytecie Morskim i Akademii Marynarki Wojennej, regularnie odbywają się debaty dotyczące polskiego polarnictwa. W dniach 23-25 września 2004 roku na Wydziale Nawigacyjnym Akademii Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski) odbyło się również XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne[31].
Innowacje związane z rozwojem polarnictwa powstają nie tylko na gdyńskich uczelniach wyższych, ale także w liceach, czego przykładem jest III Liceum Ogólnokształcące, w którym opracowano tak zwaną „inteligentną apteczkę dla polarników”. Autonomiczny, elektroniczny system ewidencjonowania i gospodarowania lekami na polskich stacjach polarnych został stworzony przez ucznia gdyńskiej „trójki” na podstawie analizy funkcjonowania punktu medycznego na Polskiej Stacji Polarnej Hornsund[32].
Gdynia jest także miejscem, w którym rozwija się nowoczesny, odpowiedzialny sprzęt wykorzystywany w najtrudniejszych warunkach świata. Doskonałym przykładem jest gdyńska firma Cumulus®, od 1989 roku produkująca zaawansowane śpiwory i odzież puchową, wielokrotnie używaną podczas wypraw wysokogórskich oraz ekspedycji w ekstremalnym klimacie, także w Arktyce[33]. Korzenie marki sięgają doświadczeń Zdzisława Wylężka, konstruktora z gdyńskiej spółdzielni „Żagiel” – państwowego zakładu produkującego sprzęt turystyczny i żeglarski. Po transformacji ustrojowej wykorzystał on swoją wiedzę, by stworzyć firmę opartą na rzetelnym rzemiośle i lokalnej produkcji. Dziś zatrudnia około 50 osób. Sprzęt Cumulus® trafia do użytkowników na całym świecie – od Europy po Nową Zelandię, Australię, Japonię i Koreę Południową, która obecnie jest drugim po USA największym rynkiem outdoorowym na świecie. W efekcie Gdynia stała się ważnym punktem na mapie światowego outdooru. Miejscem, w którym lokalne rzemiosło, doświadczenie środowiska górskiego i odpowiedzialna produkcja łączą się w sprzęt, który realnie wspiera podróżników, alpinistów i uczestników ekspedycji działających w warunkach arktycznych czy wysokogórskich[34].
Polarnictwo w twórczości Mariana Mokwy w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni
Kończąc temat związków Gdyni z północnymi rubieżami globu, należy również zwrócić uwagę na artystyczny wymiar wypraw do Arktyki. Niewielu artystów dotarło bezpośrednio na daleką północ. Jednym z nich był najpopularniejszy polski malarz-marynista – Marian Mokwa, który przez całe życie poszukiwał inspiracji w różnych zakątkach świata, odwiedzając między innymi Persję, Etiopię, Mongolię, Egipt, Tybet czy Indie. Dzięki temu jego obrazy – poza doskonałym warsztatem malarskim – charakteryzują się głębokim zrozumieniem różnorodności natury i jej zmienności. Pomimo mnogości kierunków wycieczek, które wybierał Marian Mokwa, już w młodości złożył symboliczne „śluby” służby artystycznej morzu, w szczególności polskiemu Bałtykowi, poświęcając się niemal w całości malarstwu marynistycznemu[35]. Jego zachwyt nad morzem jako żywiołem pełnym ruchu i przemian przenikał całą jego twórczość, a sposób, w jaki oddawał migotliwość fal i refleksy światła na wodzie, pozostaje rozpoznawalny i wyjątkowy. Współpraca z instytucjami morskimi zaowocowała imponującym dorobkiem artystycznym – obejmującym ponad dziewięć tysięcy obrazów olejnych i akwarel oraz ogromną liczbę rysunków.

Marian Mokwa, „Zorza polarna na Spitsbergenie”, XX wiek, fot. Leszek Żurek (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, MMG/SZ/656)
Jego malarstwo nie skupiało się jednak wyłącznie na Bałtyku. Zainteresowanie północnymi krajobrazami, sprawiło, że w jego twórczości pojawiały się również motywy arktyczne. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Spitsbergen. Najprawdopodobniej efektem tej wyprawy jest akwarela „Zorza polarna na Spitsbergenie”, znajdująca się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni. To obraz, w którym wyraźnie widać esencję jego twórczości: fascynację światłem, morzem i niezwykłymi zjawiskami natury. Jest także świadectwem jego wrażliwości na kolor. W obrazie dominuje niebo – szerokie, wielobarwne, pełne miękkich przejść między błękitami, fioletami, różami i pomarańczami. To właśnie światło jest dominantą tej kompozycji. Mokwa słynął z mistrzowskiej umiejętności oddawania atmosfery, zwłaszcza nieba i wody, a tutaj wykorzystuje ją w pełni: zorza polarna nie jest przedstawiona jako ostro zarysowany pas światła, lecz jako rozświetlona, wielowarstwowa i pulsująca kolorami przestrzeń, która wypełnia całą górną część obrazu. Takie ujęcie jest zgodne z jego stylem – nie dążył do fotograficznej dokładności, lecz do uchwycenia nastroju i emocji, jakie wywołuje kontakt z naturą.
Zorza polarna – zjawisko powstające w wyniku zderzenia cząstek wiatru słonecznego z atmosferą – na Spitsbergenie występuje często i z dużą intensywnością. Można więc przypuszczać, że malarz podczas swojego pobytu na dalekiej Północy musiał zobaczyć je na własne oczy. Mokwa nie przedstawia jej w sposób dokumentacyjny czy naukowy – interesuje go jej poetycki wymiar. Kolory zorzy stapiają się z barwami nieba, a ich odbicie w spokojnej, niemal nieruchomej wodzie, będącej nośnikiem koloru i nastroju, tworzy harmonijną całość. Kompozycja jest łagodna, ale jednocześnie za ich sprawą bardzo dynamiczna. Mokwa często operował kontrastem chłodnych i ciepłych tonów barw. Dokładnie tak jest i w tym przypadku – chłodne granaty, błękity i fiolety nieba doskonale kontrastują z ciepłymi pomarańczami i czerwieniami oświetlonych gór, podkreślając dramatyzm natury. Być może jest to pasmo Gór Piłsudskiego na południowym Spitsbergenie, które przebyli, opisali i nazwali polscy badacze podczas wyprawy w 1934 roku?

Fragment obrazu „Zorza polarna na Spitsbergenie”, aut. Marian Mokwa, XX wiek, fot. Leszek Żurek (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, MMG/SZ/656)
Na obrazie, oprócz motywów naturalnych, znajdziemy także elementy antropogeniczne. W prawej części kompozycji, nieco poniżej linii horyzontu można zauważyć delikatny zarys żaglowca. Znajdujący się w cieniu i oddany w odcieniach szarości, subtelny kształt statku jest symbolicznym akcentem marynistycznym. Nie dominuje nad pejzażem, lecz przypomina o obecności człowieka w arktycznym świecie – przestrzeni zdominowanej przez żywioły. Być może w ten sposób Marian Mokwa nawiązał do jednej z polskich wypraw polarnych, które wyruszyły z portu w Gdyni ku dalekiej Północy?
dr Dawid Gajos
Bibliografia:
– M. Będkowski, Czesław Centkiewicz i pierwsza polska wyprawa polarna (cz. 1), Histmag.org, https://histmag.org/Czeslaw-Centkiewicz-i-pierwsza-polska-wyprawa-polarna-cz-1-24637 [dostęp: 06.02.2026].
– K.L. Birkenmajer, Polskie badania polarne (zarys), „Studia Historiae Scientiarum” 2017,t. 16.
– B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach Spitsbergenu, Instytut Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026].
– B. Bratbak, Polska i Norwegia podczas II wojny światowej, fredrikstad.pl, https://www.fredrikstad.pl/polska-norwegia-ii-wojny-swiatowej/ [dostęp: 06.02.2026].
– C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów, Warszawa 1934.
– Cumulus®, https://cumulus.equipment/ [dostęp: 12.02.2026].
– Cumulus®, https://cumulus.equipment/zrownowazony-rozwoj [dostęp: 12.02.2026].
– S. Dąbrowski, Wyprawy polarne: Spitsbergen 1980 (lato) i Spitsbergen 1987/1988 (roczna), [w:] 70-lecie Instytutu Geodezji i Kartografii. Wydanie jubileuszowe, B. Konopska (red.), Warszawa 2015.
– Dzień wśród trzech z Wyspy Niedźwiedziej. Przyjazd Polskiej ekspedycji Polarnej, „Kurjer Poranny” 1933, nr 246 (5 września 1933).
– Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026].
– J-80, Arktyka.com, http://www.arktyka.com/statek [dostęp: 09.02.2026].
– M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie (Norwegia), AZ Polonia, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].
– R. Kiewlicz, Biznes etyczny i zgodny z naturą. Najlżejszy śpiwór świata z Gdyni, Trójmiasto.pl, https://www.trojmiasto.pl/biznes/Biznes-etyczny-i-zgodny-z-natura-Gdynski-Cumulus-od-lat-w-outdorowej-branzy-n140731.html [dostęp: 12.02.2026].
– P. Köhler, Druga polska wyprawa na Spitsbergen w 1936 roku, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 2016, r. 61 nr 4.
– P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa polarna, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” r. 58, nr 4, 2013.
– P. Köhler, Z Legionowa na Wyspę Niedźwiedzią. I polska wyprawa polarna 1932-1933, „Rocznik Legionowski” nr 7, Legionowo 2014.
– A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie Niedźwiedziej, „Biuletyn Polarny” nr 17-18, Kraków-Wrocław 2014.
– M. Lipka, Polska wyprawa morska na Spitsbergen, Trójmiasto.pl, 22 grudnia 2013, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].
– J. Lugeon, O potrzebie założenia stałej polarnej stacji radjometeorologicznej dla służby przewidywania pogody, „Biuletyn Towarzystwa Geofizyków w Warszawie” 1935, t. 11-12.
– J. Lugeon, Rok Polarny 1932-1933 i współpraca Polski (L’Annte Polaire 1932-1933 et la colaboration Polonaise), „Przegląd Geograficzny” 1930, t. 10, nr 3-4.
– S. Maj, Pierwsza polska wyprawa polarna na Wyspę Niedźwiedzią (1932-1933), „Przegląd Geofizyczny” z. 3-4, 2014.
– Marian Mokwa, DESA Unicum, https://desa.pl/pl/artysci/marian-mokwa/ [dostęp: 12.02.2026].
– P. Osyczka, XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne (Gdynia, 23-25 września 2004), „Wiadomości Botaniczne” 2004, nr 48 (3/4).
– Polskie nazwy geograficzne świata cz.1 Europa (bez Europy Wschodniej), Państwowa Służba Geodezyjna i Kartograficzna Główny Geodeta Kraju, Warszawa 1994.
– A. Radaszkiewicz, Nasz Spitsbergen, „Wędkarz Polski”, https://wedkarz.pl/index.php/2003/12/18/nasz-spitsbergen/ [dostęp: 05.02.2026].
– J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024.
– I. Wiśniewska, Reportaż: Pociągająca Arktyka, „Polityka”, 22.04.2011, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1514880,1,reportaz-pociagajaca-arktyka.read [dostęp: 09.02.2026]
– Wspólny mianownik – pasja, „Magazyn Góry” 18.09.2025, https://magazyngory.pl/wspolny-mianownik-pasja/ [dostęp: 12.02.2026].
– P. Zagórski, Wyprawy Polarne UMCS na Spitsbergen, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, https://www.umcs.pl/pl/wyprawy,31007.htm [dostęp: 09.02.2026].
– S. Zajączkowski, Inteligentna apteczka dla polarników Polskich Stacji Badawczych, 3 LAB Pracownia Innowacji, https://3-lab.pl/inteligentna-apteczka-dla-polarnikow/ [dostęp: 12.02.2026].
[1] Obaj zostali uwiecznieni przez Benedykta Dybowskiego w nazwach wielu żyjących na Syberii ryb.; A. Radaszkiewicz, Nasz Spitsbergen, „Wędkarz Polski”, https://wedkarz.pl/index.php/2003/12/18/nasz-spitsbergen/ [dostęp: 05.02.2026].
[2] B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach Spitsbergenu, Instytut Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026]; M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie (Norwegia), AZ Polonia, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].
[3] B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach…, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026].
[5] Zgodnie z postanowieniami traktatu państwa, które go podpisały, mogą korzystać z zasobów naturalnych archipelagu, prowadzić badania naukowe oraz podejmować działalność gospodarczą. W praktyce z możliwości gospodarczych korzystają jedynie Norwegia i Rosja, utrzymujące na Spitsbergenie kopalnie węgla. Pozostałe państwa – w tym Polska – ograniczają swoją aktywność do badań naukowych.; J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć i badań do końca XX wieku, Warszawa 2024, s. 72-73.
[6] M. Będkowski, Czesław Centkiewicz i pierwsza polska wyprawa polarna (cz. 1), Histmag.org, https://histmag.org/Czeslaw-Centkiewicz-i-pierwsza-polska-wyprawa-polarna-cz-1-24637 [dostęp: 06.02.2026].
[7] Po tej wyprawie Stanisław Siedlecki, porzucił fizykę i rozpoczął studia na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Po II wojnie światowej został profesorem i powszechnie uznawanym światowym autorytetem.
[8] A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie Niedźwiedziej, „Biuletyn Polarny” nr 17-18, Kraków-Wrocław 2014, s. 73.
[9] Wcześniej, w czerwcu 1932 roku, Czesław Centkiewicz i Władysław Łysakowski popłynęli z Gdyni do Kopenhagi, gdzie w obserwatorium Rude Skov zapoznawali się z najnowszymi aparatami pomiarowymi.; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa polarna, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” r. 58, nr 4, 2013, s. 46 oraz 48.
[10] P. Köhler, Z Legionowa na Wyspę Niedźwiedzią. I polska wyprawa polarna 1932-1933, „Rocznik Legionowski” nr 7, Legionowo 2014, s. 30-33; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa…, s. 48-49.
[11] Około 100 metrów od osady znajdowała się działająca norweska radiostacja, której kierownikiem był Fritz Øien, który pomagał polskim polarnikom podczas tej i wielu kolejnych wypraw. Na wyspie jednocześnie z Polakami przebywała też dwuosobowa angielska ekspedycja zoologiczna z St. John’s and Magdalene College w Cambridge.; A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie…, s. 73; P. Köhler, Pierwsza polska wyprawa…, s. 48-49.
[12] Dzień wśród trzech z Wyspy Niedźwiedziej. Przyjazd Polskiej ekspedycji Polarnej, „Kurjer Poranny” 1933, nr 246 (5 września 1933), s. 3.
[13] „Przed wyjazdem z Wyspy J. Lugeona i J. Gurtzmana zrobiono fotografię z tą tablicą, położoną na skale, ale niezamocowaną. Przez zimę tablica znajdowała się w domu na ścianie „reprezentacyjnej”: wisiały na niej dwa sztandary – polski i norweski oraz portrety Pana Prezydenta Mościckiego i Marszałka Piłsudskiego. Między portretami znajdowała się bronzowa [sic!] tablica z napisem „Polska Ekspedycja Polarna Roku 1932/33”, którą potem, przed opuszczeniem wyspy, wbetonowaliśmy w skałę.”C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów, Warszawa 1934, s. 107-108; A. Krawczyk, Polskie ślady na wyspie…, s. 75.
[14] Centkiewicz wspominał, że długa noc polarna działała na uczestników wyprawy przygnębiająco, a ich nastrój dodatkowo obniżała monotonna dieta oparta niemal wyłącznie na przywiezionych konserwach. Aby choć trochę urozmaicić posiłki, Polacy od stycznia 1933 roku wyruszali wraz z Norwegami na polowania na kaczki – pieszo lub łodzią.; C. Centkiewicz, Wyspa mgieł i wichrów…, s. 33, 138.
[15] Tamże, s. 59.
[16] Poza pierwszą polską wyprawą polarną, Siedlecki uczestniczył w dwóch wyprawach na Spitsbergen w latach 1934 oraz 1936, i jednej na Grenlandię w 1937 roku.
[17] W wyprawie wzięło udział 7 osób: Stefan Bernadzikiewicz – kierownik wyprawy, Witold Biernawski – filmowiec i radiooperator, Henryk Mogilnicki – fotograf, Stefan Różycki – geolog, Stanisław Siedlecki – meteorolog i zoolog oraz dwóch geodetów i kartografów – Sylweriusz Zagrajski i Antoni Zawadzki.
[18] Pierwsze mapy tego terenu w skali w skali 1:50 000 zostały wykonane przez Sylweriusza Zagrajskiego i Antoniego Zawadzkiego, zaś za pierwszą mapę geologiczną tej części archipelagu Svalbard odpowiada Stefan Różycki. Podczas tej wyprawy zebrano blisko tonę różnego rodzaju skał i skamielin oraz roślin. Nagrano film dokumentalny, dzięki któremu wyprawa została spopularyzowana w Norwegii i Polsce. W 1935 roku powstała również książka Stanisława Siedleckiego „Wśród polarnych pustyń Svalbardu”.; B. Błażejowski, Udział Polski w badaniach…, https://www.paleo.pan.pl/dzial-badawczy/wykopaliska/spitsbergen.html [dostęp: 05.02.2026]; Polskie nazwy geograficzne świata cz.1 Europa (bez Europy Wschodniej), Państwowa Służba Geodezyjna i Kartograficzna Główny Geodeta Kraju, Warszawa 1994, s. 67.
[19] W 1934 roku uczestnicy I Polskiej Wyprawy na Spitsbergen zaproponowali, by rozległy płaskowyż lodowy położony między Hornsundem a Van Keulenfjorden nazwać Amundsen Plateau, upamiętniając w ten sposób wybitnego norweskiego polarnika R.E.G. Amundsena. Norweski Instytut Polarny zaakceptował tę propozycję, nadając obiektowi nazwę Amundsenisin. Pełen spis polskich nazw na Spitsbergenie – więcej patrz: M. Kałuski, Polacy na Spitsbergenie…, https://www.azpolonia.com/index.php?sitelg=en&p=article&aid=179 [dostęp: 05.02.2026].
[20] J. Lugeon, O potrzebie założenia stałej polarnej stacji radjometeorologicznej dla służby przewidywania pogody, „Biuletyn Towarzystwa Geofizyków w Warszawie” 1935, t. 11-12, s. 11-16.
[21] Więcej patrz: P. Köhler, Druga polska wyprawa na Spitsbergen w 1936 roku, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 2016, r. 61 nr 4, s. 135-143.
[22] B. Bratbak, Polska i Norwegia podczas II wojny światowej, fredrikstad.pl, https://www.fredrikstad.pl/polska-norwegia-ii-wojny-swiatowej/ [dostęp: 06.02.2026].
[23] J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć…, s. 78.
[24] Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026].
[25] M. Lipka, Polska wyprawa morska na Spitsbergen, Trójmiasto.pl, 22 grudnia 2013, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].
[26] Podczas jednej z takich wypraw na okręcie doszło do poważnej awarii maszynowni. Gdy załoga nie była w stanie usunąć usterki własnymi siłami, dowódca podjął odważną decyzję o skierowaniu jednostki do norweskiego portu w Tromsø. Sytuacja była wyjątkowo kłopotliwa, ponieważ w tym czasie cumowały tam okręty NATO uczestniczące w manewrach. Pojawienie się niezapowiedzianej jednostki wojennej z państwa zza żelaznej kurtyny wywołało konsternację wśród zachodnich oficerów, a w Polsce postawiło na nogi służby bezpieczeństwa. Po tygodniowym remoncie ORP „Bałtyk” wyruszył w drogę powrotną do kraju — na szczęście bez żadnych konsekwencji dla dowództwa okrętu.; Tamże, https://www.trojmiasto.pl/historia/Polska-wyprawa-morska-na-Spitsbergen-n75611.html [dostęp: 09.02.2026].
[27] K.L. Birkenmajer, Polskie badania polarne (zarys), „Studia Historiae Scientiarum” 2017,t. 16, s. 123-153.
[28] Historia stacji, Polish Polar Station Hornsund, https://hornsund.igf.edu.pl/index.php/historia-stacji/ [dostęp: 09.02.2026]; J. Szupryczyński, Spitsbergen. Historia odkryć…, s. 79-80.
[29] S. Dąbrowski, Wyprawy polarne: Spitsbergen 1980 (lato) i Spitsbergen 1987/1988 (roczna), [w:] 70-lecie Instytutu Geodezji i Kartografii. Wydanie jubileuszowe, B. Konopska (red.), Warszawa 2015, s. 159; P. Zagórski, Wyprawy Polarne UMCS na Spitsbergen, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, https://www.umcs.pl/pl/wyprawy,31007.htm [dostęp: 09.02.2026].
[30] I. Wiśniewska, Reportaż: Pociągająca Arktyka, „Polityka”, 22.04.2011, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1514880,1,reportaz-pociagajaca-arktyka.read [dostęp: 09.02.2026]; J-80, Arktyka.com, http://www.arktyka.com/statek [dostęp: 09.02.2026].
[31] P. Osyczka, XXX Międzynarodowe Sympozjum Polarne (Gdynia, 23-25 września 2004), „Wiadomości Botaniczne” 2004, nr 48 (3/4), s. 83-85.
[32] S. Zajączkowski, Inteligentna apteczka dla polarników Polskich Stacji Badawczych, 3 LAB Pracownia Innowacji, https://3-lab.pl/inteligentna-apteczka-dla-polarnikow/ [dostęp: 12.02.2026].
[33] Cumulus®, https://cumulus.equipment/ [dostęp: 12.02.2026].
[34] Wielokrotnie był on wykorzystywany podczas wypraw w Himalaje. Firma wspierała między innymi jedną z pierwszych i największych polskich wypraw wysokogórskich, mającą na celu zdobycie zimą K2 w 2002 roku.
[35] Poza obrazami marynistycznymi, Mokwa malował także pejzaże lądowe, przedstawiając polskie wybrzeże, Mazury, a nawet górskie krajobrazy, które odznaczały się jednakowo wysokim poziomem artystycznym i unikalnym podejściem do przedstawienia przyrody; Marian Mokwa, DESA Unicum, https://desa.pl/pl/artysci/marian-mokwa/ [dostęp: 12.02.2026].
Od tygodnia możecie już zwiedzać wystawę „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”, a dzisiaj jeszcze na chwilę cofniemy się w czasie do wyjątkowego weekendu otwarcia!
Poniżej zamieszczamy link do pełnej fotorelacji z wernisażu, koncertu zespołu SUBBAMBOO, a także niedzielnego oprowadzania po wystawie. Wszystkie zdjęcia są autorstwa Jana Ruska.

Kuratorka wystawy Katarzyna Gec-Leśniak z Artystą – Januszem Osickim. Fot. Jan Rusek
Link: https://muzeumgdynia.pl/gdyniagallery/
Chcielibyśmy w tym miejscu gorąco pogratulować kuratorce wystawy Katarzynie Gec-Leśniak, a Panu Januszowi Osickiemu podziękować za współpracę i zaufanie!
Gromkie brawa należą się też całemu zespołowi projektowemu wystawy:
Projekt aranżacji – Anna Orchowska
Projekt graficzny – Barbara Bugalska
Produkcja – Marta Borowska-Tryczak, Anna Orchowska
Edukacja – Patrycja Wójcik
Promocja – Antonina Tucka
Redakcja – Ewa Siwek, Karin Moder
Tłumaczenie – Anna Moroz, Colin Philips
Konsultacje konserwatorskie – Aleksandra Sobczyk
Konsultacje techniczne – Rafał Frankowski
Montaż – Robert Szymanowski, Mateusz Kozielecki, Kacper Wiśniewski, MAT 95
Digitalizacja – Gabriela Zbirohowska-Kościa, Paweł Osicki
Współpraca: Janusz Osicki, Hanna Osicka, Weronika Mojska, Marzena Markowska
Wideo-art: Maja Markowska, Marcin Zydek, Janusz Osicki, Katarzyna Gec-Leśniak
🖌️ Ekspozycja jest dostępna dla wszystkich do 31 maja – zapraszamy do odkrycia artystycznego geniuszu Pana Janusza Osickiego!
Ciepło, cieplej, coraz cieplej! Termometry pikują, a temperatura w Muzeum nie ustępuje im kroku!
Pierwszy kwartał 2026 roku zakończymy 27 marca otwarciem najnowszej wystawy Ciągłość w procesie. Janusz Osicki. Ekspozycja będzie zdobić naszą największą przestrzeń wystawienniczą i zostanie z nami do końca maja, także wszystkich spragnionych artystycznych uniesień kierujemy na pierwsze piętro Muzeum!
W kwietniu na entuzjastów sztuki czekają aż 3 warsztaty: Radość do kwadratu – warsztaty malarskie w ramach Dnia Rodzinnego, Akryl na płótnie – warsztaty z tworzenia dzieł strukturalnych dla dorosłych oraz Miasto – warsztaty z kolażu do wystawy Światło Gdyni. Każda grupa wiekowa, od dzieci po dorosłych, będzie mogła w tym miesiącu dać kreatywny upust energii w trakcie twórczych spotkań w Muzeum.
Nie zabraknie też oprowadzań po naszej wystawie stałej Gdynia – Dzieło Otwarte oraz po fotograficznej ekspozycji Światło Gdyni, poświęconej twórczości małżeństwa Edmundy i Bolesława Zdanowskich.
Miłośników militariów i historii wojennych zapraszamy na wykład Kamila Sarapuka z prezentacją multimedialną, który dotyczyć będzie artylerii nadbrzeżnej Gdyni.
Natomiast na samym początku kwietnia, odbędzie się premiera albumu: Projekt Gdynia na pocztówkach do 1945 roku z kolekcji Piotra Popińskiego. Będzie to idealna okazja do przyjrzenia się historii Gdyni z niecodziennej perspektywy.
Kwiecień najlepiej spędzić w Muzeum Miasta Gdyni!

Fragment obrazu „Bez tytułu” autorstwa Janusza Osickiego z 2005 roku.
Plan miesiąca
Premiera albumu: Projekt Gdynia na pocztówkach do 1945 roku z kolekcji Piotra Popińskiego
08.04.2026, godz. 18:00
Gdynia – Dzieło Otwarte: Oprowadzanie po wystawie stałej z przewodnikiem
12.04.2026, godz. 14:00
Artyleria nadbrzeżna Gdyni. Wykład Kamila Sarapuka z prezentacją multimedialną
15.04.2026, godz. 17:30
Dzień Rodzinny: Radość do kwadratu – warsztaty malarskie
18.04.2026, godz. 11:00
Światło Gdyni. Fotografie Bolesławy i Edmunda Zdanowskich 1945-1970 – oprowadzanie kuratorskie
19.04.2026, godz. 14:00
Akryl na płótnie: Warsztaty z tworzenia dzieł strukturalnych dla dorosłych
25.04.2026, godz. 13:00
Miasto – warsztaty z kolażu do wystawy Światło Gdyni. Fotografie Bolesławy i Edmunda Zdanowskich 1945-1970
26.04.2026, godz. 11:00
Gdynia – Dzieło Otwarte: oprowadzanie po wystawie stałej – śladami sztuki
26.04.2026, godz. 14:00
Śnieg stopniał, świat powoli się zieleni, a co dzieję się w Muzeum?
Wraz z powiewem wczesnej wiosny, wpuszczamy zefirek nowości do Muzeum! Pod koniec marca otworzymy trzecią już w tym roku wystawę. Tym razem ukażemy prace wybitnego, gdyńskiego twórcy – Janusza Osickiego.
Ekspozycja Ciągłość w procesie. Janusz Osicki będzie pierwszym monograficznym przeglądem twórczości artysty, a także uhonorowaniem jego 50letniej kariery. Wernisaż wystawy uświetni koncert zespołu SUBBAMBOO, w którego skład wchodzi m.in. syn samego malarza – Paweł Osicki.
W duchu kobiecego, marcowego święta – 22 marca odbędzie się specjalne herstoryczne oprowadzanie po wystawie stałej, gdzie zostaną odkryte zapomniane kobiece wątki w gdyńskiej historii.
Dla najmłodszych Muzealników mamy w wiosennej ofercie Dzień Rodzinny, a do tego powrót uwielbianych Wyczuwanek!
A to wszystko i więcej tylko w Muzeum Miasta Gdyni!
Plan miesiąca
11.03.2026, godz. 18:00 – Spotkanie autorskie wokół książki Stulecie Gdyni w zasobie Archiwum Państwowego w Gdańsku
15.03.2026, godz. 14:00 – Oprowadzanie kuratorskie po magazynie sztuki / Twórczość Henryka Baranowskiego
18.03.2026, godz. 11:00 – Wyczuwanki – zabawy sensoryczne w muzeum
21.03.2026, godz. 11:00 – Dzień Rodzinny: Co za historia! – warsztaty z tworzenia ilustracji do własnej opowieści
22.03.2026, godz. 14:00 – Gdynia jest kobietą. Hersotryczne oprowadzanie po wystawie Gdynia – Dzieło Otwarte
27.03.2026, godz. 18:00 – Ciągłość w procesie. Janusz Osicki – wernisaż wystawy wraz z koncertem zespołu SUBBAMBOO
29.03.2026, godz. 14:00 – Ciągłość w procesie. Janusz Osicki – oprowadzanie autorsko-kuratorskie
Ciągłość w procesie. Janusz Osicki
28.03.2026 – 31.05.2026
Wernisaż: 27.03.2026, godz. 18:00
Janusz Osicki (ur. 1949 w Gdyni) to malarz, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku, wieloletni pedagog Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. Przez dekady łączył działalność artystyczną z pracą dydaktyczną, kształcąc kolejne pokolenia studentów. Autor kilkudziesięciu wystaw indywidualnych i uczestnik licznych ekspozycji zbiorowych, laureat wielu nagród, m.in. nagrody kulturalnej „Gdyński Galion”, przyznanej w 2025 roku za całokształt twórczości.
Na wystawie, obok kilkudziesięciu wielkoformatowych obrazów olejnych oraz niewielkich płócien, zaprezentowano również archiwalne materiały poświęcone samemu artyście. Ekspozycja daje ponadto możliwość symbolicznego zajrzenia do jego pracowni – miejsca, w którym obraz, światło i dźwięk splatają się w spójną jedność, utrwaloną w formie wideoartu. Dzieła artysty często balansują między figuracją a sugestią formy, między tym, co rozpoznawalne, a tym, co intuicyjnie przeczuwane. Najistotniejszą rolę odgrywa jednak struktura – jej niemal „architektoniczna budowa”.
Zarezerwujcie czas 27.03.2026 r. (piątek), przyjdźcie na 18:00 do Muzeum i zanurzcie się w labiryncie enigmatycznych prac.

Plakat wizerunkowy wystawy „Ciągłość w procesie. Janusz Osicki”.
Projekt: Basia Bugalska
Zespół projektowy
Kuratorka i koordynatorka – Katarzyna Gec-Leśniak
Projektant aranżacji – Anna Orchowska
Projektant graficzny – Barbara Bugalska
Produkcja – Marta Borowska-Tryczak, Anna Orchowska
Edukacja – Patrycja Wójcik
Promocja – Antonina Tucka
Redakcja – Ewa Siwek, Karin Moder
Tłumaczenie – Anna Moroz
Konsultacje konserwatorskie – Aleksandra Sobczyk
Konsultacje techniczne – Rafał Frankowski
Montaż – Robert Szymanowski, Mateusz Kozielecki
Digitalizacja – Gabriela Zbirohowska-Kościa, Paweł Osicki
Współpraca – Janusz Osicki, Hanna Osicka, Weronika Mojska, Marzena Markowska
Wideo-art – Maja Markowska, Marcin Zydek, Janusz Osicki, Katarzyna Gec-Leśniak
Partner

Współpraca

Patroni medialni

Kreatywne współprace, ciekawe projekty ubrań i dodatków, piękne inicjatywy i kolekcje ambasadorskie oraz…nasza wystawa z cyklu POLSKIE PROJEKTY POLSCY PROJEKTANCI!
Z przyjemnością chwalimy się zdobytą nagrodą Doskonałości Mody 2025 miesięcznika Twój STYL w kategorii WYSTAWA.
Redakcja miesięcznika Twój STYL oraz niezależne jury po raz 27. nagrodziło najlepsze kolekcje ubrań, inspirujące kampanie, ważne inicjatywy oraz nowe talenty, przyznając statuetki Doskonałości Mody. Statuetki wręczono podczas uroczystej gali, która odbyła się 2 marca w eleganckich wnętrzach warszawskiego hotelu Verte. Wydarzenie, zgodnie z tradycją, poprowadzili redaktor naczelny Twojego STYLU Jacek Szmidt oraz jego zastępczyni Joanna Nojszewska.

Od lewej: Anna Śliwa (koordynatorka projektu), Anita Wasik (projekt graficzny wystawy), Dorota Dombrowska-Wyżga (współkuratorka wystawy) i Dorota Terlecka (projektantka aranżacji wystawy). Doskonałość Mody Twój Styl 2025 / 02.03.26
To dla naszego muzeum wielki zaszczyt oraz radość – pełne najlepszego designu wystawy Muzeum Miasta Gdyni oraz nasze projekty zyskują uznanie najważniejszych krajowych mediów.
Wystawa „Alicja Wyszogrodzka. Polskie Projekty Polscy Projektanci” została dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
W tym miejscu chcieliśmy podziękować i gorąco pogratulować całemu zespołowi kuratorskiemu: Dorocie Dombrowskiej-Wyżdze, Cezaremu Lisowskiemu i Weronice Mojskiej, a także twórcom wystawy: Dorocie Terleckiej i Natalii Ringwelskiej (Biuro kreacja) za projekt aranżacji wystawy, Anicie Wasik za projekt graficzny wystawy i identyfikację wizualną oraz Paulinie Neugebauer za produkcję wystawy.
Dziękujemy też naszym niezastąpionym Partnerom za okazany ogrom wsparcia:
– Partnerowi strategicznemu: Invest Komfort.
– Partnerom technologicznym: One Wall Design, Europapier.
-Partnerom: CottonBee, Dekoma, Design Museum Gent, Instytut Wzornictwa Przemysłowego – Institute of Industrial Design, Leo Art & Design, Mapalu, IKEA Polska.
Dziękujemy również wszystkim, którzy tłumnie odwiedzili naszą wystawę i zachwycili się kolorowym geniuszem Alicji Wyszogrodzkiej! Niech nieposkromiona kreatywność Artystki nieustannie Was inspiruje!

Od prawej: Anna Śliwa (koordynatorka projektu), Dorota Dombrowska-Wyżga (współkuratorka wystawy), Dorota Terlecka (projektantka aranżacji wystawy), Anita Wasik (projekt graficzny wystawy), Marzena Markowska (wicedyrektorka Muzeum Miasta Gdyni). Przy mikrofonie: Karin Moder (dyrektorka Muzeum Miasta Gdyni). Doskonałość Mody Twój Styl 2025 / 02.03.26
Fot. Jacek Kurnikowski, Mieszko Piętka, Paweł Wrzecion/AKPA/BEZPŁATNE MATERIAŁY PRASOWE W RAMACH RELACJI Z WYDARZENIA
Wrzesień 1993 roku. Jako młody pasjonat historii przemierzam wraz z kolegą gdyńskie lasy w poszukiwaniu śladów walk, które przetoczyły się przez ten rejon w marcu 1945 roku. W promieniach słońca wspinamy się na strome zbocza wysokiego wzgórza, położonego w samym środku dawnego Lasu Krykulec, nieopodal rzeki Kacza. Im bliżej szczytu, tym częściej mijamy zarośnięte pozostałości okopów i świeże ślady penetracji terenu przez poszukiwaczy militariów – co krok natrafiamy na niezasypane dołki i porozrzucane łuski. Nagle dostrzegamy rozkopaną pozycję strzelecką, jasny piasek piętrzący się wokół niej z daleka rzuca się w oczy. Kątem oka widzę, jak mój kompan wyrywa do przodu – Panzerfaust! – krzyczy.
Podekscytowani podbiegamy do dziury w ziemi. Rzeczywiście, o ścianę okopu oparta jest zardzewiała rura wyrzutni niemieckiego granatnika przeciwpancernego Panzerfaust. Obok leży pusta sowiecka skrzynka amunicyjna, na której wciąż dobrze widoczna jest pięcioramienna gwiazda. Żaden pojazd nie byłby w stanie podjechać pod strome zbocza tego wzgórza, uświadamiam więc sobie, że ów granatnik musiał zostać użyty do walki z sowiecką piechotą. Zaciekły to musiał być bój…
Na pobliskich stokach odnajdujemy jeszcze dwie kolejne, puste rury tego samego typu. Idziemy dalej, mijamy następne okopy; wokół walają się stosy karabinowych łusek i puste taśmy amunicyjne. Zastanawiam się, przez co musieli tu przejść żołnierze obu walczących stron. W pewnym momencie moją uwagę zwraca połyskujący w słońcu, aluminiowy przedmiot. Podnoszę go i po chwili odkrywam, że to zachowany w całości tył aparatu fotograficznego! Miałem w domu radziecką Zorkę – podobieństwo było uderzające.
Na to bezimienne wzgórze, ukryte w samym środku Krykulca, wracałem od tamtego dnia wielokrotnie. Jak magnes przyciągała mnie tajemnicza aura tego miejsca, związana z wydarzeniami z marca 1945 roku. Tak bardzo chciałem ustalić ich przebieg, wyrwać wzgórzu jego tajemnicę… Niestety, wszelkie źródła, do których miałem wówczas dostęp, milczały na ten temat.
Po wielu latach od mojej pierwszej wizyty na szczycie udało mi się – pośród innych artefaktów – odnaleźć kolejne, drobne części aparatu fotograficznego, w tym świetnie zachowany wizjer. Był to element na tyle charakterystyczny, że dawał nadzieję na identyfikację modelu urządzenia. Zakładałem, że aparat był produkcji niemieckiej, z zapałem rozpocząłem więc przeglądanie internetowych archiwów fotografii takich urządzeń z lat 20. i 30. XX wieku. Poszukiwania okazały się mozolne i czasochłonne – setki, tysiące fotografii, mijały godziny, dni… W końcu jednak wysiłek się opłacił – jest! Na jednym ze zdjęć znalazłem identyczny wizjer i szybko okazało się, że to część niemieckiego aparatu Foth Derby z lat 30., produkowanego przez firmę Carl Friedrich Foth&Co.
Przedsiębiorstwo to powstało w 1924 roku w Gdańsku i początkowo miało swoją siedzibę przy obecnej ulicy Łąkowej 35/38 (niem. Weidengasse). Zajmowało się wytwarzaniem instrumentów optycznych, takich jak mikroskopy, lornetki, a także radia. W 1926 roku zakład przeniesiono do Berlina, gdzie rozpoczęto produkcję aparatów fotograficznych, w tym, od 1930 roku, modelu Foth Derby, eksportowanego do wielu krajów Europy, a nawet dalekiej Japonii. Firma z nieznanych przyczyn zakończyła produkcję około 1940 roku.
Odnalezione przeze mnie szczątki aparatu były fascynującą ciekawostką, jednak w żaden sposób nie przybliżyły mnie do ustalenia przebiegu wydarzeń, jakie rozegrały się na wzgórzu w marcu 1945 roku.

Uszkodzone wybuchem części aparatu Foth Derby, odnalezione na wzgórzu; po prawej wizjer, 1930-1940, prod. Carl Friedrich Foth&Co. (ze zbiorów prywatnych).
Kilka lat temu postanowiłem w końcu poszukać informacji w bogatych rosyjskich archiwach, których zasoby dostępne są online. Szybko okazało się, że na temat walk w rejonie Krykulca zachowało się niezwykle dużo materiałów: dokumentów, raportów, odręcznie pisanych meldunków, map… Zacząłem wnikliwie analizować te materiały, próbując przy tym odświeżyć swoją szkolną znajomość języka rosyjskiego.
Pewnego marcowego dnia 2023 roku, natrafiłem na mapę z 22 marca 1945 roku, która sprawiła, że z wrażenia serce zaczęło bić mi szybciej. Niebieską kreską zaznaczono na niej okrążony na wzgórzu niemiecki oddział, czerwonymi strzałkami zaś – atakujące go ze wszystkich stron jednostki sowieckie. Zacząłem gorączkowo szukać raportu odnoszącego się do tej mapy, coś przecież musiało być… Czułem, że rozwiązanie dręczącej mnie zagadki jest na wyciągnięcie ręki.
Wkrótce znajduję raport sztabu sowieckiej 310. Dywizji Strzeleckiej z 22 marca 1945 roku, godz. 24:00. Podekscytowany czytałem:
„[…] 1084. Pułk Strzelecki prowadzi walkę w lesie. […] 7. kompania wraz z plutonem awtomatczików [żołnierzy uzbrojonych w pistolety maszynowe – przyp. P.P.]) pułku okrążyła zgrupowanie przeciwnika w liczbie do 60-70 ludzi w rejonie położonym 1 km na wschód od Krückwaldu i prowadzi walkę w celu zniszczenia zgrupowania przeciwnika.” (tłum. aut.).
Na te sensacyjne informacje czekałem 30 lat! Pozostawało już tylko jedno pytanie: jakie były ostateczne losy owego niemieckiego oddziału?

Radziecka mapa sztabowa przedstawiająca położenie oddziałów 310. Dywizji Strzeleckiej w dniu 22 marca 1945, godz. 22:00. Kolorem niebieskim zaznaczono okrążony na wzgórzu niemiecki oddział (źródło: www.pamyat-naroda.ru Plany. Data utworzenia dokumentu: 22 marca 1945 r. Archiwum: TsAMO, Kolekcja: 1618, Inwentarz: 0000001, Plik: 0047, Strona początkowa dokumentu w pliku: 76).
U stóp wzgórza, przy skrzyżowaniu leśnych dróg, odkąd pamiętam stał krzyż – niewątpliwie żołnierska mogiła, o której krążyły rozmaite legendy. Mówiono, że spoczywają tam polscy żołnierze, a nawet … angielscy lotnicy. Byłem jednak przekonany, że jest to grób poległych niemieckich obrońców pobliskiego wzniesienia. Otwarcie mogiły mogłoby pomóc w odpowiedzi na pytania dotyczące przebiegu bitwy o wzgórze, postanowiłem więc podjąć działania w tym kierunku.
Latem 2023 roku spotkałem się z Maciejem Stromskim – archeologiem i właścicielem firmy Detekt, która na zlecenie Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi prowadzi ekshumacje szczątków niemieckich żołnierzy na terenie województwa pomorskiego. Po uzyskaniu wszystkich niezbędnych pozwoleń, w listopadzie tego samego roku przystąpiliśmy do ekshumacji. Wiązałem z nią duże nadzieje, licząc że dzięki temu ustalimy nowe, istotne fakty, a przede wszystkim zidentyfikujemy poległych.
Niestety okazało się, że mogiła kryła szczątki tylko jednego żołnierza, przy których – poza kilkoma elementami niemieckiego umundurowania – nie znaleźliśmy nic więcej. W pracach uczestniczył również mój kolega, który przez wiele lat pracował dla nieistniejącej już polsko-niemieckiej Fundacji „Pamięć”. Zaprowadził mnie w pewne miejsce położone w połowie stoku wzgórza i wskazał ślady trzech dawnych okopów.
– W końcu lat 90. ekshumowaliśmy stąd szczątki około dwudziestu niemieckich żołnierzy – powiedział. – Niestety miejsce było wcześniej penetrowane przez poszukiwaczy, odnaleźliśmy jedynie jeden lub dwa znaki tożsamości.
A więc to byli owi obrońcy wzgórza, wszystko wskazywało na to, że walczyli do tragicznego końca. Próbuję sobie wyobrazić tamte chwile.
Z raportów sowieckich wynika, że niemiecki oddział zajmował pozycje na wzgórzu już od 20 marca i kilkakrotnie wyprowadzał stamtąd kontrataki. Wygląda więc na to, że obrona wzgórza trwała co najmniej trzy dni. Jak długo żołnierze niemieccy byli w okrążeniu? To pytanie nie dawało mi spokoju i spędzało sen z powiek. Zacząłem się zastanawiać, czy odpowiedzi nie kryją się w niemieckich archiwach.
Los się do mnie uśmiecha. Dzięki uprzejmości pana Michała Żurawskiego – za co pragnę Mu w tym miejscu serdecznie podziękować – w listopadzie 2025 roku wszedłem w posiadanie arcyciekawych niemieckich dokumentów. Wynika z nich, że 20 marca 1945 roku na stoku sąsiedniego wzgórza rozlokował swoje stanowiska sztab 412. Pułku Grenadierów, wchodzący w skład niemieckiej 227. Dywizji Piechoty. W tym momencie wiele elementów zaczęło się układać się w logiczną całość. Pozostałości potężnych sztabowych ziemianek są w tym miejscu do dziś doskonale widoczne.
Dzięki tym informacjom możemy właściwie mieć pewność, że okopana na wzgórzu kompania stanowiła oddział osłaniający od zachodu sztab 412. Pułku i najprawdopodobniej wchodziła w jego skład. Jak jednak doszło do okrążenia? Odpowiedź przynoszą wspomnienia dowódcy 412. Pułku, pułkownika Ratza. Relacjonuje on, że 20 marca sztab znajdował się już na pierwszej linii obrony, a dzień później Rosjanie uderzyli na pobliskie wzgórze 127,5, położone na południe od stanowisk sztabowych. Podjęto wtedy decyzję o wycofaniu sztabu do zabudowań znajdujących się przy dzisiejszej ulicy Olkuskiej, gdzie swoje pozycje zajmowały między innymi pododdziały 227. Pułku Artylerii. Możemy domniemywać, że wojska sowieckie szybko zorientowały się w sytuacji, odcięły drogę odwrotu kompanii rozlokowanej na wzgórzu i zmusiły ją do walki w okrążeniu – aż do dramatycznego końca. W tym kontekście nie dziwią więc owe panzerfausty, wystrzelone w desperacji w kierunku nacierającej sowieckiej piechoty.
Szczególnie intrygujący jest jeszcze jeden rosyjski meldunek dotyczący tych wydarzeń. Chodzi o raport 313. Dywizji Strzeleckiej, datowany najprawdopodobniej na 21 marca 1945 roku. Piszę „najprawdopodobniej”, bo na odręcznie pisanym dokumencie wyraźnie widoczna jest pierwotna data 22.03.1945, która została następnie przerobiona na 21.03.1945. Kto, kiedy i dlaczego dokonał tej zmiany? I czy to była zwykła pomyłka? Dokument informuje między innymi, że stanowiska sztabu 1070. Pułku Strzeleckiego tej dywizji, rozlokowane zaledwie kilkaset metrów od wzgórza – i których ślady również są do dziś doskonale widoczne – zostały tego dnia o godz. 7:30 zaatakowane przez ok. pięćdziesięcioosobowy oddział niemiecki, który usiłował przebić się w kierunku swoich linii. Czy była to próba wyrwania się z okrążenia przez część oddziału ze wzgórza? Biorąc pod uwagę bliskość obu lokalizacji, taki przebieg wydarzeń wydaje się prawdopodobny.
Pozostało kilka artefaktów odnalezionych na dawnym polu tej dramatycznej bitwy, w tym ów doskonale zachowany wizjer aparatu Foth Derby. Przez 80 lat jego szkła nie zmatowiały; wciąż można przez nie spojrzeć i wyobrazić sobie, jakie obrazy kadrował za jego pomocą niemiecki żołnierz: krajobrazy, portrety towarzyszy broni, piekło wojny… Wojny rozpętanej przez hitlerowskie Niemcy w imię zbrodniczej ideologii, za którą tym żołnierzom przyszło zapłacić najwyższą cenę. Czy właściciel aparatu zdążył nim zrobić jakieś zdjęcia na wzgórzu? Tego się już zapewne nigdy nie dowiemy.
Paweł Pałasz
Bibliografia:
Dokumenty ze strony pamyat-naroda.ru [dostęp: 04.01.2026]:
Raporty bojowe, podsumowania operacyjne. Numer dokumentu: 33/OP, Data utworzenia dokumentu: 22 marca 1945 r. Archiwum: TsAMO, Zbiór: 1618, Inwentarz: 0000001, Plik: 0047, Strona początkowa dokumentu w pliku: 74
Raporty bojowe, podsumowania operacyjne. Numer dokumentu: 56, Data utworzenia dokumentu: 21 marca 1945 r. Archiwum: TsAMO, Zbiór: 1622, Inwentarz: 1, Plik: 86, Strona początkowa dokumentu w pliku: 188
Dzienniki bojowe. Data utworzenia dokumentu: 15 lipca 1945 r. Archiwum: TsAMO, Kolekcja: 1622, Inwentarz: 1, Plik: 78, Strona początkowa dokumentu w pliku: 1
Dokumenty Bundesarchiv-Militärarchiv Freiburg im Brisgau:
BAMA MSG 2/12257 – manuskrypt wspomnień pułkownika Ernsata Ratza z 412. Pułku Piechoty 227. Dywizji Piechoty
Dzisiaj w samym sercu Warszawy – Senacie Rzeczypospolitej Polskiej, otworzyliśmy drugą wystawę w tym roku: GDYNIA X 10.

O WYSTAWIE
Dziesięć dekad, z których każda była krokiem naprzód ku spełnieniu wizji Polski otwartej na świat. Według jednej z definicji Gdynia była największym zrywem społecznym okresu drugiej Rzeczypospolitej, dzięki któremu powstał nowoczesny port oraz rozpościerające się wokół niego miasto. Z kolei według opinii napływowych mieszkanek i mieszkańców Gdynia była naszym polskim El Dorado, Dzikim Zachodem oraz Nowym Jorkiem w jednym.
10 dekad. 10 opowieści. 100 lat.
WIDEORELACJA Z OTWARCIA WYSTAWY
PODZIĘKOWANIA
Gorące podziękowania i gratulacje składamy na ręce całego Zespołu Projektowego:
INICJATOR WYSTAWY
Sławomir Rybicki
KURATOR WYSTAWY
Michał Miegoń
WSPÓŁPRACA
Karin Moder
PROJEKT GRAFICZNY
Jan Rosiek
PROJEKT ARANŻACJI I PRODUKCJA
Biuro kreacja – Dorota Terlecka, Anna Sabała-Bykowska
TEKSTY
Dawid Gajos, Dariusz Małszycki, Michał Miegoń, Barbara Mikołajczuk, Joanna Mróz
DOBÓR EKSPONATÓW
Aneta Baranowska, Dominika Kamińska, Józef Głowacki, Piotr Czerepak, Damian Piątkowski
MONTAŻ
Artmontage
FOTOGRAFIE
Muzeum Miasta Gdyni, KOSYCARZ FOTO PRESS / KFP, Marek Sałatowski, Przemysław Kozłowski, Zbigniew Treppa
EKSPONATY
Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni
PLANY I DOKUMENTY
Muzeum Miasta Gdyni
PARTNERZY WYSTAWY
Senat Rzeczypospolitej Polskiej
ORGANIZATORZY
Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni
W sobotni wieczór (07.02.26) oficjalnie otworzyliśmy wystawę pełną gdyńskiego blasku – ćwierć wieku historii miasta na fotografiach Bolesławy i Edmunda Zdanowskich.

Na scenie (od lewej) kuratorzy wystawy: Dariusz Małszycki i Leszek Żurek. fot. Alina Żemojdzin
Ekspozycję uroczyście otworzyła Karin Moder (Dyrektor Muzeum Miasta Gdyni) wraz z Prezydent Miasta Gdyni – Aleksandrą Kosiorek. Podczas wydarzenia zabrali też głos: Mariusz Bzdęga (Dyrektor ds. Kultury i Aktywności Mieszkańców), Mariusz Sładczyk (Dziekan Wydziału Sztuki Nowych Mediów PJATK Gdańsk), a także kuratorzy wystawy: Dariusz Małszycki oraz Leszek Żurek.
Całą fotodokumentację z wernisażu wystawy można zobaczyć w dedykowanej fotogalerii.

Odwiedzający na wystawie Światło Gdyni. Fot. Alina Żemojdzin
Gratulujemy całemu zespołowi projektowemu:
– Dariuszowi Małszyckiemu, Leszkowi Żurkowi – kuratorom wystawy.
– Grzegorzowi Domowiczowi za projekt wykonawczy i graficzny wystawy.
– Rafałowi Frankowskiemu, Marzenie Markowskiej, Oldze Lewandowskiej, Michałowi Miegoniowi, Karin Moder, Ewie Siwek, Patrycji Wójcik za współpracę przy projekcie.
Podziękowania kierujemy również na ręce Prezydent Miasta Gdyni – Aleksandra Kosiorek za objęcie wystawy honorowym patronatem.
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni wszystkim partnerom wystawy: Miastu Gdynia, Polsko Japońskiej Akademii Technik Komputerowych Gdańsk, firmie Allcon oraz Związkowi Polskich Artystów Fotografików (Okręg Pomorski).
Za objęcie patronatem medialnym Światło Gdyni dziękujemy: portalom Fotopolis.pl i Trojmiasto.pl, Radiu Gdańsk, TVP Historia i magazynowi Zawsze Pomorze.

Katalog do wystawy Światło Gdyni wyeksponowany w przestrzeni sklepiku muzealnego. Fot. Alina Żemojdzin.
Otwarciu ekspozycji towarzyszyła premiera zjawiskowego katalogu, dedykowanego wystawie, do którego dołączonych zostało kilkanaście printów fotografii artystycznego duetu. Album dostępny jest już w sprzedaży stacjonarnie w sklepiku muzealnym i sklepie online Muzeum.
Światło Gdyni. Fotografie Bolesławy i Edmunda Zdanowskich 1945-1970 można podziwiać aż do 10 stycznia 2027 roku, a już w najbliższą niedzielę (1.03.2026) o godzinie 14:00 odbędzie się pierwsze oprowadzanie kuratorskie, na które cały czas dostępne są bilety!
W piątkowy wieczór (06.02.26) Muzeum Miasta Gdyni stało się przestrzenią spotkania autorów, badaczy oraz pasjonatów historii, którzy wspólnie świętowali premierę nowej platformy cyfrowej. Spotkanie było wyjątkową okazją do wymiany wiedzy oraz rozmów o tożsamości naszego miasta w przededniu stulecia nadania Gdyni praw miejskich.
O kulisach powstawania tego cyfrowego zasobu opowiedziały kuratorka Aleksandra Sobczyk oraz redaktorka Gabriela Zbirohowska-Kościa. Przybliżyły one proces digitalizacji haseł oraz nowatorską koncepcję połączenia archiwalnych zasobów w jedną, spójną platformę. Mariusz Bzdęga, Dyrektor Zarządzający ds. Kultury i Aktywności Mieszkańców, zaprezentował ciekawostki ukryte w zasobach platformy. Podczas wydarzenia głos zabrała również Małgorzata Sokołowska, autorka wydanej drukiem „Encyklopedii Gdyni”, która stała się inspiracją dla powstania portalu GDYNIA W SIECI \ ENCYKLOPEDIA MIASTA.

Kuratorka Aleksandra Sobczyk oraz redaktorka Gabriela Zbirohowska-Kościa w trakcie premiery platformy. Fot. Rafał Malko
Wydarzenie uświetniła obecność partnerów i mecenasów projektu. Głos zabrała rzeczniczka prasowa Portu Gdynia, Kalina Gierblińska, podkreślając wagę wspierania inicjatyw opartych na rzetelnej wiedzy. Wśród podmiotów zaangażowanych w powstanie portalu znaleźli się: Radmor oraz Exon, a także partnerzy naukowi: Biblioteka Politechniki Gdańskiej, reprezentowana przez dr Annę Dąbrowską, Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych oraz Instytut Oceanologii.

Przy mikrofonie dr Anna Dąbrowska – Dyrektorka Biblioteki Politechniki Gdańskiej. Fot. Rafał Malko
Nowoczesna forma portalu to efekt współpracy z profesjonalistami – za oprawę graficzną strony oraz komunikacji wizualnej odpowiada Studio Graficzne Linia 2.
Po części oficjalnej goście eksplorowali platformę na specjalnie przygotowanych stanowiskach multimedialnych. Na ekranach dotykowych można było nie tylko odkrywać historię, ale również odnaleźć nazwiska autorów przypisane do konkretnych haseł.

Goście testujący portal GDYNIA W SIECI \ ENCYKLOPEDIA MIASTA z kuratorką projektu – Aleksandrą Sobczyk. Fot. Rafał Malko
Zapraszamy do odkrywania historii Gdyni:
www.gdyniawsieci.pl
Cała fotorelację z wydarzenia można zobaczyć w dedykowanej fotogalerii.
Historia Gdyni wiąże się z wieloma, często bezprecedensowymi, decyzjami politycznymi, wynikającymi nie tylko z potrzeby rozwoju gospodarczego państwa oraz marzeń o nowoczesnej Polsce z własnym portem nad Bałtykiem, lecz także z konieczności uporządkowania sytuacji prawnej inwestycji, której budowa – odbywająca się w niezwykle szybkim tempie – nierzadko wyprzedzała formalne działania rządzących. W świadomości mieszkańców data 10 lutego 1926 roku funkcjonuje jako dzień nadania Gdyni praw miejskich. Jednak z punktu widzenia prawa równie ważna, a może nawet ważniejsza, jest data 4 marca 1926 roku, kiedy rozporządzenie Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej zostało ogłoszone w Dzienniku Ustaw i weszło w życie. Te dwie daty – decyzji i prawnej egzekucji – tworzą podwójny rytm „narodzin” miasta. Pierwsza jest symbolem, druga – faktem prawnym. Jest jednak jeszcze trzecia data, niemal całkowicie zapomniana przez Gdynian, która określa prawdziwe narodziny miasta – 26 kwietnia 1926 roku.
Wieś Gdynia
Zrozumienie, dlaczego Gdynia otrzymała prawa miejskie w lutym 1926 roku, lecz formalnie stała się miastem dopiero w kolejnych tygodniach, wymaga szerszego spojrzenia na kontekst historyczny, w jakim Pomorze znalazło się po 1920 roku. Istotna jest również treść samego rozporządzenia Rady Ministrów o nadaniu Gdyni praw miejskich, a także mechanizmu administracyjnego obowiązującego w II Rzeczypospolitej.
Po odzyskaniu niepodległości i powrocie Pomorza do Polski w lutym 1920 roku, na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego, aż do 1926 roku Gdynia formalnie pozostawała gminą wiejską w powiecie wejherowskim. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na sam proces przechodzenia nowoutworzonego województwa pomorskiego pod polską jurysdykcję, który okazał się wyjątkowo skomplikowany zarówno pod względem politycznym, jak i administracyjnym. Teren województwa pomorskiego był sukcesywnie przejmowany przez Wojsko Polskie pod dowództwem generała Józefa Hallera w okresie od 17 stycznia do końca marca 1920 roku. Do liczącej około 1200 mieszkańców Gdyni 2. pułk Szwoleżerów Rokitiańskich dotarł 13 lutego 1920 roku, formalnie włączając wieś do państwa polskiego[1]. Mimo przejęcia władzy przez Polaków w kluczowym dla gospodarki regionie, który przez ponad sto lat pozostawał pod zarządem pruskiego zaborcy, przez kolejne miesiące (z nielicznymi wyjątkami określonymi w ustawie z dnia 23 czerwca 1921 r. „o wprowadzeniu dekretów, ustaw sejmowych i rozporządzeń Rządu oraz o dalszem uzgodnieniu ustawodawstwa na obszarze b. dzielnicy pruskiej”) nadal obowiązywały pruskie przepisy administracyjne czy infrastruktura budowana z uwzględnieniem interesu Niemiec[2]. Na ich podstawie gminą zarządzała Rada Gminna i wójt wybierany przez tę radę, którym w Gdyni od 1919 roku pozostawał Jan Radtke[3]. Proces integracji Pomorza z resztą Polski wymagał czasu i był przeprowadzany stopniowo.

Legitymacja nr 397 odznaki honorowej „Front Pomorski” wystawiona na nazwisko Izydora Kurdyna. Dokument podpisał gen. broni Józef Haller, wyd. Wojsko Polskie, 1920-1923 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/12)
Choć pierwsze widoczne zmiany w funkcjonowaniu wsi Gdynia nastąpiły już pod koniec 1920 roku, kiedy władze państwa wysłały inżyniera Tadeusza Wendę na Pomorze i rozpoczęto pierwsze prace przy budowie nowego portu morskiego, rzeczywiste przemiany prawne w gdyńskiej administracji zaczęły następować po 23 września 1922 roku, kiedy Sejm RP formalnie przyjął ustawę o budowie portu w Gdyni[4]. Decyzja ta sprawiła, że wieś stała się placem budowy o strategicznym znaczeniu dla całego państwa. Wraz z napływem robotników, inżynierów i przedsiębiorców gwałtownie rosła liczba mieszkańców, a równolegle z nią potrzeba stworzenia nowoczesnych struktur administracyjnych, adekwatnych do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, ponieważ dotychczasowy ustrój nie odpowiadał potrzebom szybko urbanizującej się miejscowości.
Budowa portu w Gdyni była inwestycją państwową, finansowaną i nadzorowaną bezpośrednio przez rząd oraz ściśle związaną z polityką państwa. Gmina wiejska nie miała kompetencji do zarządzania tak dużą inwestycją ani do radzenia sobie z jej konsekwencjami administracyjno-społecznymi. Nie była w stanie prowadzić planowania przestrzennego na skalę miejską ani organizować usług komunalnych odpowiadających potrzebom rozwijającego się portu. Władze państwa były świadome tych ograniczeń. W 1925 roku dokonano pierwszych zmian administracyjnych, zmierzających do ujednolicenia zasięgu władzy lokalnej na terenie budującego się portu, przez środek którego przebiegała granica powiatów puckiego i wejherowskiego. Generowało to wiele problemów, dlatego w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 1925 roku, ogłoszonym w Dzienniku Ustaw 9 stycznia 1926 roku, gminę Oksywie wyłączono z terenu powiatu puckiego i włączono do gminy Gdynia, położonej w powiecie wejherowskim[5].
W tym samym roku powstał Międzyministerialny Komitet do Spraw Rozbudowy Miasta Gdyni, którego plany zakładały, że w niedalekiej przyszłości miejscowość osiągnie 60 000 mieszkańców. Następne kilkanaście lat pokazało, że rzeczywistość przerosła te szacunki ponad dwukrotnie[6]. Wobec tak dynamicznego rozwoju władze państwowe dążyły do nadania Gdyni statusu miasta, który umożliwiałby między innymi powołanie magistratu i rady miejskiej, skuteczne zarządzanie rosnącą liczbą mieszkańców, samodzielne prowadzenie finansów miejskich oraz rozwój infrastruktury na poziomie miejskim. W tym kontekście decyzja o nadaniu Gdyni ustroju miejskiego była nie tylko symboliczna, ale po prostu konieczna.
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 roku
W latach dwudziestych XX wieku tworzenie nowych gmin miejskich, zmiany granic gmin, odbieranie, a przede wszystkim nadawanie praw miejskich gminom wiejskim leżało w wyłącznych kompetencjach Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej[7]. Co za tym idzie, również w przypadku Gdyni decyzja o nadaniu ustroju miejskiego była decyzją rządową, podjętą na najwyższym szczeblu administracji państwowej. Rozporządzenie, które przesądziło o jej przyszłości, podpisane przez Prezesa Rady Ministrów Aleksandra Skrzyńskiego oraz Ministra Spraw Wewnętrznych Władysława Raczkiewicza, nosiło tytuł: „Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 r. o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem na przyjęcie ustroju według pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r.”. Ten krótki dokument – składający się z zaledwie trzech paragrafów – miał ogromne znaczenie dla dalszego funkcjonowania Gdyni.
W pierwszym paragrafie czytamy:
Gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem zezwala się na przyjęcie ustroju pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r.[8]
Powyższe sformułowanie ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia całego procesu, ponieważ nie odnosi się do „nadania praw miejskich” w sensie stworzenia nowego ustroju, lecz do zezwolenia na przyjęcie istniejącego modelu miejskiego, obowiązującego wcześniej w zaborze pruskim. Było to rozwiązanie typowe dla Pomorza, gdzie taki system funkcjonował do 1920 roku. Dlaczego jednak zdecydowano się na zastosowanie pruskiej ordynacji miejskiej? Przede wszystkim ordynacja z 1853 roku regulowała ustrój miast w sześciu wschodnich prowincjach państwa pruskiego i była dobrze znana lokalnym urzędnikom, jak i mieszkańcom, również w Gdyni. Określała ona zasady wyborów, zakres kompetencji poszczególnych organów oraz sposób podejmowania decyzji, co pozwalało na szybkie przekształcenie Gdyni w gminę miejską bez konieczności tworzenia nowych regulacji. Ordynacja ta obowiązywała na Pomorzu aż do początku lat trzydziestych XX wieku. Wybór tego modelu był więc pragmatyczny, zgodny z polityką państwa i pozwalał na podjęcie działań szybkich, praktycznych i zgodnych z lokalną tradycją administracyjną[9].
Paragraf drugi rozporządzenia wskazywał organ odpowiedzialny za jego wykonanie:
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Ministrowi Spraw Wewnętrznych[10].
Była to standardowa formuła, choć w tym przypadku szczególnie istotna, ponieważ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW) było w latach dwudziestych XX wieku kluczowym organem odpowiedzialnym za nadzór nad samorządem terytorialnym.
W paragrafie trzecim znalazło się zdanie, które przesądziło o różnicy między datą decyzji a datą wejścia w życie:
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia[11].
W II Rzeczypospolitej obowiązywała zasada, zgodnie z którą akt prawny zaczynał obowiązywać dopiero po ogłoszeniu go w Dzienniku Ustaw. Zasada promulgacji miała zapewniać przejrzystość i jednolitość systemu prawnego oraz powszechny dostęp obywateli do treści aktów prawnych, a jej istota zamykała się w łacińskiej maksymie lex non promulgata non obligat – „prawo nieogłoszone nie obowiązuje”. Innymi słowy, bez publikacji w Dzienniku Ustaw żaden akt nie miał mocy prawnej.
W konsekwencji 10 lutego 1926 roku był dniem, w którym państwo polskie – decyzją Rady Ministrów – formalnie uznało, że Gdynia powinna stać się miastem. Był to moment o znaczeniu politycznym, administracyjnym i symbolicznym. Jednak samo podpisanie dokumentu nie nadawało mu mocy obowiązującej i nie oznaczało jeszcze, że Gdynia stała się miastem w sensie prawnym. Data 10 lutego jest więc wyłącznie dniem podpisania aktu decyzji o zmianie ustroju Gdyni, sformalizowania jej i rozpoczęcia procesu jej publikacji. Przez kolejne tygodnie – aż do momentu publikacji aktu w Dzienniku Ustaw – formalnie pozostała gminą wiejską.

Dziennik Ustaw nr 21 z 4 marca 1926 roku nr 21, strona 1, pozycja 127 – „Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 r. o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem na przyjęcie ustroju według pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r.”, 04.03.1926 (ze zbiorów strony dziennikustaw.gov.pl)
Publikacja Rozporządzenia w Dzienniku Ustaw z dnia 4 marca 1926 roku
Aby lepiej zrozumieć, dlaczego Gdynia nie stała się miastem już 10 lutego 1926 roku, trzeba przyjrzeć się bliżej mechanizmowi promulgacji prawa w II Rzeczypospolitej. Dziennik Ustaw był wówczas jedynym oficjalnym spisem powszechnie obowiązujących aktów normatywnych i nie ukazywał się codziennie. Częstotliwość jego wydawania zależała przede wszystkim od liczby aktów oczekujących na ogłoszenie. Proces publikacji aktu prawnego – od momentu jego podpisania do publikacji – obejmował kilka etapów: przygotowanie dokumentu do druku, skład i korektę tekstu, ustalenie kolejności publikacji, a następnie druk i dystrybucję. Na tempo publikacji wpływała również kolejność wpływu aktów i aktualne obciążenie drukarni państwowej. W praktyce kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dni oczekiwania na wejście aktu w życie było powszechnie przyjętą normą. Za datę początku obowiązywania danego rozporządzenia uznawano dzień jego ogłoszenia w Dzienniku Ustaw[12]. Gdynia nie była w tej sytuacji wyjątkiem – funkcjonowała w ramach systemu, który działał według jasno określonych zasad[13].
Rozporządzenie dotyczące uzyskania praw miejskich przez Gdynię zostało ogłoszone w pierwszym Dzienniku Ustaw, który pojawił się po wydaniu rozporządzenia Rady Ministrów. Był to opublikowany 4 marca 1926 roku Dziennik Ustaw nr 21 z 1926 roku. Dopiero tego dnia Gdynia stała się gminą miejską w sensie prawnym (de iure). Różnica 22 dni między 10 lutego a 4 marca nie wynikała zatem z celowego działania – opóźnienia czy zaniedbania – lecz z realiów pracy administracji państwowej.

Reprodukcja obwieszczenia (aktu nadania) o nadaniu praw miejskich Gdyni wydana przez Wojewodę Pomorskiego Stanisława Wachowiaka, fot. Gerard Waleszkowski, wyd. Wojewoda Pomorski w Toruniu, 26.04.1926 (ze zbiorów prywatnych)[14]
Kolejną ważną, choć z pewnością zapomnianą datą w historii uzyskania statusu miasta przez Gdynię jest dzień 26 kwietnia 1926 roku. To wtedy oficjalnie zakończył się proces faktycznego (de facto) wejścia w życie aktu prawnego, potwierdzony przez Wojewodę Pomorskiego Stanisława Wachowiaka w wydanym przez niego tego dnia obwieszczeniu (akcie nadania):
W wykonaniu zarządzenia Pana Ministra Spraw Wewnętrznych Władysława Raczkiewicza wszem wobec i każdemu z osobna, komu o tem wiedzieć należy, niniejszym oznajmiam, że Rada Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej pod przewodnictwem prezesa Rady Ministrów Dr. Aleksandra Skrzyńskiego, kierując się pragnieniem przyśpieszenia rozwoju Gdyni jako portu polskiego, rozporządzeniem Swem z Dnia Dziesiątego Lutego Tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku, ogłoszonem w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej Nr 21 poz. 127, postanawia wynieść gminę wiejską Gdynia w powiecie wejherowskim w Województwie Pomorskiem do godności miasta i przypuścić do wszelkich praw miastom przysługującym na zasadzie Ordynacji Miejskiej.
W Toruniu, dnia dwudziestego szóstego kwietnia Tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku.
Wojewoda Pomorski
St. Wachowiak[15]
Choć w rozporządzeniu Rady Ministrów nie wspomniano wprost o wojewodzie pomorskim, to w praktyce właśnie on był organem administracji państwowej odpowiedzialnym za wdrożenie decyzji rządu na szczeblu lokalnym. Wojewoda nie ogłaszał prawa, lecz stwierdzał fakt, że prawo weszło w życie[16]. Czas między 4 marca a 26 kwietnia przeznaczony był na konkretne czynności administracyjne pozostające w jego kompetencjach. Po otrzymaniu oficjalnego egzemplarza Dziennika Ustaw wojewoda musiał określić skutki prawne aktu podpisanego przez Radę Ministrów, w tym między innymi ustalić, jakie urzędy gminy wiejskiej ulegają likwidacji i jakie kompetencje przechodzą na nowe organy miejskie, przygotować instrukcje dla władz gminy i starosty powiatowego, a także określić tryb wyboru władz miejskich, w tym wskazać organ tymczasowo zarządzający miastem.
Wypełniając ten obowiązek, Stanisław Wachowiak powołał z dniem 10 kwietnia 1926 roku Augustyna Krauze na urząd komisarycznego burmistrza Gdyni. Postawiono przed nim zadania zorganizowania administracji miejskiej, a przede wszystkim przygotowania wyborów do Rady Miasta[17]. Równie istotną kwestią, którą musiał uregulować wojewoda, było ustalenie granic nowo powstałego miasta, ponieważ rządowe rozporządzenie tego nie określało. Pomorski Urząd Wojewódzki, we współpracy z geodetami, przygotował w tym czasie mapy dokładnie wyznaczające przebieg granic Gdyni z sąsiednimi gminami.

Mapa topograficzna Gdyni i okolicznych miejscowości w okresie uzyskania przez nią praw miejskich w skali 1:25000, 1925-1926 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/431)
Co Gdynia zyskała, stając się miastem?
Nadanie Gdyni praw miejskich – a właściwie zezwolenie na przyjęcie ustroju miejskiego – było czymś więcej niż formalnością administracyjną. Było wydarzeniem, które zmieniło sposób funkcjonowania miejscowości, jej strukturę społeczną, możliwości inwestycyjne i pozycję w regionie. Gmina wiejska, nawet tak dynamicznie rozwijająca się jak Gdynia, miała ograniczone kompetencje, a co za tym idzie – możliwości. Nie mogła prowadzić inwestycji na skalę, której wymagał budujący się port ani planować przestrzeni w sposób odpowiadający potrzebom szybko wzrastającej liczby mieszkańców. Nadanie Gdyni ustroju miejskiego stało się zatem warunkiem koniecznym jej dalszego rozwoju. Choć data podjęcia decyzji – 10 lutego – była symboliczna, można przypuszczać, że już wówczas była dla wielu mieszkańców szczególnie istotna, ponieważ właśnie wtedy zaczęto mówić o Gdyni jako o przyszłym mieście, a w prasie i radiu zaczęły pojawiać się pierwsze informacje na ten temat. Dopiero jednak wejście w życie rozporządzenia 4 marca przyniosło realne skutki.
Od 4 marca 1926 roku – choć poszczególne zmiany wdrażano stopniowo, a cały proces formalnie zakończył się 26 kwietnia – Gdynia przestała być gminą wiejską i uzyskała status gminy miejskiej[18]. W konsekwencji powołano magistrat, komisarycznego burmistrza i tymczasową Radę Miejską. Z perspektywy planów, jakie wiązano z Gdynią, najważniejsze okazały się nowe możliwości budżetowe, znacznie większe niż w przypadku gminy wiejskiej, zwłaszcza w zakresie źródeł dochodów. Miasto mogło odtąd w pełni samodzielnie nakładać podatki lokalne, zaciągać kredyty i pozyskiwać środki z budżetu państwa, uzyskując pełną zdolność do prowadzenia inwestycji miejskich, organizacji usług publicznych, takich jak służby bezpieczeństwa i zdrowia, instytucje kultury czy szkoły, zapewnienia sprawnego funkcjonowania usług komunalnych (m.in. wywozu śmieci z miasta i portu) oraz planowania przestrzennego na dużą skalę. Niemal niezwłocznie rozpoczęto rozbudowę infrastruktury niezbędnej dla funkcjonowania miasta, jak i dynamicznie rozbudowującego się portu, którego działanie wymagało ścisłej współpracy Biura Budowy Portu z władzami miejskimi.
W kolejnych latach powstała nowa siatka ulic, rozbudowano wodociągi i kanalizację, a także uruchomiono sieć elektryczną. Wkrótce po 1926 roku rozpoczęto również prace nad stworzeniem planu urbanistycznego miasta. W następnych latach powstały nowe projekty, które ukształtowały nowoczesną Gdynię, choć nie wszystkie zostały zrealizowane, ich wpływ na rozwój miasta był fundamentalny. Ustrój miejski stworzył ramy prawne, które umożliwiły rozwój urbanistyczny na niespotykaną wcześniej skalę, z uwzględnieniem potrzeb rozwijającego się portu[19]. Choć nie wszystkie inwestycje udało się zrealizować od razu, w latach trzydziestych XX wieku Gdynia stała się jednym z najważniejszych ośrodków nowoczesnej urbanistyki w Polsce. Nazywana była „białym miastem”, mogła poszczycić się wyjątkowymi modernistycznymi kamienicami, imponującymi budynkami użyteczności publicznej oraz nowoczesnymi osiedlami mieszkaniowymi. Wszystkie te zmiany nie byłyby możliwe, gdyby we właściwym momencie nie podjęto decyzji o nadaniu Gdyni impulsu do rozwoju, jakim było uzyskanie przez nią praw miejskich.
dr Dawid Gajos
Bibliografia:
– Ł. Balcer, Ustrój administracyjny Gdyni w latach 1920-1939, [w:] „Rocznik Gdyński” nr 5, 1984, nr 5,
– M. Grześ, Haller Józef (1873 – 1960), Gdynia.pl, https://www.gdynia.pl/o-gdyni/honorowi-obywatele-gdyni,2620/haller-jozef-1873-1960,380168 [dostęp: 14.01.2026],
– M. Jędrzejczak, Wejście w życie a obowiązywanie aktu prawnego, „Zeszyt Studencki Kół Naukowych Wydziału Prawa i Administracji UAM”, Poznań 2012, nr 2,
– M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021,
– A. Kuncewicz, Plan zabudowania m. Gdyni, [w:] „Biuletyn Urbanistyczny”, rok I nr I, styczeń 1933, Biblioteka Główna Politechniki Warszawskiej, https://bcpw.bg.pw.edu.pl/dlibra/publication/8974/edition/8532?language=pl [dostęp: 14.01.2026],
– D. Małszycki, Augustyn Krauze – pierwszy burmistrz miasta Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2023/02/augustyn-krauze-pierwszy-burmistrz-miasta-gdynia/ [dostęp: 14.01.2026],
– S. Olszewski, Ordynacja dla gmin wiejskich z 3-go lipca 1891 roku i ustawy dodatkowe, Katowice 1927,
– Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 1925 r. o przyłączeniu gminy Oksywie do gminy Gdynia, Dziennik Ustaw 1926 nr 1 poz. 7, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19260010007 [dostęp: 14.01.2026],
– Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 r. o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem na przyjęcie ustroju według pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r., Dziennik Ustaw 1926 nr 21 poz. 127, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19260210127 [dostęp: 14.01.2026],
– Ustawa z dnia 23 czerwca 1921 r. o wprowadzeniu dekretów, ustaw sejmowych i rozporządzeń Rządu oraz o dalszem uzgodnieniu ustawodawstwa na obszarze b. dzielnicy pruskiej, Dziennik Ustaw 1921 nr 75 poz. 511, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19210750511 [dostęp: 14.01.2026],
– Ustawa z dnia 23 września 1922 r. o budowie portu w Gdyni, Dziennik Ustaw 1922 nr 90 poz. 824, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19220900824 [dostęp: 14.01.2026],
– S. Wachowiak, Obwieszczenie o nadaniu praw miejskich Gdyni, wyd. Wojewoda Pomorski w Toruniu, 26.04.1926 r.
[1] M. Grześ, Haller Józef (1873 – 1960), Gdynia.pl, https://www.gdynia.pl/o-gdyni/honorowi-obywatele-gdyni,2620/haller-jozef-1873-1960,380168 [dostęp: 14.01.2026].
[2] Więcej patrz: S. Olszewski, Ordynacja dla gmin wiejskich z 3-go lipca 1891 roku i ustawy dodatkowe, Katowice 1927; Ustawa z dnia 23 czerwca 1921 r. o wprowadzeniu dekretów, ustaw sejmowych i rozporządzeń Rządu oraz o dalszem uzgodnieniu ustawodawstwa na obszarze b. dzielnicy pruskiej, Dziennik Ustaw 1921 nr 75 poz. 511, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19210750511 [dostęp: 14.01.2026].
[3] Ł. Balcer, Ustrój administracyjny Gdyni w latach 1920-1939, [w:] „Rocznik Gdyński” 1984, nr 5, s. 34-35.
[4] Ustawa z dnia 23 września 1922 r. o budowie portu w Gdyni, Dziennik Ustaw 1922 nr 90 poz. 824, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19220900824 [dostęp: 14.01.2026].
[6] W czerwcu 1939 roku w Gdyni mieszkało ponad 127 000 osób.; M. Kłodziński, Gdynia. Perła II Rzeczypospolitej, Ekspozycja historyczna Biura Programu „Niepodległa” oraz Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, 2021; A. Kuncewicz, Plan zabudowania m. Gdyni, [w:] „Biuletyn Urbanistyczny”, rok I nr I, styczeń 1933, Biblioteka Główna Politechniki Warszawskiej, s. 4-5, https://bcpw.bg.pw.edu.pl/dlibra/publication/8974/edition/8532?language=pl [dostęp: 14.01.2026].
[7] Ustawa z dnia 23 czerwca 1921 r. o wprowadzeniu dekretów…
[8] Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 r. o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem na przyjęcie ustroju według pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r., Dziennik Ustaw 1926 nr 21 poz. 127, Internetowy System Aktów Prawnych, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19260210127 [dostęp: 14.01.2026].
[9] Teoretycznie w tym przypadku możliwe było zastosowanie również polskiej ustawy o samorządzie miejskim z 1919 roku, jednak ta ustawa była stosowana głównie na terenach byłego zaboru rosyjskiego i austriackiego, a jej wdrożenie na Pomorzu wymagałoby głębokiej reorganizacji administracyjnej oraz szkoleń lokalnych urzędników, którzy nie mieli doświadczenia w pracy z tym systemem administracyjnym.
[10] Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 lutego 1926 r. o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia…
[11] Tamże.
[12] M. Jędrzejczak, Wejście w życie a obowiązywanie aktu prawnego, „Zeszyt Studencki Kół Naukowych Wydziału Prawa i Administracji UAM”, Poznań 2012, nr 2, s. 69.
[13] Kolejność publikacji w Dzienniku Ustaw jednak nie zawsze była chronologiczna. Czasem dokumenty podpisane później ukazywały się wcześniej, jeśli miały wyższy priorytet, były krótsze i łatwiejsze do składu, dotyczyły spraw pilnych lub po prostu zostały przygotowane do druku szybciej.
[14] W zbiorach Muzeum Miasta Gdyni znajduje się jedynie czarno-biała kopia obwieszczenia (aktu nadania) wydanego przez wojewodę Stanisława Wachowiaka. Oryginał dokumentu niestety zaginął, prawdopodobnie w czasie II wojny światowej. Koloryzacja kopii dokumentu załączona do artykułu została przez nieznanego autora, a samo odwzorowanie kolorów może nieznacznie odbiegać od oryginału.
[15] S. Wachowiak, Obwieszczenie o nadaniu praw miejskich Gdyni, wyd. Wojewoda Pomorski w Toruniu, 26.04.1926 r.
[16] Obwieszczenie wojewody było zatem aktem wykonawczym, a nie prawotwórczym.
[17] Wybory do Rady Miejskiej Gdyni odbyły się 14 listopada 1926 roku, zaś w grudniu nowa Rada wybrała Augustyna Krauze na burmistrza miasta Gdyni.; D. Małszycki, Augustyn Krauze – pierwszy burmistrz miasta Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni, https://muzeumgdynia.pl/2023/02/augustyn-krauze-pierwszy-burmistrz-miasta-gdynia/ [dostęp: 14.01.2026].
[18] W praktyce jednak pewne elementy budowania administracji miejskiej były wdrażane również po 26 kwietnia 1926 roku.
[19] A. Kuncewicz, Plan zabudowania m. Gdyni…, https://bcpw.bg.pw.edu.pl/dlibra/publication/8974/edition/8532?language=pl [dostęp: 14.01.2026].