Ułatwienia dostępu
PL EN

ul. Zawiszy Czarnego 1
81-374 Gdynia  
+48 58 662 09 55

wt. – czw . . . 10–18
pt . . . . . . . . . 12–20
sob., ndz . . .  10–17

ulgowy  . . . . 7 zł
normalny . . 15 zł
rodzinny .  . 40 zł

„Człowiek cierpliwy, gołębiego serca, przychylny ludziom, inspirował się pięknem światła w całości jego przejawów” – tak wspomina swojego ojca Andrzej Śramkiewicz.  

Kazimierz Śramkiewicz urodził się w 1914 r. w Poniecu. Studiował na Wydziale Architektury na Politechnice Lwowskiej w latach 1932-1939, był asystentem Władysława Lama. Po wojnie, choć zamieszkał w Gdańsku, kontynuował naukę na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a w roku 1947 uzyskał dyplom. Od 1950 do 1984 roku pracował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. To właśnie tu – jak pisze Krystyna Onak – „osiągnął najdojrzalszy charakter swojej twórczości”. W latach 1964-1967 piastował stanowisko prorektora tej uczelni. Zakres podejmowanej przez niego tematyki był szeroki – od martwych natur i pejzaży, poprzez wątki muzyczne aż po morskie i stoczniowo-portowe.

Za swoją artystyczną twórczość Kazimierz Śramkiewicz został uhonorowany licznymi nagrodami i wyróżnieniami, w tym II nagrodą za prace prezentowane na wystawie Plastycy w Walce o Pokój (1950) i złotym medalem na Biennale Romana d’Arte Contemporanca w Rzymie (1969).  Był także dwukrotnym laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska (1974 i 1986). W roku 1974 zdobył nagrodę II stopnia Ministra Kultury i Sztuki za szczególne osiągnięcia w dziedzinie artystyczno-dydaktycznej oraz dydaktyczno-wychowawczej. Poza malarstwem uprawiał również rysunek i grafikę.

Żona Kazimierza Śramkiewicza, Jadwiga, również zajmowała się malarstwem. Tą samą ścieżką podążył ich syn, Andrzej.

Umiłowanie porządku i odrobina magii

Śramkiewicz preferował możliwie wierne oddanie otaczającej rzeczywistości, czemu dał wyraz chociażby w pracach poświęconych tematyce stoczniowo-portowej. Korzystał ze zdjęć, ale – jak twierdzi syn – prawdopodobnie sam podejmował wyprawy na tereny, do których „zwykły śmiertelnik nie miał wejścia”. Dzięki temu realistycznie przedstawiał konstrukcje maszyn, budowle, żywioł wody – te motywy robiły na nim ogromne wrażenie, „elektryzowały” go. „Surowe rytmy konstrukcji”, oszczędność środków wyrazu, tendencje do geometryzacji i architektonicznych podziałów w kompozycji – za tym kryło się „poczucie konieczności uporządkowania świata, przestrzeni”.

Śramkiewicz świetnie operował detalem, być może dzięki niesamowitej, wręcz fotograficznej pamięci. Andrzej Śramkiewicz opowiadał, że kiedy ojciec chciał pokazać rozmówcy jakiś przedmiot (pamiątkę czy stare zdjęcie), pamiętał z najwyższą precyzją miejsce, w której szafce, w której szufladce ten przedmiot się znajdował.

Choć syn artysty, zapytany o styl ojca, mówił: „raczej trzymał się realizmu”, badacze twierdzą, że nie był to realizm sensu stricto, ale przefiltrowany przez konkretne tendencje i upodobania do określonych środków artystycznych. Malarz umiejętnie łączył precyzyjny warsztat z elementem misterium, tajemnicy, pewnego niedopowiedzenia. Stąd w jego twórczości specyficzne operowanie plamą barwną, sugerowanie raczej pewnych elementów niż konkretne ich odwzorowanie, syntetyczność form. W rezultacie jego dzieła – zwłaszcza gdy łączą np. industrialny świat portowy z charakterystycznymi „srebrzystymi szarzyznami” – mają w sobie pewien szczególny czar, który trudno ująć w słowa.

Inspiracje

Artysta uwielbiał podróżować. Korzystał z tej sposobności, kiedy tylko się nadarzała. Duże wrażenie zrobiły na nim Włochy. Udało mu się tam pojechać na kilka tygodni w 1964 roku, z żoną Jadwigą. Uwiecznił tamtejsze pejzaże i scenerie portowe, oszołomiony włoskim kolorytem, światłem, zabytkami. Na co dzień Śramkiewicz miał swoją pracownię na Targu Rybnym w Gdańsku, tuż przy zakręcie Motławy. A inspiracje artystyczne znajdował tuż za oknem – Ołowianka, statki, nieustanny ruch toczący się na rzece.

Bardzo ważnym wątkiem w twórczości Kazimierza Śramkiewicza była muzyka.  Niejednokrotnie w swoich dziełach oddawał atmosferę koncertów, można niemalże usłyszeć dźwięki przedostające się przez fakturę malarską. Muzyka dostarczała mu wielu inspiracji w procesie kreacyjnym (o czym świadczą prace poświęcone m.in. koncertom jazzowym), jednak malarz delektował się nią nie tylko przy płótnie. Mógł się również pochwalić pokaźną kolekcją płyt winylowych (miał ich około 2, 5 tysiąca!). Preferował muzykę klasyczną.

Na wystawie czasowej MORZE \ MIASTO \ PORT znajdują się dwie prace autorstwa tego artysty pochodzące ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni oraz jedna użyczona przez Muzeum Narodowe w Gdańsku.

Gabriela Zbirohowska-Kościa

BIBLIOGRAFIA:

B. Kowalska, Kazimierz Śramkiewicz – malarstwo, Gdańsk 1969, wstęp do katalogu wystawy zorganizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków i Centralne Biuro Wystaw Artystycznych.

K. Onak, Kazimierz Śramkiewicz – ocalić od zapomnienia, wstęp do katalogu wystawy,  Gdańsk 2010.

Kazimierz Śramkiewicz, „Port w Gdyni”, 1968, olej na płycie, zbiory
Muzeum Miasta Gdyni

Wystarczy spojrzeć na mapę miasta, by przekonać się jak zielona jest Gdynia. Położenie tak dużego, cennego przyrodniczo obszaru leśnego na styku z dużą aglomeracją stanowi ewenement na skalę Polski. Jego większa część chroniona jest w ramach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Gdynia była związana z puszczą od wielu wieków. Lasy gdyńskie i chylońskie w okresie od 1188 roku do I rozbioru Polski w 1772 roku należały w większości do klasztoru cystersów oliwskich, a później zostały upaństwowione przez pruski rząd w ramach Królewskiego Nadleśnictwa Chylonia. Przez wiele stuleci stanowiły nie tylko źródło utrzymania lokalnych mieszkańców, ale również były wybierane jako główny szlak transportowy znad morza w głąb Kaszub. W XVIII wieku żony rybaków podążały leśnymi ścieżkami, między innymi tzw. Pańską Drogą (okolica współczesnych Działek Leśnych) na targ do Kartuz, by sprzedawać złowione przez ich mężów ryby. W 1859 roku, gdy podróżnik August Maksymilian Grabowski dotarł do Gdyni, pisał w swojej książce „Podróż do Prus”: „Za Sobotą (Sopotem – przyp. D.G.) wjechałem w lasy, gdzieniegdzie porozrzucane po górach, z których widać morze, słychać jego jęki. Cóż to za kraj cudny! Takie położenie jest mojem ulubionem. Tam to chciałbym przeżyć lata mojego wytchnienia, tam orzeźwiać się (…)”[1]. Jest to jeden z najwcześniejszych opisów gdyńskiej przyrody. Kilkadziesiąt lat później, w latach osiemdziesiątych XIX wieku,  profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego hrabia Stanisław Tarnowski zachwycał się: „Takie zielone, takie świeże, taka wegetacya bogata i bujna, drzewa takie wspaniałe i dochodzące tak blisko do morza, taka przy tem obfitość źródeł, strumyków, potoków, rzeczek, lasy na górach takie ładne, zagłębienia w łańcuchu gór takie obiecujące i rozciekawiające (…)”[2]. Od początku XIX wieku Towarzystwo Kąpielisk Bałtyckich w Gdyni zachęcało do wypoczynku na łonie natury, m.in. wydając pocztówki przedstawiające turystów spacerujących po lesie. Letnicy mogli docenić walory nie tylko morza, ale i otaczających Gdynię lasów.

Pocztówka, Waldpartie, Ostseebad Gdingen, Wespr. (pol. Leśna wycieczka, Kąpielisko Bałtyckie Gdynia, Prusy Zachodnie), fot. Paul Lukowski, 1914 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/3842).

Turystyka sprzed wieku

Wędrując po gdyńskich lasach, możemy skorzystać z wielu oznakowanych szlaków turystyki pieszej, rowerowej, konnej. Dostępnych jest szereg map i przewodników ułatwiających zaplanowanie wolnego czasu na łonie natury. Pierwsze mapy turystyczno-krajoznawcze tego regionu pojawiły się już na początku XIX wieku. A od 1853 roku regularnie przygotowywało i drukowało je gdańskie wydawnictwo Alberta Wilhelma Kafemanna. Wydawało również przewodniki po Sopocie, Szwajcarii Kaszubskiej, Borach Tucholskich i innych atrakcyjnych miejscach w regionie. Co kilka lat przygotowywało również ich nowe, zaktualizowane wydania.

Leśna droga w okolicach Gdyni, 1926-1929 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/2/151).

W zbiorach Muzeum Miasta Gdyni znajduje się barwna mapa turystyczna Królewskich Lasów Chyloni, Gdyni, Oksywia i Zagórza wydana przez A.W. Kafemanna w 1915 roku. Została sporządzona przez Ericha Habermanna w języku niemieckim, w skali 1:25 000. Interesujący jest drukowany zapisek na jej odwrocie, zachęcający do dbania o każdy egzemplarz – wydawca wiedział bowiem, że działania wojenne mogą uniemożliwić druk kolejnych wydań. Na mapie możemy zauważyć dolinę rzeki Chylonki (niem. Kielauer Bruch), otoczoną od północy i południa lasami w odcieniach zieleni stosownie do wysokości terenu, a także Gdynię (niem. Gdingen) na kilka lat przed budową portu i dynamicznym rozwojem miasta. Zaznaczone na czerwono zabudowania rozciągają się wzdłuż ulicy Starowiejskiej aż do Rynku Kaszubskiego (obecnie Placu Kaszubskiego) i Osady Na Piaskach (niem. Auf dem Sande), znajdującej się już po stronie Oksywia (niem. Oxhöft) w okolicy współczesnych ulic Portowej, Węglowej i Świętego Piotra. Na mapie zaznaczono również wytyczoną zaledwie kilka lat wcześniej ulicę Kuracyjną (obecnie 10 Lutego), która łączyła gdyński dworzec (niem. Bahnhof) z Domem Kuracyjnym (niem. Kurhaus), przy którym zaznaczono pomost oraz łazienki damskie (niem. Damenbad) i męskie (niem. Herrenbad). Ulica Kuracyjna była najkrótszą drogą łączącą brzeg morski z lasem. Po dokładnym zapoznaniu się z oznaczonymi na mapie szlakami leśnymi, możemy dowiedzieć się, gdzie wędrowali turyści i letnicy. Odnajdziemy budynki leśniczówek (niem. Försterei), domów dozorców leśnych (niem. Waldwärter), a nawet wysokości wzniesień wraz z nazwami najwyższych z nich. Pośród używanych współcześnie nazw jak Leszczynki (niem. Hasselgrund), Święta Góra (niem. Heiligenberg) czy Demptowo (niem. Demptau), możemy zauważyć również wiele zapomnianych miejsc, jak Zakątek Schulza (niem. Schulzenwinkel), Blada Góra (niem. Bleich Berg) czy Szosa Pancerna (niem. Panzer Straße). Mimo że mapę sporządzono w języku niemieckim, gdzieniegdzie pojawiają się nazwy zapisane w języku polskim, takie jak Pustkowie (współcześnie Pustki Cisowskie). Musiały być tak powszechnie używane przez Polaków, którzy stanowili większość na tych terenach, że przeniknęły do języka niemieckiego, stając się oficjalnymi nazwami administracyjnymi.

Mapa turystyczna Królewskich Lasów Chyloni, Gdyni, Oksywia i Zagórza – Wander-Karte von der Königl. Forst Kielau, Gdingen, Oxhöft, Sagorisch, 1915 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/I/716).

Kamienne drogowskazy – kaszubsko-kociewska tradycja

Letnicy, spacerujący po gdyńskich lasach w XIX wieku, korzystali nie tylko z map, ale również ustawionych na skrzyżowaniach i rozstajach leśnych dróg kamiennych drogowskazów. Najczęściej miały one formę około półtorametrowych, dokładnie ociosanych i starannie ustawionych, granitowych słupków o przekroju kwadratu lub trójkąta. W górnej części malowano je na biało oraz opisywano czarnymi strzałkami kierunkowymi i nazwami najbliższych miejscowości, do których prowadziły leśne dukty. Zdarzały się również znaki malowane w ten sam sposób na dużych, przydrożnych głazach. Kamienne drogowskazy były charakterystyczne dla całego obszaru zaboru pruskiego. Choć dziś możemy je spotkać również na Śląsku czy Mazurach, to w takiej formie były stawiane od połowy XIX wieku jedynie na Kaszubach i Kociewiu. Jeszcze pod koniec XX wieku kamienne drogowskazy można było zobaczyć przy większości dróg gruntowych, które wiodły do wsi i przysiółków, położonych najczęściej w lasach.

Kamienny kaszubski drogowskaz przy lesie w okolicy Gdyni, 1926-1929 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, sygn. MMG/HM/II/2/145).
Kamienny kaszubski drogowskaz w lesie w dzielnicy Pustki Cisowskie-Demptowo w pobliżu Marszewa, 2013, fot. Dawid Gajos (ze zbiorów autora).
Odnowiony kamienny kaszubski drogowskaz w lesie w dzielnicy Wielki Kack w pobliżu Gołębiewa, 2022, fot. Dawid Gajos (ze zbiorów autora).

Współcześnie najwięcej kamiennych drogowskazów zachowało się w okolicach kociewskiego Ocypla, a także Jezior Wdzydzkich. Te najlepiej utrzymane znajdują się w pobliżu wsi Juszki. Można je również znaleźć w lasach okalających Gdynię: na leśnych rozdrożach w okolicy Pustek Cisowskich, Witomina, Wielkiego Kacka, czy Gołębiewa. Niektóre są nieco zniszczone, inne zostały w ostatnich latach odmalowane przez lokalnych pasjonatów historii. Część z nich została wpisana do rejestru zabytków, co zwiększa ich szansę przetrwania dla następnych pokoleń. Doceni je jednak każdy, kto spacerował po pomorskich lasach bez mapy – tak jak przed wiekami, tak i dziś wskazują wędrowcom drogę.

Dawid Gajos


Wybrana bibliografia:

T. Rembalski, Arkadia: gdyńskie letnisko przełomu XIX i XX wieku, Gdynia 2016.

M. Sikora, Gdyńskie lasy, „Gdynia, w której żyję” 11.01.2015, http://gdyniawktorejzyje.blogspot.com/2015/01/gdynskie-lasy.html, dostęp: 10.03.2022.

A.M. Grabowski, Podróż do Prus, Paryż 1859.

S. Tarnowski, Z wakacyj (Prusy Królewskie), t. II, Kraków 1894.

K. Jażdżewski, Historia lasów gdańskich. Od dóbr oliwskich i puckich do Nadleśnictwa Gdańsk, Gdynia 2016.

J.W. Wołodźko, A.W. Kafemann GmbH, „Polscy fotograficy i polskie wydawnictwa w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939”, http://www.danzig.karrenwall.eu/index.php/katalog/2-uncategorised/5-awk, dostęp: 10.03.2022.


[1] A. M. Grabowski, Podróż do Prus, Paryż 1859, s. 40-42.

[2] S. Tarnowski, Z wakacyj (Prusy Królewskie), t. II, Kraków 1894, s. 32-33.

Kapelusz o ciemnobrązowej barwie, opatrzony rypsową wstążką, z lekko wywiniętym do góry rondem, został wykonany z filcu welurowego, charakteryzującego się elastycznością i miękkością. To właśnie jego połyskliwa faktura, kształt i sposób wykończenia sprawiły, że był pożądanym nakryciem głowy wśród mężczyzn w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku.

Do dziś zachwyca nie tylko swoim zewnętrznym kształtem, ale i wewnętrznym wykończeniem. W jego środku znajduje się skórzany potnik, czyli pasek z brązowej skóry oraz jasnobeżowa podszewka, na której nadrukowano nazwę producenta Hückel Superior. Całość zwieńczono miniaturowymi herbem i medalami zdobytymi przez firmę. Poniżej widoczna jest nazwa i adres dystrybutora: „Czesław Nowacki / Gdynia / ul. Starowiejska 7”. Na skórzanym potniku powtórzono motyw herbu, składającego się z wizerunku zająca i prawdopodobnie bobra trzymających rozwinięty rulon papieru z literami „I,J,I,S”, splecionymi ze sobą. Nad nimi kapelusze, poniżej data założenia firmy, a obok nazwa rodzaju: Hückel Superior Velour. W miejscu zszywania potnika znajduje się muszka, która wskazuje prawidłowe zakładanie kapelusza.

Kapelusz pochodzi ze sklepu, zlokalizowanego niegdyś przy ulicy Starowiejskiej 7 w Gdyni. Jego właściciel, Czesław Nowacki był kupcem z branży konfekcyjno-galanteryjnej, jak również działaczem społecznym. Urodził się w 1893 roku w Boruszynie Wielkopolskim, a w Gdyni zamieszkał pod koniec lat dwudziestych XX wieku. 29 czerwca 1933 roku zamieścił ogłoszenie w „Gazecie Gdańskiej”, w którym oznajmił:

P. T. Szanownej Publiczności donoszę najuprzejmiej, że z dniem dzisiejszym otwieram przy ul. Starowiejskiej nr. 7 specjalny magazyn artykułów i galanterji męskiej / Polecając moje przedsiębiorstwo łask. uwadze, zapewniam skorą i solidną obsługę / Czesław Nowacki.

Jego zakład mieścił się w kamienicy Juliusza Hundsdorffa, który w 1927 roku poślubił siostrę Czesława – Helenę Nowacką.

Specjalnością Nowackiego, co podkreślał w ogłoszeniach, była sprzedaż kapeluszy Hückel, które sprowadzał ze skoczowskiej wytwórni, działającej od 1923 roku. Firma ta produkowała głównie kapelusze męskie w trzech rodzajach – gładkiej, welurowej i zamszowej. To właśnie ten zakład wyrobów filcowych kontynuował długoletnią tradycję fabryki Hückel Sohne, zlokalizowanej w Nowym Jiczinie, a powstałej w 1799 roku. Oprócz Skoczowa miała swoje oddziały również w Raciborzu oraz Wiedniu.

Czesław Nowacki nie tylko słynął ze sprzedaży kapeluszy, ale też z zaangażowania w życie miasta. W 1936 roku został jednym z radców Izby Przemysłowo-Handlowej w Gdyni. Był również członkiem Towarzystwa Kupców Samodzielnych, Zarządu Koła Związku Oficerów Rezerwy oraz prezesem Korporacji Kupieckiej. Sklep prowadził do wybuchu wojny w 1939 roku, kiedy to został aresztowany, a następnie zamordowany przez Niemców w lasach Piaśnicy.

Pamięć o nim przetrwała m.in. dzięki ciemnobrązowemu kapeluszowi, który znajduje się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni. Obiekt został przekazany przez Łucjana Hundsdorffa, syna kupca Juliusza Hundsdorffa.

Joanna Mróz

Kapelusz męski firmy „Hückel Superior Velour” pochodzący ze sklepu Czesława Nowackiego w Gdyni przy ul. Starowiejskiej 7, przed 1939 r., ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni, fot. Leszek Żurek

Nie na wszystkie okoliczności mamy wpływ. Rok 2022 mocno zmienił sposób działalności wielu instytucji, zwrócił uwagę całego świata na Ukrainę. Sytuacja na świecie wymaga zaangażowania się muzeum również na innych polach – niesienia wsparcia w tym trudnym czasie, zgodnie z naszym hasłem „muzeum to ludzie”. Równocześnie współistniejąca pandemia stale utrudniała dostęp do pełnej liczby naszych odbiorców ze stratą dla wielu wystaw. W obliczu tych wszystkich zmian zdecydowaliśmy się, najlepiej jak tylko potrafimy, realizować naszą misje. Informujemy, że wystawy z cyklu „Polskie Projekty Polscy Projektanci” odbywać się będą w Muzeum Miasta Gdyni w trybie dwuletnim. Już teraz zapraszamy na ekspozycję poświęcona twórczości Jakuba Szczęsnego. Otwarcie tej wystawy planujemy na lipiec 2023 roku.

Walory militarne skrawka Kępy Oksywskiej, zwanego Cyplem Oksywskim, zostały zauważone już we wczesnym średniowieczu. To właśnie w tym okresie wybudowano gród, który miał bronić mieszkańców dwóch osad zlokalizowanych na terenie dzisiejszego cmentarza Marynarki Wojennej oraz kościoła św. Michała Archanioła przy ul. Arciszewskich. Gród przestał istnieć najprawdopodobniej w okresie, z którego pochodzą pierwsze pisemne wzmianki o wsi Oksywie (I poł. XIII wieku) a wszelkie ślady wskazujące na jego istnienie zostały zatarte przez czas. Kilka wieków później potencjał militarny tego terenu został ponownie doceniony.

Stanowisko ogniowe nr 1 baterii „Canet”, wrzesień 1939 (ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni).

Oksywie na tle początków polskiej artylerii nadbrzeżnej

Początki polskiej artylerii nadbrzeżnej na terenie dzisiejszej Gdyni sięgają roku 1920, kiedy gdyński port istniał jedynie w sferze rozważań i mają bezpośredni związek z Pułkiem Artylerii Nadbrzeżnej w Pucku (1920-1922). W ramach PAN zorganizowano III Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej z siedzibą w Oksywiu, pod który podlegała 6. bateria ciężka w Małym Kacku oraz 7. bateria ruchoma w Oksywiu. Według niektórych publikacji wymieniona 7. bateria ruchoma była zlokalizowana na Cyplu Oksywskim, aczkolwiek ta teza nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Ze względu na brak finansowych perspektyw na rozbudowę i utrzymanie istniejącego wówczas systemu, na początku 1922 roku Pułk Artylerii Nadbrzeżnej zlikwidowano, zaś koncepcje stworzenia polskiej artylerii nadbrzeżnej do lat trzydziestych istniały jedynie „na papierze”.

Krótka historia powstania oraz podległość baterii „Canet”

Pierwszą baterię nadbrzeżną wybudowano na początku lat trzydziestych. Mowa o oksywskiej baterii „Canet”, która miała zapewnić obronę podejścia do portu w Gdyni. Nie bez znaczenia był również fakt, że zakupione w 1925 roku dwie francuskie armaty Canet wz. 91/92 okazały się zbyt ciężkie dla kanonierek ORP Komendant Piłsudski i ORP Generał Haller, więc szukano dla nich nowej lokalizacji. Obie armaty planowano początkowo ustawić na dwóch płaskodennych barkach lub torach kolejowych, ale docelowo wybrano stanowiska na Cyplu Oksywskim w bezpośredniej bliskości latarni morskiej.

Plan armaty Canet wz. 91/92 uwzględniający modernizację armat z 1916 r., polegającą na obróceniu luf o 180 stopni względem podstawy. Dwie armaty tego typu stanowiły uzbrojenie baterii „Canet” i w 1939 r. broniły podejścia do portu w Gdyni (ze zbiorów Service Historique de la Défense de Châtellerault).
Uproszczony schemat oraz najważniejsze dane techniczne armaty Canet wz. 91/92 kal. 100 mm (ze zbiorów Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie).

Za opracowanie projektu baterii odpowiedzialny był kapitan saper Mieczysław Kruszewski z Szefostwa Fortyfikacji Wybrzeża Morskiego, autor późniejszego projektu ufortyfikowania Wojskowej Składnicy Tranzytowej „Westerplatte”. Baterię wybudowano w latach 1931-32. W pierwszej kolejności wzniesiono stanowiska ogniowe, a w drugiej zbudowano schrony amunicyjne wraz z wyciągiem wagonikowym, służącym do transportu amunicji, na co wskazują dokumenty niemieckiego wywiadu.

Zdjęcie lotnicze wykonane przez wywiad niemiecki w trakcie budowy baterii „Canet”. Widoczne stanowiska ogniowe i wykopy pod budowe schronów amunicyjnych, 1931/32 (ze zbiorów Bundesarchiv Militararchiv Freiburg).

W początkowym okresie służby bateria „Canet” podlegała pod utworzoną w 1931 roku Kompanię Artylerii Nadbrzeżnej jako I Pluton, a w czerwcu 1935 roku wcielono ją do nowopowstałego Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej w Helu jako XIII Baterię. W 1937 roku została wyłączona ze składu DAN i włączona do 1. Morskiego Dywizjonu Art. Plot. jako XI Bateria.

Opis obiektów baterii „Canet”

Oba stanowiska ogniowe baterii posiadały formę betonowych podstaw o średnicy ok. 6 m z kanałami technicznymi, do których dostęp był zapewniony przez właz o wymiarach ok. 0,85 x 0,85 m znajdujący się przy każdej z działobitni. W wąwozie przyległym do Cypla Oksywskiego wybudowano dwa schrony amunicyjne: jeden dla pocisków, drugi dla ładunków prochowych. Oba schrony miały podobną konstrukcję, co wynika bezpośrednio z analizy zdjęć archiwalnych, aczkolwiek trudno dokonać precyzyjnej rekonstrukcji schronu na pociski ze względu na duży stopień zniszczenia obiektu, dokonanego w trakcie obrony Kępy Oksywskiej we wrześniu 1939 roku. Magazyn na ładunki zachował się do dziś w dobrym stanie i posiada formę żelbetowego schronu o wymiarach 8 x 6,3 m ze ścianami zewnętrznymi grubości 0,42 m, ścianami wewnętrznymi grubości 0,1 m oraz stropem o grubości ~ 0,6 m. Główne pomieszczenie magazynowe o wymiarach 5,95 x 2,8 m otaczał wąski korytarz powietrzny o szerokości 0,6 m, zamykany drewnianymi drzwiami z dwóch stron. Do opisywanego pomieszczenia prowadził korytarz wejściowy o długości 3,45 m i szerokości 1,1 m, w którym umieszczono wnękę telefoniczną z prowadnicą na kabel. Korytarz zakończony był małym pomieszczeniem technicznym o wymiarach 1,3 x 1,1 m, przeznaczonym najprawdopodobniej na ręczny wentylator.

Rysunek schronu magazynowego na ładunki baterii „Canet”, 2022, rys. Kamil Sarapuk
Schron na ładunki baterii „Canet” współcześnie, 2022, fot. Kamil Sarapuk
Zniszczony schron na pociski baterii „Canet”, wrzesień 1939 (ze zbiorów autora).
Częściowo odbudowany po wojnie, schron na pociski baterii „Canet”, 2022, fot. Kamil Sarapuk.

Między dwoma schronami wybudowano wagonikowy wyciąg amunicyjny, który służył do transportu amunicji po zboczu wąwozu z magazynów na górną część Cypla Oksywskiego, gdzie zlokalizowane były stanowiska ogniowe. Wyciąg miał formę betonowego „koryta” o długości ok. 16 m i szerokości 1,2 m. Wewnątrz ułożono tory o rozstawie 600 mm.

Adolf Hitler i Hermann Goering przy zamaskowanym wyciągu amunicyjnym baterii „Canet” na Oksywiu, wrzesień 1939 (ze zbiorów autora).
Wyciąg amunicyjny baterii „Canet”, 2022, fot. Kamil Sarapuk.

Ostatnim obiektem fortyfikacyjnym wybudowanym dla baterii „Canet” był magazyn na podręczny zapas amunicji, wzniesiony w pobliżu stanowiska ogniowego nr 2. W trakcie walk 2 września 1939 roku baterie dozbrojono, tworząc w improwizowany sposób stanowiska dla dwóch przestarzałych armat Hotchkiss wz. 85 kal. 47 mm, które zlokalizowano po drugiej stronie wąwozu (w którym m.in. znajdowały się schrony amunicyjne baterii). W końcowym okresie służby koszary baterii stanowił budynek dawnej latarni morskiej Oksywie, wygaszonej w 1933 roku.

Wrzesień 1939 i późniejsze losy

Zachowane dzienniki bojowe jednostek Kriegsmarine (KTB) oraz sprawozdanie z walk baterii „Canet” opracowane przez chor. mar. Stanisława Brychcego pozwalają dość precyzyjnie odtworzyć przebieg walk, który szerzej będzie przybliżany w ramach projektu Gdynia Forteczna. W trakcie okupacji niemieckiej walory lokalizacji Cypla Oksywskiego zostały ponownie docenione i na terenie dawnej baterii „Canet” wybudowano baterię przeciwlotniczą Marine Flak Batterie “Oxhoft”. Stworzono cztery stanowiska ogniowe dla armat SKC/32 kal. 105 mm. Wybudowano także schron kierowania ogniem o zbliżonej konstrukcji do schronów typu Fl 184 (powszechnie budowanych dla baterii obrony przeciwlotniczej Gotenhafen), pomniejszony o część pomieszczeń. Analogicznej konstrukcji schrony powstały w Wielkim Kacku i Redłowie, jednak do dziś zachował się tylko drugi z nich.

Po wojnie w latach 1955-57 na terenie Cypla Oksywskiego wzniesiono 28. Baterię Artylerii Stałej, która uzbrojona była w cztery armaty B-34U kal. 100 mm. Dla 28. BAS wybudowano cztery stanowiska ogniowe połączone podziemnym przejściem wraz z ośmioma pomieszczeniami przeznaczonymi na komory amunicyjne. W tym celu wykorzystano dwa istniejące obiekty, które włączono do podziemnego ciągu komunikacyjnego – na jedną z komór przeznaczono przedwojenny schron na podręczny zapas amunicji baterii „Canet”, a na drugą niemiecki schron kierowania ogniem MFB “Oxhoft”. Dodatkowo zbudowano centralę artyleryjską, główny punkt kierowania ogniem połączony ze stanowiskiem dowodzenia oraz schron załogi. Na potrzeby 28. BAS zaadaptowano również przedwojenny schron na ładunki baterii „Canet” oraz rozpoczęto adaptację zniszczonego schronu na pociski. 28. BAS została rozformowana w czerwcu 1974 roku i w tym samym czasie na Cyplu Oksywskim sformowano 113. Baterię Przeciwlotniczą uzbrojoną w 6 armat kal. 57 mm, dla której wybudowano sześć stanowisk ogniowych z prefabrykowanych płyt (cztery z nich znajdowały się w miejscach stanowisk niemieckiej Marine Flak Batterie “Oxhoft”).

Do dziś zachowała się zdecydowanie większa część infrastruktury fortyfikacyjnej budowanej w latach 1931-1974. Niestety ze względu na brak odpowiedniego zabezpieczenia obiektów i terenu, na którym się znajdują, postępuje stopniowa dewastacja zabytków architektury militarnej Cypla Oksywskiego. Niewątpliwie bliskość Cmentarza Marynarki Wojennej oraz Kwatery Pamięci, gdzie pochowany jest m.in. adm. Józef Unrug, stwarza argumenty do lepszego i godniejszego zagospodarowania terenu dawnej Baterii Canet i należy wykazywać nadzieję że ten potencjał zostanie niebawem dostrzeżony.

Kamil Sarapuk

Stowarzyszenie „Wiatr od Morza” w ramach projektu „Wirtualne Oksywie 1939” tworzy wirtualną rekonstrukcję Oksywia na stan z roku 1939 r. (na chwilę przed wybuchem wojny) z przeznaczeniem na zwiedzanie w technologii wirtualnej rzeczywistości – na ilustracji modele armaty Canet wz. 91/92 oraz latarni morskiej Oksywie wykonane na potrzeby opisanego projektu.
Mauzoleum gen. Gustawa Orlicz-Dreszera, wybudowano w 1939 r. na terenie przy baterii oraz latarnia morska Oksywie, projekt Wirtualne Oksywie 1939 stowarzyszenia Wiatr od Morza.
Stanowiska ogniowe baterii Canet, projekt Wirtualne Oksywie 1939 stowarzyszenia Wiatr od Morza.

Wydarzenia i informacje Muzeum Miasta Gdyni, ul. Zawiszy Czarnego 1A, Gdynia

3.07.2022, godz. 14:00 „EkoEksperymentarium” – oprowadzanie kuratorskie po wystawie

6.07.2022, godz. 10:00 „Od deski do deski” – warsztaty stolarskie dla seniorów w tuBAZIE

6.07.2022, godz. 15:00 „Od deski do deski” – warsztaty stolarskie dla seniorów w tuBAZIE

8.07.2022, godz. 12:00 „Świetlisty lazur”  – warsztaty z tworzenia witrażu

9.07.2022, godz. 10:00 „Militarna historia Oksywia” – spacer historyczny

9.07.2022, godz. 11:00 „Jak z obrazka” – rodzinna gra miejska na temat ilustracji

10.07.2022, godz. 14:00 „Gdynia dzieło otwarte” – oprowadzanie po wystawie z  przewodnikiem

15.07.2022, godz. 12:00 „Błękit nieba” – warsztaty z tworzenia karuzeli nad łóżko

17.07.2022, godz. 14:00 „Kobiety o gdyńskim porcie” – oprowadzanie kuratorskie po wystawie „MORZE \ MIASTO \ PORT”

22.07.2022, godz. 12:00 „Szlachetność granatu” – warsztaty z tworzenia abażurów i kloszy

24.07.2022, godz. 14:00 „Gdynia dzieło otwarte” – oprowadzanie po wystawie z przewodnikiem

29.07.2022, godz. 12:00 „Głębia ultramaryny” – warsztaty w tworzenia dekoracyjnego akwarium

31.07.2022, godz. 14:00 „Artystyczne inspiracje” – oprowadzanie kuratorskie po wystawie „MORZE \ MIASTO \ PORT”

 „Chciałem malować Polskę morską, tak, jak przyrzekłem. Polskę Mestwina, Świętopełka i Przemysława, Polskę Piastów i Jagiellonów, Polskę Zygmuntów, naszą morską ojcowiznę”. Tymi słowami, po wielu latach, wybitny malarz marynista Marian Mokwa wspominał szczególne śluby, które złożył przed Bogiem w 1912 r. Przysiągł wówczas, że jeżeli Polska odzyska niepodległość, cały swój talent i życie poświęci morzu. To ślubowanie zaważyło nie tylko na jego późniejszej twórczości, ale i przyczyniło się do podjęcia decyzji o stworzeniu w Gdyni galerii, która morską historię Polski będzie promować i popularyzować.

GALERIA MORSKA

Galeria Morska, bo tak nazwał Mokwa swój salon wystawienniczy przy ul. 3 Maja w Gdyni, powstała w ciągu trzech lat (1932–1934). Artysta, mimo problemów, wzniósł ją na własny koszt. Składała się z obszernego holu, sali głównej doświetlonej górnym naturalnym światłem, przewidzianej na ok. 1000 osób, a także z mniejszej sali na piętrze, przeznaczonej na wystawy czasowe.

Uroczyste otwarcie Galerii Morskiej odbyło się 28 czerwca 1934 r. w ramach Święta Morza, celebrowanego pod hasłem „Przez morze do mocarstwa”. Budynek galerii został poświęcony przez bp Stanisława Okoniewskiego, a wstęgę uroczyście przeciął wojewoda pomorski Stefan Kirtiklis.

APOTEOZA POLSKI MORSKIEJ

Artysta zaprezentował w Galerii Morskiej cykl kompozycji historycznych Apoteoza Polski Morskiej, składający się z 44 płócien tematycznie poświęconych związkom Polski z morzem od średniowiecza po współczesność, a także prace przedstawiające sceny z życia rybaków, pejzaże morskie i widoki kaszubskie. W skład cyklu historycznego wchodziły m. in.: Bitwa pod Oliwą, Władysław IV na brzegu morskim, obrazy poświęcone wyprawom na Pomorze Chrobrego i Krzywoustego, portrety osób znaczących dla historii Pomorza, a także wizerunki polskich okrętów. Malarz poprzedził je wnikliwymi studiami w muzeach i archiwach, by na podstawie materiałów źródłowych jak najwierniej przedstawić historię Polski nad Bałtykiem.

Obrazy Mokwy dopełniały dzieła innych marynistów, m. in.: Kazimierza Jasnocha, Franciszka Szwocha, Włodzimierza Nałęcza, Mariana Szyszko-Bohusza, Antoniego Suchanka. Galeria zyskała entuzjastyczne przyjęcie, a Mokwę okrzyknięto „kapłanem piękna i sztuki”. Obok celów wystawienniczych galeria udostępniana była na wykłady, spotkania, koncerty i widowiska teatralne. Funkcjonowała w niej także sala kinowa „Lido”.

TRAGICZNY FINAŁ

Galeria istniała do wybuchu II wojny światowej, która przyniosła jej tragiczny finał. Po zajęciu Gdyni Niemcy, na oczach malarza, spalili znaczną część jego obrazów. Przetrwały jedynie prace tematycznie obojętne. Około 800 płócien wywieziono w głąb Rzeszy. Po wojnie Mokwa bezskutecznie starał się reaktywować galerię. Na podstawie szkiców, które szczęśliwie przetrwały wojnę, odtworzył część zniszczonych prac. Morzu pozostał wierny do końca.

Anna Śliwa

Gdynia to nie tylko wspaniała historia, ale przede wszystkim to ludzie. Dlatego jako Muzeum Miasta Gdyni chcemy przypominać, że za wszystkimi projektami stoi człowiek i jego pasja. Możliwość upamiętnienia Tadeusza Wendy, którego marzenia były impulsem do zbudowania gdyńskiego portu, a wraz z nim nowoczesnego miasta, jest dla nas bardzo ważna. Zainspirowani historią inżyniera-wizjonera nie boimy się mierzyć wysoko i realizować nawet najbardziej szalonych pomysłów. A takim mogłoby się wydawać stworzenie muralu z wizerunkiem Wendy. Nie baliśmy się jednak podjąć ryzyka. Przez cały czas trwania Roku Wendy wspiera nas Pani Hanna Wenda, wnuczka inżyniera. Dzieli się z nami wiedzą, ale przede wszystkim zaraża swoim niegasnącym optymizmem. Jest też z nami Port Gdynia, który niejednokrotnie wspierał Gdynię i pokazał jak ważne jest wzmocnienie tożsamości mieszkańców.

Mamy też to szczęście, że współpracujemy z niezwykle utalentowanymi, kreatywnymi artystami. Ludźmi z ogromnym doświadczeniem, nagradzanych, świadomych siebie i swojej twórczości. Wybór projektanta nie mógł być więc inny. Prace Krzysztofa Iwańskiego są doceniane na całym świecie. W jego kolażach nie ma przypadku, każda kompozycja jest ściśle przemyślana. Ta praca nie mogłaby zaistnieć w przestrzeni miejskiej, w tym sercu Gdyni, gdyby nie wspólnota budynku, która nam zaufała. Dzięki Wam, postać Tadeusza Wendy znów będzie wśród mieszkańców miasta, któremu był tak oddany. Praca nad muralem była bardzo intensywnym czasem, który przyniósł nam dużo satysfakcji. Nic tak nie cieszy, jak zobaczenie efektu wytężonej pracy całego zespołu. I za to poświęcenie, za ten brak wstąpienia w nasze siły bardzo Wam wszystkim dziękuję. Każdy taki projekt sprawia, że jako zespół Muzeum wychodzimy z niego silniejsi. Postawiliśmy sobie poprzeczkę wysoko, przed nami jeszcze wiele wyzwań, ale patrząc na muzealną grupę jestem pewna, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Wydarzenia i informacje Muzeum Miasta Gdyni, ul. Zawiszy Czarnego 1A, Gdynia

3 VI 2022, godz. 12:00 „LUDZIE \ MIASTO \ PORT” – wernisaż wystawy w Galerii Klif

3 VI 2022, godz. 20:00 – 04 VI 2022, godz. 10:00 „Kiedy las śpi” – rodzinne nocowanie w Leśnym Ogrodzie Botanicznym „Marszewo”

Prowadzenie: Olga Lewandowska, Patrycja Wójcik

4 VI 2022, godz. 11:00 „Słowo, a ilustracja” – spotkanie z ilustratorką Olą Niepsuj

5 VI 2022, godz. 14:00 „Ściana zaczarowana. Ilustracje Bożeny Truchanowskiej” – oprowadzanie kuratorskie po wystawie

Prowadzenie: Małgorzata Bujak, Jacek Friedrich, Tomasz Sosnowski

8 VI 2022, godz. 11:00 „A to historia” – czytanie książek dla dzieci

Prowadzenie: Patrycja Wójcik

11 VI 2022, godz. 10:30 – 16:30 „Dzień wolnej sztuki” – zwiedzanie wystawy bez pośpiechu

12 VI 2022, godz. 14:00 „MORZE \ MIASTO \ PORT” – oprowadzanie po wystawie

Prowadzenie: Gabriela Zbirohowska-Kościa

15 VI 2022, godz. 11:00 „Z widokiem na port” – plener malarski dla seniorów

Prowadzenie: Gosia Bujak

19 VI 2022, godz. 14:00 „Gdynia – dzieło otwarte” – oprowadzanie po wystawie

Prowadzenie: Marcin Szerle

24 VI 2022, godz. 17:00 „Gdynia w międzywojennym malarstwie polskim” – wykład Moniki Jankiewicz-Brzostowskiej

25 VI 2022, godz. 10:00 „Dzikie muzeum”– spacer historyczny po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym

Prowadzenie: Dawid Gajos

25 VI 2022, godz. 19:00 „MORZE \ MIASTO \ PORT w dźwiękach” – koncert Michała Jeziorskiego z widokiem na morze

26 VI 2022, godz. 14:00 „MORZE \ MIASTO \ PORT” – oprowadzanie po wystawie Prowadzenie: Anna Śliwa

4 maja 2022 roku Henryk Baranowski obchodziłby swoje dziewięćdziesiąte urodziny. Ten czołowy polski malarz dokumentalista urodził się w 1932 roku w Starogardzie Gdańskim. W 1945 roku rozpoczął naukę w szkole i zamieszkał u ukochanej babci Marty, której podarował swój pierwszy obraz olejny. Rysował od dziecka, głównie do „teczki”. Po ukończeniu nauki w 1948 roku wyjechał do Gdyni. Został przyjęty do Państwowego Ogniska Kultury Plastycznej w Sopocie, gdzie pod kierunkiem wielu doświadczonych wykładowców doskonalił swoje umiejętności. Od początku uwielbiał malować w plenerze. Wkrótce przyjęto go w charakterze wolnego słuchacza do Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Sopocie, a już we wrześniu 1952 roku zaprezentował swoją pierwszą indywidualną wystawę w salonie sztuki „Cyganeria” przy ul. 3 Maja w Gdyni. W tym samym roku został powołany do służby wojskowej, którą odbył w Pracowni Plastycznej przy Klubie Oficerskim Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Po krótkiej przerwie sam zgłosił się w 1956 roku do Marynarki Wojennej, dzięki której zwiedził m.in. obszar basenu Morza Śródziemnego i Bliski Wschód. Rejsy te miały ogromny wpływ na udoskonalenie warsztatu malarskiego i wzbogacenie palety barw. Baranowski malował i szkicował podczas sztormów, manewrów, w każdej możliwej chwili – wówczas przypisano mu tytuł „reportera z paletą”.

Wszystko było dla niego ciekawe i warte uwiecznienia, fascynowało go morze i jego zmienność, uwielbiał żeglarstwo. Malował także pejzaże górskie, obrazy religijne, martwe natury i autoportrety, ale to marynistyka była mu najbliższa. „Dla mnie kadłub statku na pochylni czy w doku jest równie interesujący, jak talia najpiękniejszej kobiety. Widzę podobne, bujne i niezwykle inspirujące kształty… A ile wypatrzeć można na tych nie pomalowanych, zardzewiałych burtach kolorów. Jak pięknie się odbijają w spokojnych wodach portu. Czy to nie pobudza wyobraźni, nie motywuje?” – mówił artysta[1]. Uwielbiał malować w małych przystaniach, portach jachtowych, w miejscach z których rozciągał się piękny widok na miasto.

Panorama Gdyni

Jednemu z ujęć gdyńskiego krajobrazu namalowanemu przez Henryka Baranowskiego warto przyjrzeć się bliżej. Wysoki na ok. 25 cm i szeroki na 100 cm obraz olejny zatytułowany Panorama Gdyni powstał w 1963 roku (nr inw. MMG/SZ/1870). Panoramiczne ujęcie przedstawia rozciągający się po horyzont gdyński krajobraz. Na pierwszym planie znajduje się plac widokowy na szczycie Kamiennej Góry. Nieco dalej, w dole widzimy Park Rady Europy z otaczającym go szpalerem topoli i kolorowymi namiotami – prawdopodobnie ówczesnym wesołym miasteczkiem. Po lewej stronie wyrasta kościół NMP Królowej Polski – dzisiejsza bazylika mniejsza została przesłonięta mieszkalnymi blokami. Na kolejnym planie, po prawej stronie wyłaniają się: morze, dźwigi na nabrzeżach, port zewnętrzny, baseny Żeglarski i Prezydenta oraz cumujące statki. Całość zamyka zielono-niebieski horyzont – wzgórza Oksywskie i Obłuże.

Widoczny na pierwszym planie obrazu pomnik krzyża ma bogatą historię. Po raz pierwszy stanął w tym miejscu w 1931 roku w intencji budowy Bazyliki Morskiej. W 1934 roku podczas Święta Morza odbyło się wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę bazyliki i ustawienie nowego krzyża. Wysoki, oświetlony w nocy, został niestety zniszczony podczas wojny. Latem 1945 stanął trzeci krzyż, który złamał się podczas wichury w 1958 roku. Po skróceniu, został ponownie ustawiony w tym miejscu, by zniknąć w latach sześćdziesiątych XX wieku na polecenie ówczesnych władz. Kolejny, drewniany krzyż został przeniesiony przez parafian z placu przy kościele NMP Królowej Polski w listopadzie 1990 roku. Finalny pomnik krzyża, wysoki na 25 metrów, stanął dopiero 3 maja 1994 roku. Wykonany został ze stali węglowej i blachy nierdzewnej, dzięki czemu jest odporny na warunki atmosferyczne.

Kolejnym elementem obrazu wartym odnotowania jest niepozorny, brązowy dach budynku po prawej stronie kadru. Skupiając na nim wzrok, można docenić precyzję warsztatu Baranowskiego – dostrzec dokładny stan obiektu, wystającą konstrukcję, pojedyncze deski. To dach teatru tzw. „Stodoły”, który w nocy z 25 na 26 listopada 1960 roku spłonął z powodu wadliwej instalacji elektrycznej. Dopiero po tym wydarzeniu zapadła decyzja o rozbiórce obiektu, a w tym miejscu stanął obecny Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

Fotografia i obraz

Podczas malowania obrazu Panorama Gdyni Baranowski z dużym prawdopodobieństwem posługiwał się fotografią Mieczysława Syrowatko (1909–1962), gdyńskiego fotoreportera który wykonał zdjęcie panoramy Gdyni. Panorama miasta i portu Gdyni z Kamiennej Góry z 1960 roku to szeroka, czarno-biała fotografia, która zawiera 10 ujęć połączonych ze sobą krawędziami w jedną całość, tak aby nie były widoczne granice poszczególnych zdjęć. Mieczysław Syrowatko na zestawionej fotografii prezentuje widok budynków na Płycie Redłowskiej, Działkach Leśnych, Śródmieściu i Skwerze Kościuszki. W prawej części panoramy udokumentował wizerunek wcześniejszego krzyża stojącego na Kamiennej Górze oraz dach teatru „Stodoły” jeszcze przed doszczętnym spłonięciem.

Z analizy obu panoram wynika, że Henryk Baranowski mógł opierać się na fotografii zrobionej trzy lata wcześniej. Jak pisała w biograficznych wspomnieniach jego żona: „Niekiedy wspierał się zdjęciami szukając motywu, lecz najczęściej korzystał z nich w celu znalezienia detali czy potrzebnych szczegółów do tworzonej kompozycji”. Tak też było w tym przypadku. Ujęty na obu wizerunkach dach teatru skłania do oszacowania dokładnego czasu powstania fotografii – być może jest to któryś z wakacyjnych miesięcy, jeszcze przed nieszczęśliwym wypadkiem, natomiast obraz – jak zadatował artysta – powstał w 1963 roku.

Kolekcja

Dorobek artystyczny Henryka Baranowskiego prezentowany był na ponad 110 wystawach a składa się z niemal 4 000 prac, co zapewnia mu stałe miejsce wśród najbardziej rozpoznawalnych artystów Pomorza. Jego dzieła znajdują się w zbiorach m.in. Wojska Polskiego, admiralicji Holandii, Danii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, w muzeach morskich w Rosji i Niemczech oraz w licznych prywatnych kolekcjach. W zbiorach Muzeum Miasta Gdyni znajduje się trzynaście prac, w tym obrazy olejne, linoryty oraz litografie. Dzieła, takie jak Basen portowy, Rozbudowa portu, Statek w doku, Port w Gdyni można zobaczyć na wystawie MORZE \ MIASTO \ PORT prezentowanej w Muzeum Miasta Gdyni. Natomiast reprodukcja Panoramy Gdyni wraz z krótkim opisem i komentarzem znajdzie się na wystawie LUDZIE \ MIASTO \ PORT w Galerii Klif.

Katarzyna Gec

Literatura:

  1. W. Zmorzyński, Henryk Baranowski. Malarstwo, 2010.
  2. Henryk Baranowski. Malarstwo, Muzeum Miasta Gdyni 2012-2013.
  3. Katalog XIII wystawy z cyklu „Polscy artyści o morzu”, Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, Morze, Porty, Ludzie. Twórczość Henryka Baranowskiego, Gdańsk 2015.
  4. Katalog H. Baranowski, Gdynia.
  5. E. Baumgart, Malował duszą. Henryk Baranowski – biograficzne wspomnienia żony, Pelplin 2012.

[1] E. Baumgart, Malował duszą. Henryk Baranowski – biograficzne wspomnienia żony, Pelplin 2012, s. 45.

Henryk Baranowski (1932-2015) – Panorama Gdyni, 1963, 25,5 cm x 91,5 cm, olej na płycie, nr inw. MMG/SZ/1870.

Mieczysław Syrowatko (1909-1962) – Panorama miasta i portu Gdyni z Kamiennej Góry, 1960, fragment fotografii złożonej z 10 ujęć, nr inw. MMG/HM/II/3829.

Do końca XIX wieku na południowym wschodzie Wielkiego Kacka istniało płytkie jezioro. Powstało za sprawą topniejącego lodowca. W źródłach pisanych informacja o jeziorze pojawia się po raz pierwszy w 1353 roku. Pod koniec XIX wieku niemieccy naukowcy określili je jako lobeliowe – zbiornik z bardzo czystą, przezroczystą wodą, ubogi w substancje mineralne i rozpuszczony węgiel. Dziś, tego typu jeziora są niezwykle rzadkim elementem naszego krajobrazu z powodu zmian spowodowanych działalnością człowieka.

Niegdyś w Jeziorze Kackim występowały szczupaki, liny, okonie, karasie i płotki, a okoliczna ludność zajmowała się rybołówstwem. W okresie międzywojennym archeolodzy znaleźli nawet wykonaną z jednego pnia drzewa średniowieczną dłubankę. Zachowały się także dokumenty określające prawa do korzystania z zasobów jeziora: początkowo tylko sołtys wsi Wielki Kack mógł w sposób nieograniczony odławiać z niego ryby. Chłopi poławiali wyłącznie w piątki i soboty jedynie za pomocą wiklinowych więcierzy. Po kilkunastu latach mieszkańcy zyskali prawo do nieograniczonego rybołówstwa pod warunkiem wniesienia opłaty 20 grzywien rocznie.

Fragment mapy Karte des Deutschen Reiches, 1893, kopia cyfrowa (ze zbiorów strony www.igrek.amzp.pl).

Znikające jezioro

Na niemieckiej mapie topograficznej z 1893 roku widnieje napis Gr. Katzer See, oznaczający Jezioro Wielkokackie, z którego w kierunku południowo-zachodnim wypływa strumień uchodzący do potoku Źródło Marii. Mapa z 1907 roku zawiera już tylko Ehem. Gr. Katzen See (pol. byłe Jezioro Wielkokackie). Natomiast w wydaniach mapy turystycznej lasów oliwsko-sopockich z lat 1913 i 1919 widnieje informacja o pozostałych po jeziorze zarosłych mokradłach – Groß-Katzer Wiese (pol. Łąka Wielkokacka). Osuszenia dokonano celowo w 1905 roku, by zyskać więcej pastwisk i łąk kośnych, a powstałe tereny zielone rozparcelowano pomiędzy gospodarzy z Wielkiego Kacka.

Fragment mapyturystycznej lasów oliwsko-sopockich – Wald-karte vom Ostseebade u. Luftkurorte Oliva und dem Seebade Zoppot, 1919, kopia cyfrowa (ze zbiorów strony www.igrek.amzp.pl).

Wtedy także wykonano odpływ w kierunku rzeki Kaczej, który istnieje do dzisiaj i nazywany jest Potokiem Przemysłowym. W latach dwudziestych w wyniku jego zapchania, jezioro ponownie wróciło, a następnie w 1926 roku zostało znowu osuszone. Stanowiło bowiem zbyt duże zagrożenie dla budowanej właśnie linii kolejowej Magistrali Węglowej. Wyrosłe żyzne łąki stały się pastwiskiem dla bydła domowego. Dwa razy do roku odbywały się na nich sianokosy.

Pomimo osuszeń miejsce wciąż było okresowo zalewane. W 1945 roku podczas toczonych w tym rejonie ciężkich walk pomiędzy nacierającymi wojskami radzieckimi i polskimi a broniącymi Twierdzy Gdynia Niemcami, w bagnach podmokłej łąki zatopił się czołg radziecki, który prawdopodobnie do dzisiaj znajduje się pod ziemią, mniej więcej na wysokości dworca kolejowego Wielki Kack. Po wojnie melioracja została zupełnie zaniedbana i wczesną wiosną, a także po każdej ulewie tworzyły się liczne rozlewiska wodne, w wyniku których znaczna część Łąki Wielkokackiej uległa zabagnieniu. W źródłach można znaleźć informacje o przypadkach utonięć chłopców, a także wypasanych przez nich zwierząt. Tymczasem w 1979 roku jezioro po raz kolejny samoczynnie wynurzyło się z łąk, gdy miejscowa młodzież zatkała przepust na Potoku Przemysłowym pod ulicą Sopocką. Na łące szybko zebrała się woda, której głębokość dochodziła miejscami nawet do 4 metrów. Ludzie zaczęli się kąpać, wędkować, a przy jedynym domu, stojącym bezpośrednio przy brzegu, uruchomiono wypożyczalnię łódek i kajaków. Na jeziorze pojawiła się nawet mała żaglówka, która została uwieczniona na jednym ze zdjęć. Zimą, kiedy tafla wody zamarzła, organizowano lodowisko. Jednak pod koniec 1983 roku władze Gdyni, podobnie jak pół wieku wcześniej, zauważyły, że woda może stanowić zagrożenie dla pobliskich torów kolejowych. Podczas budowy osiedla Karwiny I wykonano ciąg kanalizacyjny, unormowano przepływ i położono rury o większym przekroju, co spowodowało ponowny odpływ wód z jeziora i stopniowe pojawianie się podmokłej Łąki Wielkokackiej. Do końca lat dziewięćdziesiątych prowadzono tam sianokosy i wypas bydła.

Jezioro Kackie. W tle na jeziorze widoczna żaglówka, początek lat 80. XX wieku (reprodukcja z książki „Z dziejów Wielkiego Kacka” Zofii Żywickiej).

Unikatowa różnorodność przyrody

Obecnie teren dawnego Jeziora Wielkokackiego jest jednym z najbardziej wartościowych przyrodniczo miejsc w Gdyni. Pozostałe po nim łąki można oglądać z pociągu na linii kolejowej Gdynia-Kościerzyna. Miejscami występują tu bagna, a okresowo – bardzo malownicze oczka wodne, niemniej przejście na drugi brzeg dawnego jeziora nie stanowi większego problemu. Przy łąkach znajdują się tablice informujące o wartości przyrodniczej, retencyjnej i ekologicznej tego terenu. Na jego unikatowość i konieczność ochrony zwracali uwagę przyrodnicy już pod koniec XIX wieku, jednak dopiero w 2008 roku, za radą profesorów botaniki z Uniwersytetu Gdańskiego – Marii i Jacka Herbichów, Rada Miasta Gdyni ustanowiła 21-hektarową łąkę chronionym prawem użytkiem ekologicznym o nazwie „Jezioro Kackie”. Został on określony jako „jedna z wyjątkowo nielicznych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym i jego bezpośrednim sąsiedztwie łąk wilgotnych o względnie mało zmienionym składzie florystycznym”, na której występuje aż 560 gatunków flory i fauny, w tym 383 gatunki roślin, 52 gatunki ptaków (m.in. żurawie, błotniaki stawowe i jastrzębie) oraz 46 gatunków motyli i ważek. Nieco później zmieniono również plan zagospodarowania przestrzennego miasta, uniemożliwiając zabudowę łąk (takie plany były już w latach siedemdziesiątych), co dziś pozytywnie wpływa na ich bioróżnorodność i walory naturalne. Warto wybrać się tam na spacer z lornetką oraz aparatem, by podążając wytyczonymi ścieżkami, poobserwować przyrodę.

Dawid Gajos

Wybrana bibliografia:

M. Ciechanowski, S. Nowakowski, P. Senn, P. Piliczewski, D. Ożarowski, Z. Wikar, Inwentaryzacja przyrodnicza użytku ekologicznego „Jezioro Kackie” w Gdyni, Sopot 2017.

M. Ciechanowski, Z. Wikar, Kraina traszki i żurawia. Użytek ekologiczny Jezioro Kackie w Gdyni, Gdynia 2018.

D. Ożarowski, Ptaki zbiorników wodnych oraz terenów przyległych na obszarze Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, „Przegląd Zoologiczny” 2004, nr 15, s. 75-82.

M. Poliński, Kacewie. Historia i współczesność Wielkiego Kacka, http://kacewie.blogspot.com/2019/06/potencja-turystyczny-wielkiego-kacka.html, dostęp: 07.02.2022.

M. Ciechanowski, P. Piliczewski, D. Jakubas, D. Ożarowski, Ptaki, płazy i gady użytku ekologicznego „Jezioro Kackie” w Gdyni, Poznań 2010.

T. Rembalski, D. Małszycki, Z. Żywicka, Wielki Kack: dzieje kaszubskiej wsi, Gdynia 2011.

Z. Żywicka, Z dziejów Wielkiego Kacka, Gdynia 2005.

Gdynianki! Gdynianie! Dzisiaj, 10 maja zespół z Muzeum Miasta Gdyni spośród nadesłanych prac wybrał finałowe fotografie, nagrania audio i filmy.

Wybór nie był prosty, ale z przyjemnością chcielibyśmy ogłosić, że na wystawie LUDZIE \ MIASTO \ PORT zobaczymy prace o następujących tytułach:

18 fotografii:

  1. Prosto z mostu,
  2. Nieoczywistość
  3. Gdynia, ulica złota
  4. Port nigdy nie śpi
  5. Nowy dzień
  6. Wejście do Portu Getaway
  7. Sztorm
  8. Port Gdyński
  9. Gdynia Skwer Kościuszki Basen Prezydenta 2022
  10. Basen żeglarski i plaża miejska w Gdyni
  11. Estakada Kwiatkowskiego nocą
  12. Kolory Orłowa
  13. Koniec bulwaru nadmorskiego F. Nowowiejskiego. Fala
  14. Klify w Gdyni Orłowie
  15. W październikowym słońcu
  16. Przedświt
  17. Nocą praca w porcie wre
  18. Gdyński modernizm

15 nagrań audio:

  1. Cykl nagrań Ptasie rozmowy w Kolibkach
  2. Spacer w Orłowie
  3. Falowanie
  4. Cumowanie holownika
  5. Przepływająca jednostka
  6. Stocznia
  7. Dźwięki lasu i stoczni
  8. Cymbergaj
  9. Cykl nagrań Miasto: spacer po Skwerze Kościuszki i miejski ruch uliczny
  10. Przejeżdżający skład wagonów
  11. Chlupot fal
  12. Seria nagrań SKM: wjazd na stację Wzgórze św. Maksymiliana i przejście przez tunel
  13. Przekraczanie torów
  14. Profanum i sacrum
  15. Przejście przez plażę

5 filmów:

  1. Dzień z życia Gdyni
  2. 4 powietrzne podróże
  3. Kamienie
  4. Chorągwie na łodziach
  5. Skład wagonów

Wernisaż wystawy LUDZIE \ MIASTO \ PORT rozpoczyna się w piątek 3 czerwca o godzinie 12:00 w Galerii Klif. Zapraszamy na wystawę, którą stworzyliście razem z nami!

Partnerem strategicznym wystawy jest Klif Gdynia